Ekrany 4K nie robią już na nikim takiego wrażenia, jak parę lat temu, co nie zmienia faktu, że wciąż są pożądanym uzupełnieniem kina domowego oraz stanowiska gamingowego posiadaczy high-endowych pecetów. Ale nie tylko, gdyż wysoka rozdzielczość w połączeniu z długą przekątną oraz dokładnym odwzorowaniem barw to zestaw cech, jakie powinien spełniać monitor wykorzystywany przez twórców kreatywnych.

A czy w biurach, w bardziej klasycznym rozumieniu „biurowości”, przydaje się duży monitor o wysokiej rozdzielczości? Jeszcze jak! Zapytajcie programistów, zapytajcie analityków, zapytajcie pracowników help-desków, logistyków oraz innych profesji, gdzie dobrze jest widzieć na monitorze jak najwięcej. Połączenie sporej powierzchni roboczej oraz wysokiej rozdzielczości okazuje się tutaj bardziej niż przydatne.  

Monitorem, który mógłby się przydać na wymienionych przeze mnie stanowiskach (i nie tylko, rzecz jasna!) jest chociażby bohater tej recenzji – Lenovo ThinkVision P32p-20. Skoro mówimy o sprzęcie od Lenovo, które w nazwie rodziny posiada słówko „Think”, to wiadomo, że mowa o reprezentancie serii biznesowej. A jeżeli miałbym być bardziej skrupulatny – praktycznie najwyższej półki monitorów profesjonalnych z tej serii, o czym świadczy litera „P” w nazwie.

P32p-20 jest monitorem o przekątnej długości 32 cali, a więc do małych nie należy. Bazuje on na matrycy IPS o rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli. Przedstawiony ThinkVision to sprzęt dla wymagających. Nie tylko od samego obrazu. Lenovo lansuje swój nowy monitor jako urządzenie o dość szerokim zastosowaniu. Posiada funkcję stacji dokującej oraz umożliwia zintegrowanie monitora z mini-komputerami z rodziny ThinkCentre M Tiny oraz Nano. Podsumowując naprędce, można powiedzieć, że Lenovo serwuje nam monitor nadający się zarówno do połączenia ze stacją roboczą, jak i ultrabookiem i komputerkami biurowymi. No to zobaczmy, jak prezentował się będzie w praktyce, tym bardziej, że Lenovo wyceniło swój monitor na ok. 3800 zł.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Lenovo ThinkVision P32p-20
segment:monitor biznesowy
przekątna:32 cale
wymiary i waga71,5 x 42,6 x 5,1 cm (sam monitor)
71,5 x 60 x 23,5 (monitor z podstawą)
7 kg (sam monitor)
10,2 kg (monitor z podstawą)
rozdzielczość natywna:3840 x 2160 pikseli (4K)
format obrazu:16:9
typ matrycy:IPS, 60 Hz, 10 bit
powłoka matrycy:matowa
kąty widzenia:178°/178°
czas reakcji:4 ms (OD Extreme)
6 ms (OD Normal)
VESA100 mm x 100 mm
porty:1x USB typu C z DP 1.2 i PowerDeliver 90 W
1x HDMI 2.0
1x DP 1.2
1x RJ-45
1x USB typu B (upstream)
3x USB 3.2 gen 1
jack 3,5 mm
funkcje dodatkowe:regulowany Over Drive
filtr światła niebieskiego
FlickerFree
regulowana podstawa (tilt, pivot, wysokość)
kompatybilny z ThinkCenter M Nano lub Tiny
funkcja stacji dokującej
fabryczna kalibracja (DeltaE<2)
przełącznik KVM
gwarancja:3 lata
w pudle: - przewód zasilający
- kable USB-C - USB-C
- kabel USB-B - USB-A
- wydruk z raportem kalibracji
- dokumentacja

Konstrukcja i funkcjonalność

Co tu dużo mówić – pod kątem stylistyki zaskoczeń brak. Kto chociaż raz miał do czynienia ze sprzętem z biznesowej rodziny sprzętu IT od Lenovo doskonale wie, co w tej kwestii ów sprzęt oferuje. Kruczoczarna, matowa obudowa? Jest! Czerwone detale, w przypadku ThinkVision P32p-20 – na podstawie oraz na tyle urządzenia? Są! Czego jeszcze brakuje? A tak – logo serii złożonego z czcionki ze szczotkowanego metalu i czerwonej kropeczki na „i”. Mamy komplet!

