Zmiany, zmiany, zmiany… HP postanowiło sobie nieco zmodyfikować nazewnictwo swoich laptopów biznesowych. A skoro nazewnictwo, to i trochę pomieszać w seriach, jeżeli taka okazja się nadarzyła. Amerykanie akurat znaleźli sobie wymówkę i w materiałach marketingowych piszą o tym, że „uproszczenie” nazewnictwa produktów HP spowodowane jest… zmianą oblicza przetwarzania danych przez komputery wykorzystujące AI. Serio.
Zapytacie: a po co nam to wiedzieć? Ano po to, że w tym momencie łatwiej będzie Wam, moi drodzy, zorientować się, o jakim laptopie w zasadzie zamierzam pisać. Skoro EliteBook, to już wiecie, że to wyższa seria biznesówek z USA. Chociaż… nowe nazewnictwo usunęło z rodziny HP ProBooki. To znaczy, podstawowe biznesówki od HP wciąż będą istnieć, ale pod nazwą EliteBook 4. HP EliteBook X Flip G1i to następca prestiżowych Elitebooków x360 1040, a więc hybrydowego ultrabooka klasy Premium, konkurenta dla ThinkPadów X1 Carbon oraz X1 Yoga od Lenovo albo laptopów Dell Pro Premium. Podobnie pożegnano się z rodziną Elite Dragonfly, a w to miejsce powstała seria EliteBook Ultra. O jednym z jej przedstawicielu pisał niedawno Kuba, więc możecie się zapoznać z recenzją EliteBooka Ultra G1i w wolnej chwili.
Posiadacze wcześniejszych EliteBooków z pewnością zauważą, że zmiana nazwy to nie wszystko — nowy konwertowalny model HP wizualnie znacznie bardziej przypomina serię Dragonfly niż EliteBooka 1040.W środku zaś pojawiły się procesory Intel Lunar Lake, co automatycznie sprawiło, że X Flip G1i zakwalifikował się do grona laptopów Copilot+. Mamy więc 14-calowego laptopa biznesowego z segmentu Premium przystosowanego do pracy z aplikacjami wykorzystującymi sztuczną inteligencję, również w postaci LLM. Co jeszcze warto o nowości od HP wiedzieć?
Specyfikacja
| specyfikacja: | HP EliteBook X Flip G1i |
| wymiary i waga: | 314 x 220 x 15 mm 1,4 kg |
| przetestowany CPU: | Intel Core Ultra 7 258V Lunar Lake 8 rdzeni, 8 wątków 4 rdzenie P (2,2 – 4,8 GHz), 4 rdzenie LPE (2,2 – 3,7 GHz) dTDP – 17 – 35 W cache – 18 MB |
| dostępne CPU: | Intel Core Ultra 7 268V Intel Core Ultra 7 266V Intel Core Ultra 7 258V Intel Core Ultra 7 256V Intel Core Ultra 5 238V Intel Core Ultra 5 236V Intel Core Ultra 5 228V Intel Core Ultra 5 226V |
| NPU: | Intel AI Boost, 47 TOPS |
| przetestowane GPU: | Intel Arc 140V |
| dostępne GPU: | Intel Arc Graphics 140V Intel Arc Graphics 130V |
| dysk: | 1 TB, M.2, PCIe 4.0 x4 NVMe, OPAL 2 WD PC SN5000S |
| obsługiwane dyski: | 1x M.2 PCIe 4.0 x4 (2280) |
| RAM: | 32 GB LPDDR5x-8533 —————— dual-channel max: 32 GB pamięć zintegrowana z SoC |
| przetestowana matryca: | 14 cali, 2560 x 1600, 16:10 IPS, 120 Hz, matowa, dotykowa (warstwa antyodblaskowa i antysmugowa), VRR LG Philips LGD07B9 |
| dostępne matryce: | w. w. IPS, WUXGA (1920 x 1200), dotykowa, błyszcząca, 800 nitów, sRGB 100%, HP Sure View IPS, WUXGA (1920 x 1200), dotykowa, matowa 800 nitów, sRGB 100%, HP Sure View IPS, WUXGA (1920 x 1200), dotykowa, błyszcząca, 400 nitów, sRGB 100% IPS, WUXGA (1920 x 1200), dotykowa, matowa, 400 nitów, sRGB 100% |
| wybór portów: | 2x Thunderbolt 4 (40 Gb/s, Power Delivery 3.0, DisplayPort 2.1) 1x USB-C 3.2 Gen 2 (10 Gb/s) 1x USB-A 3.2 Gen 1 (5 Gb/s) 1x HDMI 2.1 1x jack combo |
| akumulator: | 68 Wh opcja: 56 Wh |
| opcje łączności | WLAN: Intel Wi-Fi 7 BE201 320MHz Bluetooth 5.4 WWAN: HP 5G Sub-6 Cat19 opcja: modem 4G/LTE |
| wyposażenie dodatkowe: | czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania kamerka 4K z zasłoną prywatności i funkcją rozpoznawania twarzy oprogramowanie Poly Camera Pro głośniki stereo od Poly podświetlana i odporna na zachlapanie klawiatura touchpad ze szklaną płytką |
| opcje gwarancji: | 3 lata z możliwością rozszerzenia |
Jakość wykonania i ergonomia obudowy
Nie oznacza to, że HP całkowicie porzuciło charakterystyczne dla siebie wzornictwo. HP EliteBook X Flip G1i oprócz wersji Atmospheric Blue, którą możecie podziwiać na zdjęciach w tej recenzji, również dostępny jest w klasycznej, srebrnej wersji. Granatowa dostępna jest jednak wyłącznie z konfiguracjach z procesorami Intela. Nie ukrywam, że ten kolor mi się podoba, chociaż z drugiej strony nie jest jakiś wyjątkowy czy niespotykany. Po podobny odcień sięgał już Asus oraz Dynabook w swoich biznesówkach.





