OLX.pl właśnie zaliczył twarde lądowanie. Prezes UOKiK nałożył na platformę karę w wysokości ponad 28 milionów złotych. Powód? Mylący system ocen użytkowników, który zamiast pomagać w podejmowaniu decyzji zakupowych, przez ponad 3,5 roku mógł skutecznie wprowadzać konsumentów w błąd. I to na wielu płaszczyznach.
OLX.pl to jedna z najpopularniejszych w Polsce platform ogłoszeniowych. Można tam kupić i sprzedać rzeczy używane, nowe, a także oferować usługi – zarówno przez stronę internetową, jak i aplikację. Portal działa w modelu C2C i B2C, a oceny użytkowników (zarówno kupujących, jak i sprzedających) mają pełnić rolę przewodnika po zaufaniu, uczciwości i jakości kontaktu. Tyle teorii.
W praktyce okazało się, że system ocen funkcjonował według własnej logiki. UOKiK ustalił, że oceny mogły wystawiać osoby, które wcale nie musiały nic kupować. Wystarczyło, że wyświetliły dane kontaktowe ogłoszenia albo napisały wiadomość – transakcji mogło w ogóle nie być. Z drugiej strony: jeśli ktoś kupił cokolwiek przez OLX.pl, nie miał tak na prawdę gwarancji, że będzie mógł tę transakcję ocenić.
System działał na zasadzie „zaproszenia” do wystawienia opinii – jedno na tydzień. I zawsze dotyczyło ono tylko ostatniego kontaktu lub transakcji. Jeśli ktoś kupował kilka rzeczy w krótkim czasie, mógł ocenić tylko jedną – reszta przepadała. A jeżeli ktoś przypadkiem zamknął powiadomienie w aplikacji – szansa na ocenę znikała na dobre.
To już samo w sobie było problemem, ale prawdziwa jazda zaczynała się dopiero przy samym algorytmie ocen. Z trójstopniowej skali „złe – dobre – rewelacyjne” powstawała czterostopniowa wersja końcowa, gdzie ocena „niezła” mogła przykrywać powtarzające się negatywne opinie. UOKiK ustalił, że algorytm przypisywał wyższą wagę ocenom pozytywnym, a te mieszczące się poniżej połowy skali i tak mogły być wyświetlane jako „pozytywne”. W skrócie: użytkownik z przewagą słabych opinii mógł wyglądać w systemie jak całkiem solidny sprzedawca.
Co więcej, konsumenci nie mieli dostępu do szczegółów oceny, czyli nie widzieli, kto i na jakiej podstawie wystawił opinię, nie mogli przeczytać komentarzy, a całość sprowadzała się do suchej etykietki typu „dobrze” albo „rewelacyjnie”. Tymczasem za tym mogły stać doświadczenia, które nie miały nic wspólnego z realną transakcją.
Według Prezesa UOKiK, ten ukryty system był nie tylko nieprzejrzysty – był po prostu nieuczciwy. Algorytmy są dziś fundamentem funkcjonowania większości platform, dlatego – jak podkreśla Tomasz Chróstny – muszą działać w sposób zrozumiały i uczciwy wobec użytkowników, a w przypadku OLX.pl tak po prostu nie było.
Po interwencji Urzędu, w lipcu 2024 r. OLX.pl wprowadził nowy system ocen. Teraz oceny opierają się na klasycznej, pięciogwiazdkowej skali i są przypisane tylko do tych transakcji, które faktycznie się odbyły – zrealizowanych przez przesyłkę OLX.pl. Użytkownicy mają też wgląd w konkretne opinie i mogą zobaczyć, jak kształtuje się średnia sprzedającego.
Decyzja UOKiK nie jest jeszcze prawomocna – OLX.pl może się od niej jeszcze odwołać, ale jeśli się uprawomocni, spółka będzie musiała zamieścić informację o niej na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych.
Dodatkowo trwa osobne postępowanie dotyczące rzekomo wprowadzających w błąd odpowiedzi, jakie firma przesyłała UOKiK w trakcie badania sprawy.
To nie pierwszy raz, kiedy UOKiK bierze pod lupę OLX.pl. W 2024 r. firma została zobowiązana do zmiany praktyk związanych z zakupami z pakietem ochronnym i opłatami serwisowymi. Wygląda na to, że największy polski serwis ogłoszeniowy musi na nowo przemyśleć, jak definiuje uczciwość na swojej platformie. Tym razem nie wystarczy już kliknąć „rewelacyjnie”.
źródło: https://uokik.gov.pl




Dodaj komentarz