Oczywiście posłużę się tutaj truizmem, którego chyba nawet już kiedyś użyłem przy okazji innego Think-sprzętu: jeżeli ktoś lubi tę stylistykę, to i ten monitor wizualnie mu podpasuje. Zresztą, design jest na tyle uniwersalny, że nawet nie będąc fanem „biznesówek” od Lenovo ThinkVision ma szansę na wkomponowanie się w każde biuro i z pewnością nie będzie go szpecił.

Obudowa ThinkVision P32p-20 obiektywnie odpowiada dzisiejszym standardom wykonania, szczególnie przynależnym monitorom z co najmniej średniej półki. Mamy cieniutkie ramki ekranu (standardowo tylko dolna jest grubsza) oraz całkiem smukłą, biorąc pod uwagę format monitora, sylwetkę. Tworzywo także nie straszy tandetą i sprawia wrażenie odpowiedniego do wykończenia urządzenia z wyższej półki. Chociaż mam wrażenie, że ramki ekranu mogłyby nieco ściślej przylegać do panelu.

32 cale to dość sporo i trzeba liczyć się z tym, że takie urządzenie zajmie trochę miejsca na biurku. Na szczęście podstawa monitora nie jest jakaś gargantuiczna. Łącza waga zestawu złożonego z monitora oraz nóżki wynosi nieco ponad 10 kg, zaś sama „buda” waży 7 kg. Warto to wiedzieć, jeżeli ktoś będzie chciał urządzenie podwiesić na ścianie lub zainstalować na innym ramieniu. W takim wypadku warto sięgnąć po montaż zgodny ze standardem VESA 100 x 100 mm.

Sama podstawa jest odpowiednio skrojona pod monitor tej klasy. To znaczy, że i pasuje do niego pod kątem stylistycznym, i oferuje pełną możliwość ergonomicznego ustawienia ekranu. A co równie istotne – jest bardzo stabilna.

Nóżkę „wklikuje się” w tył obudowy, więc po wyjęciu sprzętu z pudełka nie będzie trzeba biegać po biurze lub domu w poszukiwaniu śrubokrętu. Sama stópka dodatkowo posiada śrubę z tzw. motylkiem, więc także i do połączenia tego elementu z nogą żadne narzędzie nie będzie potrzebne. Złożona podstawa zapewnia wszystko, co przyda się w wygodnym urządzeniu miejsca pracy. Jest swivel (możliwość obrotu ekranu wzdłuż osi pionowej o 45° w lewo bądź w prawo), tilt (regulacja pochylenia w zakresie -5° – 35°), funkcja tryb portretowego (obrót ekranu o 90°) oraz regulacja wysokości w zakresie standardowych 13 cm. Jest też organizer dla przewodów w postaci gumowego paska zapinanego. Akurat w tej roli lepiej sprawdza się często spotykane „oczko”, przez które przechodzą podłączane kable. No i sam pasek nie wygląda specjalnie elegancko…

 

Porty i głośniki

Żeby niepotrzebnie nie przedłużać – głośników ThinkVision P32p-20 nie posiada. Ale! Jeżeli ktoś chciałby je mieć, to może dokupić specjalny soundbar, który zainstalowany zostanie pod dolną krawędzią monitora. Z tyłu znajdują się dedykowane mu otwory montażowe.