To co jednak zaskoczyło mnie zdecydowanie bardziej to fakt, że po raz kolejny potwierdziła się moja hipoteza, jakoby producenci poszli wreszcie po rozum do głowy i przestali ścigać się, kto zrobi najlżejszego i najsmuklejszego laptopa za wszelką cenę. Chociaż bez wątpienia EliteBook X Flip G1i jest 14-calowym ultrabookiem, to 1,4 kg wagi i 15 mm grubości są wartościami spotykanymi również poza półką Premium i pod tym kątem X Flip nie jest sprzętem wyjątkowym.
Kiedy jednak wyświetlacz zrobi czary-mary i laptopa zamieni w tablet, wartość ta wzrasta do ok. 19 mm. Trzymanie przez dłuższy czas niemal 1,5 kg w ręce podczas korzystania z tabletu ma prawo po jakimś czasie zmęczyć przedramiona i trzeba o tym pamiętać. Zaskakująco grube (jak na dzisiejsze standardy, rzecz jasna) okazały się też ramki ekranu, ale za to bardzo spodobały mi się zaokrąglone narożniki laptopa, a nawet boczne krawędzie. Być może projektantom chodziło o to, aby dzięki temu X Flip wygodniej i pewniej leżał w dłoniach podczas korzystania w trybie tabletu.
Z wykorzystanymi do zbudowania laptopa materiałami jest już bardziej adekwatnie, gdyż zastosowany tu stop magnezu kojarzy się właśnie raczej z laptopami z najwyższych serii. Lekki i wytrzymały stop zabezpieczył cały korpus oraz klapę. Pod kątem wytrzymałości laptop wypada bardzo dobrze i kadłubek nieznacznie ugina się dopiero po przyłożeniu większej siły obszar nieco powyżej touchpada. Można powiedzieć – standard, ale też nic co miałoby zagrozić wytrzymałości obudowy. Kapitalnie wykonana została za to klapa – ta nie ma zamiaru ugiąć (i wygiąć) się pod siłą dłoni, w czym pomaga dodatkowo matowa szyba chroniąca wyświetlacz od frontu.





