Nie będę ukrywał, że monitory biurowe nie są najbardziej fascynującym sprzętem na świecie. No chyba że mówimy o profesjonalnych urządzeniach, skrojonych pod potrzeby konkretnej profesji. Specjalistyczny sprzęt dla grafików i projektantów, gdzie odzwierciedlenie wybranych palet kolorów musi być idealne, albo ultrapanoramiczne monitory przygotowane do wyświetlania wysokiej jakości obrazu z kilku źródeł to już nieco inna bajka. Tyle tylko, że taki sprzęt trafia raczej do wąskiego grona odbiorców.

Co innego takie monitory, jak bohater tej recenzji – nowy ProLite od iiyamy. Tu akurat mamy do czynienia z monitorem bardzo uniwersalnym, o szerokim przeznaczeniu. Może on trafić właściwie do każdej firmy i każdego biura i poza tymi specjalistycznymi przykładami, ma szanse odnaleźć się na każdym stanowisku. I to w większej liczbie niż jeden na biurko.

Iiyama ProLite XUB2492HSN-B1 to 24-calowy monitor o rozdzielczości Full HD (1920 x 1080 pikseli), bazujący na matrycy IPS. Mało tego, monitor został wyposażony w coś, co umownie możemy nazwać „stacją dokującą”. Jeżeli więc na co dzień ktoś korzysta w pracy z ultrabooka, któremu brakuje jakichś portów, to taki monitor może być praktycznym wsparciem. Tym bardziej, że jeszcze kilka atrakcyjnych cech posiada.

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:iiyama ProLite XUB2492HSN-B1
segment:monitor biurowy
przekątna:24 cali
wymiary i waga54 x 49,7 x 21cm (z podstawą)
54 x 36,7 x 21 cm, 5,4 kg (sam monitor)
rozdzielczość natywna:1920 x 1080 pikseli (Full HD)
format obrazu:16:9
typ matrycy:IPS, 75 Hz, 8 bit
powłoka matrycy:matowa
kąty widzenia:178°/178°
czas reakcji (GTG):4 ms
VESA100 mm x 100 mm
porty:1x HDMI
1x DisplayPort
1x DisplayPort Out
2x USB 3.2 gen 1 (3.0)
1x USB 3.2 gen 1 typu C (Power Delivery 65 W)
1x audio out
1x RJ-45
funkcje dodatkowe:filtr światła niebieskiego
FlickerFree
regulowana podstawa (tilt, pivot, swivel, wysokość)
głośniki stereo
regulowany Overdrive
menu w j. polskim
gwarancja:3 lata
w pudle: - przewód zasilający
- kable HDMI
- kabel USB-C - USB-C
- dokumentacja

Konstrukcja i funkcjonalność

Iiyama mistrzem designu nie jest i na chwilę obecną nic nie zwiastuje w tej kwestii większych zmian. Monitory od Japończyków posiadają najczęściej bardzo prostą bryłę, której nie wyróżnia praktycznie nic. A może, przewrotnie, to jest właśnie ich znak rozpoznawczy? Hmmm…

Małe odstępstwa od tej normy mają miejsce wyłącznie w monitorach gamingowych z rodziny G-Master, jednak i tak nie jest to reguła, a doskonałym tego przykładem jest 34-calowy G-Master Red Eagle GB3461WQSU, którego testowałem w ubiegłym roku. Z drugiej strony, nie można też powiedzieć, że iiyama stoi całkowicie obok przyjętych przez branżę trendów. 24-calowy ekran posiada nowoczesną, niemal bezramkową konstrukcję. Grubsza ramka znajduje się wyłącznie na dole, gdzie umieszczono przyciski do nawigowania po OSD.

Całość wykonana jest z chropowatego, matowego tworzywa i tylko rzeczona już dolna krawędź posiada bardzo delikatny wzór „szczotkowania”. Korpus idealnie współgra z podstawą otoczoną takim samym tworzywem. Nie jest to jednak tworzywo, które wygina się i skrzypi już na samo spojrzenie. Pod palcami wypada całkiem solidnie i nie budzi lęku o wytrzymałość sprzętu.

Podobnie solidnie prezentuje się podstawa monitora. Jej konstrukcja pozwala na swobodne operowanie kątem ustawienia ekranu względem siedzącego. I to mi się podoba. Ergonomia przede wszystkim. Podstawa posiada funkcję tilt (regulacja kąta góra-dół), swivel (kąt lewo-prawo, 45° w każdą stronę), a także pivot umożliwiającą ustawienie ekranu pionowo. Dla osób pracujących z długimi tekstami i tabelami rzecz bardzo praktyczna. Regulacja wysokości także się tu znalazła, a jej zakres wynosi 13 cm. Na koniec warto docenić, że podparcie ProLite’a jest stabilne i nie ma tendencji do chybotania się.