Pod kątem dostępnych portów testowany ThinkVision wypada świetnie i wcale to nie dziwi, gdyż Lenovo wyposażyło ten monitor w funkcję stacji dokującej. W efekcie z tyłu obudowy nie tylko znajdują się złącza wideo (HDMI 2.0 oraz DisplayPort 1.2), ale też USB typu C z funkcją Power Delivery (90 W, co wystarcza na ładowanie podłączonego do gniazda ultrabooka) oraz obsługą interfejsu DisplayPort 1.2, gniazdo USB 3.2 gen 1 (dawne USB 3.0), USB typu B (upstream) oraz gniazdo RJ-45. Dwa pozostałe USB 3.2 gen 1 trafiły na lewy bok, ale „kuperka” monitora, a nie boczną krawędź. To sprawia, że, przynajmniej w mojej opinii, znajdują się one zbyt głęboko z tyłu i korzystanie z nich może być dla niektórych mało wygodne. W tym samym miejscu ulokowano gniazdo dla głośników/słuchawek w postaci klasycznego jacka 3,5 mm.

Idea wyposażenia monitora w funkcję stacji dokującej do mnie trafia. Ostatnio takie rozwiązanie pokazała iiyama w ProLite XUB2492HSN-B1, a więc także monitorze z linii biznesowej. Idea jest prosta, a jej celem jest ograniczenie liczby przewodów wystających z podłączonego do monitora komputera do minimum i w ten sposób – prostsze i szybkie zorganizowanie miejsca pracy. Szczególnie, jeżeli codziennie komputer przychodzi z nami do biura i stamtąd wraca do domu.

Pisząc „komputer” tak naprawdę na myśli mam głównie laptopy i ultrabooki z procesorami niskonapięciowymi oraz zintegrowanymi GPU. Im do zasilania 90 W wystarczy z nawiązką, a tyle maksymalnie oferuje UBS-C monitora. Koniec końców, posiadacze notebooków z portem USB-C, obsługującym przesyłanie obrazu oraz ładowanie są w stanie jednym przewodem rozwiązać kwestię ładowania oraz podłączenia dodatkowego monitora. A jeżeli ktoś potrzebuje podłączyć się z Internetem za pomocą przewodu, to i taką możliwość otrzyma. „Erjotka” powędruje wtedy do monitora. Proste i funkcjonalne.

 

Menu

Ostatnio częściej przychodziło mi testować monitory dla graczy aniżeli urządzenia z serii adresowanych do firm i biur, dlatego też menu ThinkVision P32p-20 wydało mi się po prostu ubogie. Niektórym może jednak brakować polskiego tłumaczenia.

Menu obsługiwane jest za pomocą przycisków umieszczonych na froncie dolnej ramki ekranu. Obsługa jest prosta – jeden klawisz to wywołanie menu/zatwierdzanie opcji, kolejne pełnią rolę przycisków góra/dół, a ostatni, najbardziej wysunięty na lewo działa jako przycisk cofnięcia/wyłączenia menu. Nic skomplikowanego.

Co znajdziemy w samym menu? Z podstawowych opcji Lenovo udostępniło wyłącznie jasność oraz kontrast. W zaawansowanych natomiast znalazł się dynamiczny kontrast, Over Drive (którego się tutaj absolutnie nie spodziewałem) oraz wybór schematu kolorów.

Profesjonalistów, szczególnie tych związanych z grafiką i multimediami, z pewnością bardziej zainteresuje zestaw przygotowanych przez Lenovo profili kolorów. Jest sRGB, jest BT.709, jest DCI-P3. Oprócz tego funkcje mające „zaczerwienić” obraz lub nasycić go barwą niebieską, redukcja światła niebieskiego oraz możliwość własnoręcznego wyregulowania kolorów, ale niestety – tylko w zakresie barwy czerwonej, zielonej i niebieskiej.

Chyba największym zaskoczeniem dla mnie okazał się brak funkcji, o jakie w takim monitorze aż się prosi: Picture-in-Picture oraz Picture-by-Picture pozwalających podłączyć dodatkowy komputer do wyświetlacza i w ten sposób mieć podgląd na dwie maszyny. Przy monitorze wyposażonym w przełącznik KVM aż prosi się o taką funkcjonalność.