Mówiąc o laptopie typu 2-w-1 wypada zwrócić uwagę na działanie zawiasów, bo to przecież one w dużej mierze będą wpływać na wygodę obsługi maszyny. Na szczęście dla HP tworzenie tego typu sprzętu to nie pierwszyzna. Dwa zawiasy działają bardzo płynnie i z lekkim oporem. Otwarcie laptopa jedną ręką jest co prawda możliwe, ale pod warunkiem, że zrobimy to z wyczuciem. W innych przypadku – szarpnięcie za klapę sprawi, że podnosi się cały korpus. Transformacja w tablet także jest odpowiednio płynna, a klapa odpowiednio mocno „przykleja się” do tyłu obudowy, dzięki czemu w żadnej sytuacji nic, nomen omen, nie „klapało”.
Dostępnych w laptopie portów nie ma może zbyt wiele, ale są dwa Thunderbolty 4 i każdy z nich może służyć zarówno jako gniazdo zasilania, jak i port dla stacji dokującej. Ponadto na lewym boku ulokowano także HDMI 2.1 oraz gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe. Na tył prawej flanki trafiło USB 3.2 Gen 1 w formie USB-A oraz USB-C w standardzie USB 3.2 Gen 2 (10 Gb/s, DisplayPort 1.4, Power Delivery). Tuż obok nich znalazła się zaślepka kryjąca opcjonalną szufladkę dla karty Nano-SIM.




Osprzęt i wyposażenie dodatkowe
Ekran
Pewnym zaskoczeniem może tutaj być brak opcji wyświetlacza OLED, szczególnie biorąc pod uwagę, że w poprzedniej generacji, a więc EliteBooku x360 1040 G11 takowy był dostępny. No ale nic to, zainstalowany w egzemplarzu recenzenckim panel także ma wiele do zaoferowania, chociaż oczywiście ciężko tu liczyć na chociażby idealną czerń.
HP sięgnęło po 14-calowy dotykowy panel IPS od LG. Ekran może się pochwalić rozdzielczością 2560 x 1600 pikseli (a więc i proporcją 16:10), odświeżaniem 120 Hz z VRR oraz jasnością 400 nitów. Mało tego, HP obiecuje tutaj, że nie tylko paleta sRGB została oddana w pełni, ale też DCI-P3 oraz AdobeRGB i w zasadzie nie powinno dziwić, że to najlepszy panel dostępny z konwertowalnym X Flipem. Nieco rozczarowujący może być fakt, że wszystkie pozostałe opcje to wyświetlacze 1920 x 1200 pikseli, ale za to o zróżnicowanych możliwościach – wybrać możemy brak lub obecność zintegrowanego filtra prywatności HP Sure View, matową lub błyszczącą powłokę oraz pełne pokrycie gamutu sRGB.

Wracając do sedna: w przypadku modelu testowego jest bogato i jak się okazuje deklaracje HP nie minęły się z prawdą. Panel faktycznie jest matowy, a na dotyk reaguje świetnie. Jedyne czego mi brakowało, to dołączonego do zestawu piórka – dzięki niemu Flip od razu po wyjęciu z pudełka nadawałby się do pracy w różnych scenariuszach użytkowania.

