Pierwsze wzmianki o urządzeniach z „rozciągliwymi” ekranami trafiły do mediów już w 2020 roku, kiedy swój pomysł na tego typu urządzenie pokazało Oppo. Kiedy wydawało się, że producenci skupili się przede wszystkim na usprawnianiu kolejnych generacji składanych smartfonów i po tej idei słuch zaginął, Lenovo na rozpoczynających się właśnie targach MWC 2023 postanowiło o niej przypomnieć szerokiej publiczności. I to nie tylko w smartfonie, ale też w laptopie. Warto też podkreślić, że oba urządzenia już na ten moment są w pełni działające.

 

Rozwijany ekran w laptopie? W sumie – czemu nie!

Jeżeli wierzyć obudowie laptopa, ten miałby przynależeć do rodziny ThinkBooków. Tam Lenovo lubi sobie pofolgować i od czasu do czasu rzucić jakimś nietypowym pomysłem, jak chociażby laptop z wyświetlaczem e-Ink na pokrywie czy pulpicie roboczym. Tym razem jednak mamy do czynienia z prototypem wyposażonym w ekran o przekątnej 12,7 cala i rozdzielczości 2024 x 1604 piksele (4:3), który można „rozciągnąć” ku górze, zyskując panel 8:9 o rozdzielczości 2024 x 2368 pikseli. W efekcie wygląda to tak, jakbyśmy ustawili dwa wyświetlacze 16:9 na sobie. Lenovo twierdzi, że to ten sam panel, co w ThinkPadzie X1 Fold, a więc pochodzi on z zakładów Sharpa.

 

 

Nie da się ukryć, że laptop z rozwiniętym ekranem wygląda nieco dziwnie, ale kto wie – może to jest właśnie przyszłość laptopów? Kiedyś na rynku można było znaleźć egzemplarze z dwoma ekranami, więc dlaczego by nie dać szansy rozwijanym panelom? Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero egzemplarz prototypowy. Chociażby tempo rozwijania i powrót ekranu do domyślnego formatu nie wygląda zbyt spektakularnie. Niewiadomą też pozostaje kwestia wytrzymałości zarówno mechanizmu rozwijającego ekran, jak i samego wyświetlacza.

Póki co Lenovo nie zdradziło, czy i kiedy taki ultrabook miałby trafić w ręce użytkowników.

 

Smartfony z rozwijanym wyświetlaczem też wydają się mieć sens

Drugim prototypem okazał się smartfon brandowany logo Motoroli, która do Lenovo należy. Wydaje się, że może to być ciekawa propozycja dla osób, które mimo wszystko cenią sobie bardziej kompaktowe smartfony. „Zwinięty” ekran prototypu posiadał przekątną o długości 5 cali, a po rozwinięciu wyświetlacza, wartość ta wzrosła do 6,5 cala. W ten sposób użytkownik otrzymałby urządzenie łatwe do przenoszenia w kieszeni oraz duże, ale nie przesadnie, i (przynajmniej takie się wydaje) wygodne przy tworzeniu treści i konsumowania jej w jednym. Mało tego, ekran „zawija się” na plecki smartfona i w ten sposób otrzymuje się niejako dwa wyświetlacze, z czego ten z tyłu przyda się do, na przykład, szybkiej obsługi powiadomień.

 

 

Patent może i fajny, może i ciekawy, ale podobnie, jak w przypadku laptopa od Lenovo, Motorola nie zdradziła, kiedy ewentualnie taki smartfon miałby trafić do sprzedaży. Brakuje też informacji na temat choćby szacunkowej wytrzymałości ekranu i rolującego ekran mechanizmu.

 

Źródło: notebookcheck, theverge, Kuba Klawiter