 

Testy matrycy

Od wysokiej klasy monitora wymaga się wysokiej klasy matrycy – nic odkrywczego. Lenovo sięgnęło po dość jasny panel IPS o rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli i odświeżaniu o częstotliwości 60 Hz. Lenovo mówi też o czasie reakcji wynoszącym 6 ms dla wyłączonego Over Drive oraz 4 ms w trybie Extreme. Jedno jest pewne – zapalonych graczy, szczególnie lubujących się w grach z szybką akcją raczej taka specyfikacja nie zainteresuje. Ale to nic, bo to nie jest monitor gamingowy. Niemniej, ja sam osobiście nie widziałem przeszkód, żeby na ThinkVision P32p-20 zagrać w Red Dead Redemption 2, gdyż jakość obrazu od strony kolorów i kontrastu stoi na bardzo wysokim poziomie.

Do kolorów jednak dojdziemy za chwilę. Najpierw o tym, co rzuciło mi się w oczy najpierw – czerń. Bardzo głęboka, jak na ekran IPS. Aż musiałem się upewnić, czy nie pomyliłem czegoś czytając specyfikację. Ale nie – to IPS, nie VA. Poza tym podświetlenie monitora wynosi ponad 300 nitów w trybie Neutral. No właśnie – ponad 300, a nie deklarowane 350. Ustawienie maksymalnej jasności oraz badanie kolorymetrem pokazało także, że jednolitość podświetlenia stoi na przeciętnym poziomie. Na szczęście w trakcie pracy przez zdecydowaną większość czasu w żaden sposób nie było to dostrzegalne. Chyba że ktoś pracuje z całkiem białymi „arkuszami”, to niedoświetlenie lewej dolnej w stosunku do środka ekranu może być delikatnie widoczne. A może to ja jestem przewrażliwiony?

Muszę jednak zaznaczyć, że jasność ponad 300 nitów zarezerwowana jest wyłącznie dla trybu neutralnego. Chcąc korzystać z profilu sRGB, DCI-P3 oraz BT.709 trzeba liczyć się z jasnością obniżoną o ok. 100 cd/m2 i brakiem możliwości zmiany tego ustawienia.   

Panel zainstalowany w ThinkVision P32p-20 jest ekranem 10-bitowym, co oznacza, że jest w stanie odwzorować 1,07 miliarda barw. Dzięki temu np. przejścia tonalne pomiędzy kolorami prezentują się bardzo płynnie i pozbawione są „skokowości”, która bywa widoczna na monitorach 8-bitowych. Ponownie – parametry monitora najlepiej prezentują się na domyślnym profilu. 99% sRGB, 85% DCI-P3 oraz 74% AdobeRGB to najwyższe wartości, jakie wskazał mi kolorymetr w czasie testów. Paradoksalnie, to, przynajmniej w teorii, ustawienia mające oferować najwyższe wartości pokrycia poszczególnych gamutów wypadły słabiej. A jak to wyszło w praktyce możecie sprawdzić w tabelce poniżej.

 tryb Neutraltryb sRGBtryb DCI-P3tryb BT.709
luminancja:317 cd/m2234 cd/m2254 cd/m2254 cd/m2
kontrast:1020:11046:11094:11066:1
czerń:0,32 cd/m20,22 cd/m20,23 cd/m20,24 cd/m2
pokrycie palety sRGB:99%98%98%98%
pokrycie palety DCI-P3:85%72%72%71%
pokrycie palety AdobeRGB:74%68%63%63%