Panel istotnie może pochwalić się podświetleniem przekraczającym wartość 400 nitów i chociaż nie jest to najrówniej podświetlony ekran jaki miałem okazję testować, to dostrzeżone przez kolorymetr różnice nie są widoczne gołym okiem. Nieco rozczarowująco wypadł za to kontrast i czerń, szczególnie kiedy weźmiemy sobie pod uwagę, że palety sRGB i DCI-P3 faktycznie odwzorowane są w pełni. Kontrast 1100:1 oraz czerń na poziomie 0,41 cd/m2 nie powala, a gamut AdobeRGB oferuje 98% swoich możliwości. Nie będę ukrywał, że wartości wpływające na jakość czerni nieco mnie zaskoczyły i spodziewałem się, że będą wyższe, gdyż „na oko” czerń wydaje się całkiem gęsta i prezentuje się przyzwoicie.
Parametry matrycy:
- luminancja: 466 cd/m2
- kontrast: 1100:1
- czerń: 0,41
- paleta sRGB: 100%
- paleta DCI-P3: 100%
- paleta AdobeRGB: 98%
Klawiatura i touchpad
Już przy okazji pisania recenzji ProBooka 460 G11 pisałem, że klawiatury z „biznesówek” od HP szczególnie przypadną do gustu użytkownikom lubiącym twardszy skok klawisza i EliteBook X Flip G1i również może zostać w podobny sposób opisany. Klawiatura z „Iksa” jest dość płaska, kilk jest twardawy i krótki, ale odpowiedź klawiszy na naciśnięcie jest całkiem przyjemna i dobrze wyczuwalna. Odpowiednia sprężystość mechanizmów sprawia, że nie mamy tu poczucia, że opuszki palców uderzają w deskę. Podoba mi się też, że klawiatura jest cicha oraz odporna na zachlapanie.
Zestaw klawiszy z testowanego EliteBooka dobrze wypada także pod kątem czysto estetycznym. Granatowe płytki z przyjemnego w dotyku tworzywa posiadają wyraźne czcionki, a całość jest podświetlana od spodu białymi LED-ami. Jedynym, ale na szczęście niewielkim mankamentem, jest obecność przycisku zasilania w miejscu, gdzie standardowo umieszcza się Delete. Dobrze że ma on nieco inny kształt i wyraźnie twardszy klik niż pozostałe klawisze, więc wciśnięcie go przypadkiem i uśpienie albo wyłączenie sobie w ten sposób komputera jest praktycznie niemożliwe.






Spory touchpad w ultrabookach to rzecz potrzebna, nawet w przypadku, kiedy mowa o sprzęcie z ekranem dotykowym. Wygląda na to, że HP też o tym wie, gdyż X Flip wyposażony został w szklaną płytkę w rozmiarze 11,9 x 8,5 cm. Nieco kwadratowy format pozwala na swobodne nawigowanie kursorem oraz korzystanie z windowsowych gestów. Wszystko jest w porządeczku – reakcja na dotyk odpowiednia, powierzchnia jest gładziutka i śliska, a czepialskie zmysły wyłapały tylko, że dość szybko da się ją upaćkać spracowanymi dłońmi. Z gładzikiem zintegrowano także przyciski o wyrazistym, dobrze wyczuwalnym kliku. Działają miękko, ale bez wrażenia „plastikowości”.
Głośniki
HP i firma Poly obecnie idą za pan brat, gdyż Poly stało się częścią HP. W efekcie w laptopach od Amerykanów spotkać można sprzęt audio sygnowany logo tej marki. W EliteBooku X Flip G1i znalazły się cztery 1-watowe głośniczki, mające zapewnić wyraźny dźwięk zarówno podczas pracy w trybie laptopa, ale też w trybach tabletu czy namiotu. W związku z tym dwie membrany ulokowano obok klawiatury, a druga para znalazła się pod przednią krawędzią.
Całość wypada zaskakująco dobrze, gdyż generowany dźwięk jest wręcz doniosły – momentami nawet za bardzo, gdyż po przekroczeniu 90% maksymalnej głośności dokuczać zaczynają zbyt mocno wyostrzone wysokie tony. Z moją aprobatą spotkał się za to lekki basik dodający całości głębi i ogólnie dość ciepłe brzmienie zestawu.
Jak na głośniki z biznesowego ultrabooka, zestaw od Poly oferuje zaskakująco dobrą przestrzenność, a dźwięk potrafi wybrzmieć naprawdę przyjemnie. Podoba mi się ich uniwersalność — sprawdzają się zarówno przy oglądaniu filmów i seriali, jak i podczas wideospotkań. W takich sytuacjach, podobnie jak przy słuchaniu muzyki z wokalem, głośniki świetnie radzą sobie z eksponowaniem mowy i śpiewu.
Kamerka
W zasadzie o samej kamerce warto wiedzieć, że oczywiście jest tu obecna, posiada rozdzielczość 4K oraz fizyczną zasłonę obiektywu i funkcję rozpoznawania twarzy. Ale Poly dorzuciło tu coś jeszcze, mianowicie aplikację Poly Camera Pro. Markowy software pozwala przygotować zestaw ustawień, które później można będzie wykorzystać w aplikacjach pokroju MS Teams czy Zoom. Poly Camera Pro umożliwia dopasowanie ustawień kadru, dodanie znaku wodnego czy informacji o gospodarzu wirtualnego spotkania. Oprócz takich oczywistych elementów, jak awatar czy nazwa użytkownika, można dodać również swój slogan, email oraz lokalizację, a nawet znak wodny na wideo, które można bezpośrednio strumieniować np. na platformę YouTube.



