Tydzień temu opublikowaliśmy– pierwszą część Historii Microsoft Windows, w której przyjrzeliśmy się drodze najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie od początku lat osiemdziesiątych do połowy lat dziewięćdziesiątych. Zaczęliśmy zresztą wcześniej, bo pisanie o Windowsie bez pisania o Microsofcie mija się z celem; dla wielu odbiorców Microsoft to Windows, a Windows to Microsoft. Nic tego nie zmieni.

Cieszy mnie, że pierwsza część spotkała się z dobrym przyjęciem, bo długo zastanawiałem się, jak do niej podejść. Ostatecznie – historia Windows to temat na książkę. Żadna seria artykułów nie odda jej pełnej sprawiedliwości. Nie zmienia to faktu, że chciałem podzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat systemu. W historii Windows odbija się bowiem nie tylko historia Microsoftu (i zmian w microsoftowej polityce i promowanych przez firmę wartościach), ale także historia komputeryzacji w ogóle.

I żaden okres nie jest pod tym względem ciekawszy niż druga połowa lat dziewięćdziesiątych – czas, kiedy do domów zawitał Internet.

 

1985-95. W dużym skrócie o Windows NT

Zanim jednak przejdziemy do rozważań o Windowsie 95, czyli pierwszym microsoftowym systemie operacyjnym, z jakim miałem przyjemność pracować, krótki rzut oka na Windows NT.

W poprzednim tekście wspomniałem, że historia Windows NT jest nierozłącznie powiązana z historią Windows 95. Ogniwem łączącym oba systemy jest Win32, czyli 32-bitowe API stworzone z myślą o Windows NT. API to – mówiąc oględnie – interfejs umożliwiający programowi A wchodzenie w interakcję z programem B; w tym przypadku – umożliwiający programom firm trzecich wchodzenie w interakcję i wykorzystywanie możliwości systemu operacyjnego. Wcześniejsze wersje Windows, w tym Windows 3.1, korzystały z 16-bitowego API Win16. Wprowadzenie 32-bitowego API znacząco zwiększyło możliwości programistów, którzy tworzyli software z myślą o Windows, czyniąc ostatecznie z tego systemu podstawową platformę dla oprogramowania firm trzecich.

Ten techniczny szczegół – element, na który większość „domowych” użytkowników systemu Windows nigdy nie zwróciła najmniejszej uwagi – jest bezpośrednim powodem, dla którego system Microsoftu zyskał w latach dziewięćdziesiątych tak dużą przewagę nad rozwiązaniami Apple. W czasach Windows 95 „urządzenia z jabłkami” niemal całkowicie wypadły w wyścigu.

API Win32 opracowywano początkowo z myślą o systemie Windows NT – rozwiązaniu typowo biznesowym, wyrosłym na zapoczątkowanej w 1985 roku współpracy Microsoftu z IBM-em. Firmy te opracowywały wspólnie „biznesowy” system operacyjny o nazwie OS/2. W trakcie prac nad OS/2 2.0 (czyli wersją 2.0 systemu OS/2) ich drogi zaczęły się jednak rozchodzić. IBM skupił się na dalszym rozwoju OS/2 2.0. Tymczasem Microsoft podjął pracę nad wersją 3.0, która z czasem stała się Windowsem NT.

Historycznie rzecz biorąc, początki obecności Win32 w Windowsie NT to czasy Windows NT 3.51. Prace nad Windowsem 95 trwały podówczas w najlepsze, nic nie stało więc na przeszkodzie, aby nową technologię „przeszczepić” również do tego systemu.

 

1995. Windows 95. Początek „Złotej Ery” gier komputerowych

Windows 95 ukazał się w sierpniu 1995 roku – i niemal natychmiast stał się standardem. Prace nad nim rozpoczęły się jednak znacznie wcześniej, bo w 1992 roku. To właśnie wówczas zarząd Microsoftu podjął decyzję, że kolejna wersja systemu operacyjnego przeznaczonego dla użytkowników domowych (nazwa kodowa projektu: „Chicago”) powinna oferować pełne wsparcie dla 32-bitowych aplikacji, nie inaczej niż system przeznaczony dla użytkowników biznesowych.

Oprócz obsługi 32-bitowych aplikacji (a więc, między innymi, supernowoczesnych gier 3D, jak choćby Quake z 1996 roku) Windows 95 oferował także rozszerzone możliwości integracji: system bez większego problemu podejmował współpracę z urządzeniami zewnętrznymi, co znacząco ułatwiało „nie-technicznym” użytkownikom podłączanie i konfigurację (na przykład) kart sieciowych. Oczywiście w starciu z dzisiejszymi standardami narzędzia konfiguracyjne oferowane przez Windows 95 nadal wydają się niesamowicie skomplikowane; pamiętajmy jednak, że mówimy tu o czasach, kiedy większość użytkowników uznawała za standard pracę z MS-DOS, a instalację i konfig karty sieciowej przeprowadzał najczęściej znajomy informatyk z sąsiedztwa – ten sam, który, za wcale nie takie małe pieniądze, zaopatrywał wszystkich sąsiadów w pirackie kopie najnowszych gier komputerowych. Internet dopiero pukał do drzwi.