 

Porty i głośniki

„Funkcja stacji dokującej” – brzmi intrygująco, prawda? O co tu może chodzić? Już tłumaczę – monitor został wyposażony w port USB typu C z funkcją Power Delivery pozwalający na dostarczanie energii o mocy 65 W. To zaś oznacza, że po podłączeniu do niego notebooka wyposażonego w USB typu C z tą samą funkcją, monitor jest w stanie go zasilać. ProLite posiada także gniazdo LAN, więc ultrabook pozbawiony gniazda RJ-45 będzie mógł korzystać z Internetu „po kablu”, co niekiedy jest przydatne, a nawet konieczne w niektórych firmach. I już na biurku mam mniejszą plątaninę przewodów.

W ich ograniczeniu pomoże także wyjście DisplayPort z tzw. funkcją daisy chain (MST). To z kolei pozwala łączyć kolejne monitory z taką opcją i wyświetlać wspólny obraz. Dzięki temu znowu mamy co najmniej jeden kabel mniej, gdyż nie trzeba podłączać wszystkich monitorów do laptopa. Zresztą, współczesne ultrabooki i tak ograniczają się najczęściej do posiadania jednego gniazda HDMI lub DisplayPortu zintegrowanego z USB-C, więc podłączenie dwóch albo trzech monitorów często wymaga sięgania po stacje dokujące albo replikatory portów.

Oprócz wspomniany gniazd, monitor dysponuje także HDMI oraz wejściem DisplayPort, a także złączem jack 3,5 mm dla słuchawek lub głośników. Z lewej strony umieszczono też dwa gniazda USB 3.0 (3.1 gen 1).

A propos głośników. ProLite XUB2492HSN-B1 wyposażony został w dwa, ale jak się pewnie domyślacie, będą one raczej pełnić rolę pomocniczą. Bardziej przydadzą się w momencie, kiedy do monitora zostanie podłączony desktop z klasyczną „budą” typu Tower albo SFF pozbawioną głośników aniżeli laptop. Dlaczego? Gdyż notebooki nie dość, że mają swoje głośniki, to sporo z nich, szczególnie tych nowszych i z wyższej półki, po prostu będzie grało lepiej niż monitor od iiyamy. Głośniej także. Podsumowując – te z monitora iiyamy nie męczą uszu, ale też nie dają od siebie nic więcej.

 

Menu

Testowany ProLite, co zresztą już wspomniałem, jest uniwersalnym monitorem biurowym, a nie sprzętem dla graczy albo grafików. Tak więc nie można od niego wymagać jakiegoś niesamowitego naszpikowania funkcjami sterującymi obrazem. Niemniej, wszystko co w tej klasie powinno się znaleźć – jest. Ba, nawet pojawiła się tutaj opcja Overdrive, pozwalająca zredukować smużenie dynamicznego obrazu, czyli dodatek zwykle spotykany w sprzęcie dla graczy. Zresztą, sam fakt, że zainstalowany panel IPS posiada odświeżanie wynoszące 75 Hz także jest subtelnym puszczeniem oczka w kierunku miłośników multimediów. I jednoczesnym podkreśleniem wspomnianej uniwersalności monitora.

Z opcji, które w monitorze biznesowym powinny się znaleźć mamy tryb Eco, redukcję światła niebieskiego, wybór temperatury kolorów oraz możliwość wyregulowania intensywności barwy niebieskiej, zielonej oraz czerwonej. Bohater testu posiada też znaną z innych monitorów iiyamy opcję „Ostre i miękkie” pozwalającą na podbicie ostrości wyświetlanych treści. Bywa to przydatne przy pracy z tekstem albo kodem.

Największa wada menu? Obsługa za pomocą kilku umieszczonych pod dolną ramką przycisków. Chociaż negatywne emocje z tym związane pojawią się raczej wyłącznie u użytkowników często żonglującymi ustawieniami. W takich sytuacjach dużo lepiej sprawdza się dżojstik, ewentualnie wsparty jednym czy dwoma przyciskami. Pozostali nie powinni narzekać, gdyż OSD samo w sobie jest czytelne, opcje są odpowiednio podzielone na kategorie, a całość przetłumaczona na język polski.

 

Testy matrycy

Zainstalowany panel IPS pokazał się z naprawdę dobrej strony. Pierwsze co rzuca się w oczy, to ładnie oddane kolory, na które po prostu dobrze się patrzy. Już samo to zwiastowało, że paleta kolorów sRGB będzie cechowała się tutaj wysokim pokryciem – 93% to bardziej niż satysfakcjonujący wynik w przypadku monitora biurowego. Na tym mógłbym zakończyć, gdyby nie mały zgrzyt: na stronie producenta deklarowane pokrycie palety sRGB określono na 99%. Gamut DCI-P3 odwzorowany został natomiast w 73%.