No i teraz oczywiście pojawia się pytanie: A komu to potrzebne? Każda aplikacja stworzona z myślą o połączeniach wideo posiada podobne funkcje. Nie zmienia to faktu, że Poly Camera Pro może okazać się pomocne w sytuacji, gdy ktoś korzysta z więcej niż jednego komunikatora i wolałbym mieć odgórnie przygotowany zestaw ustawień. Czy jest to jednak tak zwany „must have”? Nie sądzę.
Funkcje bezpieczeństwa
Skoro EliteBook X Flip to wysoka półka klasy biznes, to i HP musiało zadbać o bezpieczeństwo urządzenia i przechowywanych na nim danych. O funkcji rozpoznawania twarzy wspominałem przy okazji kamerki. Oprócz tego zabezpieczenia, laptop posiada też zintegrowany z przyciskiem zasilania czytnik linii papilarnych oraz współpracuje z dyskami samoszyfrującymi. Nie ma co prawda czytnika Smart Card, ale NFC umożliwi korzystanie ze zbliżeniowych kart autoryzacyjnych.
Testowanego EliteBooka wyposażono także w czujnik obecności użytkownika, więc gdy odejdziemy od komputera, system automatycznie zablokuje dostęp do pulpitu. Dodatkowo może wygasić ekran, a w razie wykrycia osoby za plecami rozmyć obraz w celu ochrony prywatności.
Skoro już jesteśmy przy ochronie danych także przed wzrokiem ciekawskich i wścibskich, to HP przygotowało także konfiguracje z ekranem wzbogaconym o filtr prywatności HP Sure View. Trzeba jednak mieć świadomość, że jedyną dostępną rozdzielczością dla takiego panelu jest 1200p.






Łączność
EliteBook X Flip G1i posiada w zasadzie każdą możliwą opcję łączności bezprzewodowej, chociaż modem WWAN (LTE/5G) oraz NFC są wyposażeniem dodatkowym, na które trzeba się zdecydować już w momencie zakupu laptopa. Każdy dostępny model oferuje natomiast Wi-Fi 7 (Intel Wi-Fi 7 BE201 320MHz), a osoby preferujące łączność po kablu będą musiały wyposażyć się w stosowną przejściówkę albo stację dokującą. Natomiast bezprzewodowe słuchawki i inne akcesoria „wireless” obsłuży Bluetooth 5.4.
Testy wydajności
HP EliteBook X Flip G1i nie odbiega specjalnie od innych tegorocznych i jednocześnie wysoko pozycjonowanych ultrabooków z procesorami Intel. Maszynę wyposażono w procesor Intel Lunar Lake z wydajnym NPU zintegrowanym z układem SoC — w testowanej konfiguracji oferującym 47 TOPS. Na laminacie znalazło się także 32 GB pamięci operacyjnej LPDDR5X-8533 oraz zintegrowany układ graficzny Intel Arc 140V. Jeżeli zaś chodzi o nośnik dla danych, to HP postawiło na 1-terabajtowy dysk SSD M.2 PCIe 4.0 x4 od Western Digital.
Procesor i wydajność ogólna