Na koniec wspomnę jeszcze o działaniu Over Drive. Dla tych, co mogą nie widzieć, jest to funkcja ograniczająca widoczność smużenia ekranu i znaleźć ją można najczęściej w gamingowych i multimedialnych monitorach opartych na matrycach IPS oraz VA. Dodatek ten jednak zaczyna pojawiać się nieśmiało także w monitorach o biznesowym rodowodzie. Ostatnio potwierdziła to iiyama, teraz potwierdza to Lenovo. Oczekiwanie jednak, że Over Drive w monitorze biznesowym będzie działało tak samo dobrze, jak w gamingówkach może przynieść rozczarowanie. W przypadku ThinkVision funkcja posiada dwa tryby: Normal oraz Extreme, przy czym już pierwsza opcja, co prawda ogranicza widoczność smużenia, ale jednocześnie wywołuje lekki overshoot. Nie jest on jednak w żaden sposób widoczny w czasie grania, podobnie zresztą, jak ghosting. W trybie Extreme zbyt mocno podświetlone piksele rzucają się w oczy jeszcze bardziej i tu już wrażliwsze na tego typu artefakty oczy mogą wyłapać, że z obrazem dzieje się coś dziwnego. Podsumowując – jeżeli ktoś życzy sobie pograć w 60 klatkach na sekundę (np. na konsoli, dlaczego nie?) w to i owo, to P32p-20 się nada. Ale jeżeli ktoś celuje w szybkie gry i zależy mu na jak najbardziej płynnym obrazie, to lepiej sięgnąć po coś z segmentu dedykowanego graczom.

 

Podsumowanie

Lenovo ThinkVision P32p-20 to kawał naprawdę dobrego sprzętu dla wymagających użytkowników. Chociaż monitor należy do najbardziej specjalistycznej serii urządzeń Lenovo, czyli serii P, to odnoszę wrażenie, że Chińczycy chcieli nim dotrzeć do grona dużo szerszego aniżeli wszelkiej maści graficy i projektanci 2D i 3D. Świadczy o tym chociażby możliwość integracji z mikro-komputerkami Lenovo oraz wyposażenie komputera w funkcję stacji dokującej (co jest świetnym pomysłem!) oraz przełącznik KVM. „Wielozadaniowość” – jestem przekonany, że głównie to hasło przyświecało projektowi ThinkVision P32p-20. Szkoda tylko, że zapomniano o opcjach Picture-by-Picture oraz Picture-in-Picture. Byłyby finalnym podkreśleniem wszechstronności sprzętu.

Bohater testu zaprezentował się świetnie pod kątem ergonomii. Jasne, P32p-20 jest sporym monitorem, ale możliwości odpowiedniego wkomponowania go w stanowisko pracy nie brakuje. A to się chwali, szczególnie przy tym gabarycie. Dla niektórych mankamentem może być brak wbudowanych głośników. Dla posiadaczy notebooków pewnie nie będzie miało to większego znaczenia, ale osoby pracujące na „stacjonarkach” powinny o tym pamiętać.

Pod kątem jakości obrazu obiektywnie jest nieźle, ale testy matrycy nie pokryły się w pełni z tym, co Lenovo obiecywało. Co prawda wyświetlane na monitorze treści, niezależnie, czy mówię o dokumentach, zdjęciach, filmie, czy nawet grze, prezentują się bardzo ładnie. Obraz, jak na rozdzielczość 4K zresztą przystało, jest bardzo ostry, kolory są żywe i przyjemne dla oka, ale w żadnym scenariuszu nie ujrzałem obiecanych 350 nitów, podobnie zresztą, jak 90-procentowego odwzorowania palety DCI-P3. Wręcz przeciwnie – korzystając z trybów sRGB, DCI-P3 czy BT.709 jasność bliska jest 250 cd/m2, a najwyższe odwzorowanie barw oferuje standardowy profil ustawień.

Podsumowując, jeżeli poszukujecie dużego monitora, oferującego wysoką jakość obrazu dostarczanego przez wysokiej klasy panel IPS, a jednocześnie zależy Wam na wysokiej ergonomii i wszechstronności sprzętu, to ThinkVision P32p-20 powinien znaleźć się na Waszej liście sprzętu wartego wzięcia pod uwagę.

Podsumowanie:Lenovo ThinkVision P32p-20
rozdzielczość i format:3840 x 2160 pikseli
32 cale - 16:9
zakrzywienie:nie
obsługiwane standardy przesyłu danych:HDMI
DisplayPort
optymalne zastosowanie:- praca wielozadaniowa
- praca z grafiką
- multimedia