Nie sposób nie wspomnieć też, że kolory zostały zreprodukowane niemal perfekcyjnie. Wskaźnik DeltaE, będący miernikiem wierności uzyskanego kolory względem wzorca, wyniósł średnio 0,07, a więc różnica miała bardziej charakter błędu pomiarowego aniżeli faktycznego zakłamania. Maksymalny odchył od wzorca osiągnął wartość 1,51.

Wyniki wyższe niż obiecane można natomiast ujrzeć w przypadku kontrastu oraz czerni. Pomiar kolorymetrem wykazał, że stosunek najjaśniejszego do najciemniejszego punktu wyniósł prawie 1200:1, co jest wyższą zdecydowanie wyższą niż deklarowane 1000:1. Już po tym można było się spodziewać, że czerń także pokaże się z bardzo dobrej strony i ostatecznie zaoferowała głębie na poziomie 0,22 cd/m2. Jak na matrycę IPS i to z nie najwyższej półki (nie ma się co oszukiwać), to są to bardzo porządne rezultaty.  

Pozostała nam jeszcze do omówienia kwestia podświetlenia. To okazało się bardzo równe, a na środku ekranu przekroczyło wartość 250 nitów. Na wszystkich krawędziach było tylko delikatnie ciemniej, ale za to bardzo równo, a różnice pomiędzy środkiem a pozostałymi strefami ekranu nie były w żaden sposób widoczne.

Parametry matrycy:

  • maksymalna częstotliwość odświeżania: 75 Hz
  • luminancja: 260 cd/m2
  • kontrast: 1194:1
  • czerń: 0,22 cd/m2
  • paleta sRGB: 93%
  • paleta DCI-P3: 73%
  • paleta AdobeRGB: 68%
  • DeltaE średnio: 0,07
  • DeltaE max: 1,51

 

Skoro w menu pojawiła się opcja Overdrive, to sprawdziłem także smużenie ekranu. Producent określił czas reakcji matrycy na 4 ms (GTG), więc należy się spodziewać, że za szybko poruszającym się obiektem może pojawić się delikatnie spóźniony „duszek”. I tak też się działo. Kiedy Overdrive był wyłączony za latającymi spodkami w teście UFO podążał wyraźny cień. Pierwszy poziom redukcji smużenia niewiele zmienił. Dopiero drugi korzystniej wpłynął na jakość obrazu i tym samym okazał się najlepszym wyborem, gdyż 3. poziom Overdrive sprawił, że za ufoludkiem pojawił się prześwietlony powidok.

 

Podsumowanie

„Iiyama ProLite XUB2492HSN-B1 to sprzęt, który w pełni sprawdza się w tym, do czego został stworzony, a także daje coś ponadto”. To chyba dobre podsumowanie tej recenzji. Japończycy zaproponowali biznesowy monitor o dość uniwersalnym zastosowaniu, odpowiednio go wyposażyli, skonfigurowali i powiedzieli: „Macie, kupujcie!” Na korzyść urządzenia przemawia także cena 929 zł. Czyli dość rozsądna, jak na to, co ProLite ma do zaoferowania.

Jeżeli ktoś jest posiadaczem ultramobilnego laptopa, to przetestowany ProLite jest propozycją naprawdę wartą rozważenia. Po pierwsze – pomysł ze stacją dokującą jest bardzo praktyczny i muszę przyznać, że przypadł mi do gustu. Proste, a swoją rolę spełnia. Dodatek w postaci możliwości stworzenia „łańcuszka” z dwóch (i więcej) monitorów ładnie kompletuje ideę ograniczenia na biurku obecności niepotrzebnych kabli. Nie wyobrażam sobie dzisiaj monitora biznesowego ze średniej półki bez porządnej i wielofunkcyjnej podstawy, więc cieszy mnie, że i tego elementu nie zabrakło.

Pozytywnym zaskoczeniem okazała się także jakość obrazu. Kolory są bogate i dokładnie odwzorowane, panel jest równo podświetlony, a do tego dochodzi jeszcze możliwość ograniczenia smużenia. Nie jest może ona tak wydajna, jak w przypadku monitorów dla graczy, ale dobrze, że jest. Tak właściwie jedynym elementem wartym małego czepialstwa jest nieco już archaiczne, w mojej opinii, sterowanie OSD oraz bardzo przeciętne głośniki.

Podsumowanie:iiyama ProLite XUB2492HSN-B1
rozdzielczość i format:1920 x 1080 pikseli
24 cale - 16:9
zakrzywienie:nie
obsługiwane standardy przesyłu danych:HDMI
DisplayPort
optymalne zastosowanie:- szeroko rozumiana praca biurowa
- multimedia