Umieszczony na płycie głównej Core Ultra 7 258V to odpowiedź Intela na Ryzeny AI od AMD i Snapdragony serii X od Qualcomma — czyli kontratak na konkurencję w segmencie laptopów wspierających AI. Dzięki autorskiemu NPU Intel wreszcie mógł wziąć udział w tworzeniu laptopów Copilot+, stworzonych z myślą o lokalnym wykorzystywaniu narzędzi bazujących właśnie na sztucznej inteligencji. Jest tu jednak druga strona medalu – Intel przy projektowaniu procesorów Lunar Lake podjął kilka ryzykownych decyzji, a zintegrowana z układem pamięć operacyjna to tylko wierzchołek góry lodowej.
Wszystkie procesory z rodziny Core Ultra 200V oferują 8 rdzeni – 4 Performance (2,2 – 4,8 GHz) oraz 4 LPE, czyli Efficient, które z powodu znanego tylko Intelowi, nagle zaczęto nazywać Low Power Efficient, a więc tak samo, jak najbardziej energooszczędne rdzenie z poprzedniej generacji (2,2 – 3,7 GHz). Z jakiegoś powodu jednak „niebiescy” postanowili wykastrować nowe układy z Hyper-Threadingu, tak więc 8 rdzeni i 8 wątków to wszystko na co można liczyć, co oczywiście blado prezentuje się chociażby na tle topowych jednostek od konkurentów dowodzonych przez Lisę Su.
Co prawda, Intel zadbał, aby wszystkie rdzenie były odpowiednio wysoko taktowane, ale trzeba pamiętać też o konfigurowalnym TDP, które ustawiono na wartości 17 – 35 W. Jego wysokość będzie determinować jakie finalnie wartości taktowania będziemy mogli oglądać w czasie pracy i testów.
| Intel Core Ultra 7 258V | temperatura: | taktowanie: |
| czas pracy – 15 min | 79° C | Rdzenie P: 3400 MHz Rdzenie ELP: 3700 MHZ |
| czas pracy – 30 min | 81° C | Rdzenie P: 3500 MHz Rdzenie ELP: 3700 MHZ |
| czas pracy – 60 min | 80° C | Rdzenie P: 3500 MHz Rdzenie ELP: 3700 MHZ |
Przez zdecydowaną większość testu sprawdzającej sprawność jednostki pod obciążeniem testowany CPU trzymał się mocy ok. 30 W, co nie dość, że pozwoliło mu trzymać dość stabilną temperaturę ok. 80° C, to pozwoliło reprezentantowi HP osiągnąć wyższe wyniki niż chociażby w ThinkPadzie X9 od Lenovo. Tam jednostka trzymała się niższego TDP, co w efekcie przełożyło się na niższe taktowanie rdzeni P i finalnie – maksymalną wydajność. Dlaczego piszę o rdzeniach odpowiedzialnych za wydajność? Ponieważ rdzenie LPE pracowały przez cały czas stabilnie z pełną mocą, a więc oferując taktowanie 3,7 GHz. To wciąż jednak nie pomaga Core Ultra 258V nawiązać równej walki z odpowiednikiem od AMD, a więc Ryzenem AI 7 Pro 360, co jest szczególnie widoczne w zadaniach wymagających od CPU wykorzystania wielowątkowości. Wyniki z operacji jednordzeniowych wypadają dość podobnie.







Na koniec jeszcze warto przyjrzeć się jednostce Neural Processing Unit. Tu Intel nie musi wpadać w kompleksy, bo jego autorskie NPU oferuje oczekiwane osiągi. Wydajność 47 TOPS to jedna z wyższych wartości dostępnych obecnie w jednostkach do obliczeń związanych z wykorzystaniem SI.

Wydajność graficzna

Może i na procesor da się kręcić nosem, ale układy Lunar Lake mają jeszcze kilka asów w rękawie. Poza udanym NPU i szybkim, choć wlutowanym RAM-em, oferują też całkiem wydajne „integry”. W przypadku testowanego laptopa mowa o układzie Intel Arc 140V oferującym 8 rdzeni opartych o architekturę Xe2. GPU obsługuje także biblioteki DirectX 12 Ultimate, a więc poradzi sobie z ray tracingiem oraz obsługą upscalingu XeSS – odpowiednikiem DLSS od NVIDII oraz FSR od AMD.
Zarówno testy w benchmarkach, jak i przykładowych grach pokazują, że natywna rozdzielczość ekranu do ogrywania tytułów z segmentu AAA może być przerostem formy nad treścią, chociaż dla wielu wydajność na poziomie ok. 30 klatek na sekundę może wystarczyć. Tym bardziej, że tyle można osiągnąć sięgając po wsparcie XeSS lub FSR. Z kolei zejście z rozdzielczością do wartości bliżej Full HD, a do takiego grania Intel rzeczony układ przygotował, można się już cieszyć zdecydowanie wyższym klatkarzem. W Cyberpunku 2077 można nawet liczyć na ponad 50 kl./s i to z włączonym ray tracingiem i wsparciem XeSS. Nieźle, co nie?


Dysk

HP EliteBook X Flip G1i pozwala na montaż wyłącznie jednego dysku w formacie 2280, więc jeżeli ktoś planuje tworzyć na komputerze lokalne, grube archiwum, to lepiej już na starcie zdecydować się na większy nośnik. W przypadku testowanego modelu Amerykanie sięgnęli po 1-terabajtowy dysk SSD od Western Digital. Nośnik TLC należący do rodziny SN5000S wg deklaracji powinien oferować odczyt na poziomie 6000 MB/s oraz zapis 5400 MB/s. Nie jest to więc gwarancja topowych osiągów, jakie dane było nam oglądać chociażby w przypadku ThinkPada X1 Carbon Gen 13, ale i tak mowa o dysku nieprzeciętnie szybkim, dostosowanym do szybkiego uruchamiania systemu i aplikacji.
Test Crystal Disk Mark pokazał, że pod kątem zarówno odczytu, jak i zapisu można liczyć nawet na nieco wyższe wartości niż deklarowane przez producenta. To zawsze miła niespodzianka.
Kultura pracy
Trend związany z maksymalnym odchudzaniem i wyszczuplaniem konstrukcji laptopów zazwyczaj oznaczał, że albo obciążony procesor albo w pewnym momencie zacznie się „dławić” i obniżać swoją wydajność aby uniknąć przegrzania, albo układ chłodzenia zacznie z siebie wydawać co najmniej niepokojące odgłosy. Dlatego cieszy mnie, że HP postanowiło nie iść żadną z tych dróg. W testowanym EliteBooku nie dość, że procesor mógł w miarę swobodnie rozwinąć skrzydła, to układ chłodzenia, złożony z dwóch wiatraków, całkiem sprawnie radził sobie z rosnącą temperaturą SoC.
Jednak nie da się ukryć, że różnice w temperaturze obudowy między pracą biurową a pełnym obciążeniem są wyraźnie odczuwalne — w niektórych strefach sięgają nawet 10°C. Przy wysokim zaangażowaniu chipu najcieplej jest pod spodem blisko tylnej krawędzi, a więc przy wylocie powietrza z układu chłodzenia. Cieszy natomiast fakt, że nawet po dłuższym czasie działania na maksymalnych obrotach pulpit pozostawał co najwyżej letni.




Wiatraczki układu chłodzenia niewątpliwie dają radę i to nie tylko pod kątem sprawności w odprowadzaniu ciepła poza kadłubek laptopa. Podczas pracy z przeglądarką oraz ogólniej pracy biurowej wiatraczki ledwie szepczą, więc łatwo zapomnieć o ich obecności. Przy maksimum obciążenia potrafią stać się słyszalne, ale generowany jednostajny szum nie przekraczał wartości 47 dB.

Testy baterii
Jedną z cech nowych procesorów, którą producenci chipów uwielbiają się chwalić w materiałach promocyjnych jest energooszczędność, co ma szczególnie duże znaczenie w przypadku urządzeń mobilnych, w tym oczywiście laptopów i ultrabooków. Jak to wypada w praktyce? Różnie, co pokazują m.in. nasze recenzje.
Ale co by nie mówić, układy Intel Lunar Lake wypadają pod tym kątem świetnie. Laptop wyposażono w akumulator o pojemności 68 Wh, który przy pełnym naładowaniu pozwala na pracę bez zasilacza nawet przez prawie dobę. Przy pracy biurowej energii powinno wystarczyć na ponad 20 godzin, a opcjonalnie w tym czasie będzie można obejrzeć kilka filmów. W sensie – nie w pracy. Nie róbcie tego. Albo róbcie tak, żeby szef nie widział. Wiecie o co chodzi…

Nie jest to jednak jedyna dostępna opcja baterii, albowiem producent przygotował także konfiguracje z akumulatorem o pojemności 56 Wh.
Podsumowanie
Wnioski płynące z tej recenzji chyba już każdy z Was gdzieś tam sobie w głowie ułożył. Ja również tego dokonałem, więc porównajmy je sobie. W mojej opinii HP EliteBook X Flip G1i to bardzo udany spadkobierca rodziny EliteBook x360 1040 i nawet nie chodzi tu już wyłącznie o zastosowanie nowej platformy procesorowej „AI-friendly”, a o całość. X Flip jest laptopem estetycznym i dobrze wykonanym. Wrzucenie kolorystki serii Elite Dragonfly do EliteBooków to w mojej opinii dobra decyzja, podobnie jak zastosowanie magnezu do stworzenia obudowy. Cieszy także fakt wielu dostępnych i zróżnicowanych konfiguracji.



Pod kątem wyposażenia żałować można tylko braku opcji z ekranem OLED oraz aktywnego piórka w zestawie, umożliwiającego wykorzystanie w pełni potencjału dotykowego panelu. Poza tym – mamy tu wszystko, czego od laptopa biznesowego z półki Premium należy oczekiwać: bardzo dobry ekran, rozbudowane opcji łączności (z modemem WWAN włącznie), wysokiej klasy dodatki w postaci kamerki 4K i audio od Poly, a także rozbudowanych funkcji zabezpieczeń. Klawiatura? Nie zawodzi, podobnie zresztą jak spory touchpad.
Trochę szkoda, że pod kątem ewentualnej rozbudowy i modyfikacji jest ubogo i te ograniczają się w zasadzie do możliwości wymiany dysku. RAM jest zintegrowany z SoC, gniazdo dla dysku jest jedno. Podoba mi się za to rozsądne zbalansowanie kultury pracy laptopa, szczególnie pod obciążeniem. Procesor może operować na wyższym TDP nawet przez dłuższy czas, a temperatura obudowy oraz głośność układu chłodzenia nie straszą.
Finalnie laptop nie zawiódł, a HP nie przekombinowało. Amerykanom udało się uniknąć pułapki przesadnego akcentowania zmian w rodzinie swojego sprzętu biznesowego. Wygląda na to, że wystarczyło po prostu robić swoje – bez sztucznego silenia się na wątpliwie potrzebne innowacje.
Ale bym sobie teraz takiego ProBoo.. to znaczy EliteBooka 4 teraz przetestował…
| Podsumowanie: | HP EliteBook X Flip G1i |
| segment: | konwertowalny ultrabook biznesowy klasy Premium |
| optymalne zastosowanie: | – szeroko rozumiana praca biurowa – praca w terenie i w podróży – praca w trybie tabletu – „lekka” praca kreatywna – zadania oparte o SI |
| mobilność: | – bardzo wysoka |
| kultura pracy: | – bardzo dobra |
| modem WWAN w opcji: | – tak |
| opcje dokowania: | – stacja dokująca Thunderbolt 4 |
| ważne cechy: | – bardzo długi czas pracy na baterii – wysoka wydajność NPU – magnezowa obudowa – bardzo dobry ekran dotykowy – sporo dostępnych konfiguracji |







Dodaj komentarz