 

Tutorial Windows 95.

Nie ma natomiast wątpliwości, że to właśnie wtedy Windows, w połączeniu z coraz to bardziej imponującą biblioteką coraz to bardziej spektakularnych graficznie tytułów, stał się podstawowym systemem operacyjnym dla graczy. Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, dlaczego na Windowsie możecie pograć w tak wiele tytułów, a na macOS-ie w tak mało, to tutaj należy szukać powodów – lub przynajmniej zacząć szukać. (Osobną kwestią jest z całą pewnością specyficzny stosunek Apple do peryferiów i możliwości sprzętowe MacBooków czy Maców.) Już w czasach Windows 95 system Microsoftu był pierwszą i podstawową platformą dla graczy.

Czy Microsoft był gotowy na „nadejście” Internetu? Trudno powiedzieć. Być może nikt nie był w pełni gotowy. Pamiętajmy jednak, że Internet Explorer był pierwszą na świecie przeglądarką instalowaną razem z systemem operacyjnym. O przeglądarce tej powiedzieć można wiele; wiele można jej zarzucić. Jeżeli jednak przyjrzymy się bliżej historii prowadzonych w połowie lat dziewięćdziesiątych „pierwszych wojen przeglądarek”, to szybko dostrzeżemy pewną prawidłowość: większość późniejszych problemów Explorera stanowi bezpośrednią konsekwencję kompromisów, na które poszli jej twórcy, chcąc uczynić Internet bardziej dostępnym dla użytkowników, którzy nie chcieli interesować się informatyką.

 

 

Na problemy nie narzekali natomiast gracze, zwłaszcza ci profesjonalni. Łączenie się z Internetem pod Windows 95 było prostsze niż kiedykolwiek dotychczas, a mnogość różnorodnych komunikatorów dostępnych na tym systemie – włącznie z przynajmniej kilkudziesięcioma klientami IRC, z których powszechnie korzystano w tych środowiskach – znacząco przyczyniła się do popularyzacji i rozwoju społeczności zgromadzonych wokół sieciowych gier nastawionych na rywalizację. Mówcie co chcecie: gdyby nie Windows 95, e-sport prawdopodobnie pozostałby niszowy znacznie dłużej.

 

1998. Windows 98 – Twój pierwszy system operacyjny

Jeżeli wierzyć analityce, większość naszych Czytelników to osoby urodzone na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Są więc bardzo duże szanse, Drogi Czytelniku, że Windows 98 był Twoim pierwszym systemem operacyjnym.

Jeżeli tak było, to przypuszczam, że zrozumiesz mój sentyment. Choć moim pierwszym Windowsem był 95, to dopiero 98 pozwolił mi w pełni docenić możliwości, jakie daje mi komputer. To właśnie pod komputer z Windows 98 podłączyłem swoją pierwszą mysz optyczną (system oferował pełne wsparcie dla interfejsów USB); to na nim po raz pierwszy zaznałem pracy z więcej niż jednym monitorem (na monitorze po lewej – QuakeUnreal Tournament, na monitorze po prawej – IRC). W wersji Second Edition (Windows 98 SE) system oferował też natywnie znacząco poszerzone możliwości eksploracji Internetu (dzięki pogłębionej integracji pulpitu z Internet Explorerem 5.0) i odtwarzania multimediów (Windows Media Player 6). Osoby, które zaczynały od Windows 98, nie są świadome, jak wielką różnicę mogło to zrobić.

Wracając na chwilę do Internet Explorera i określenia, które wspomniałem wcześniej – „wojny przeglądarek”. Nie wszystkie z podjętych w tamtych czasach decyzji sprzyjały użytkownikom systemu – a zatem w dużej większości także i przeglądarki – Microsoftu. Choć istniały alternatywy, w 1998 roku i później Internet Explorer nadal stanowił pierwszy wybór większości internautów. Chcąc zachować status quo i wyprzedzić coraz to odważniejszych – i coraz mniej rozważnych – konkurentów, Microsoft decydował się na kolejne kompromisy. Na kompromisach tych zyskiwały wprawdzie możliwości przeglądarki, która z każdą kolejną wersją pozwalała użytkownikom na coraz więcej i więcej; cierpiało jednak bezpieczeństwo, kompromisy bowiem polegały najczęściej na odchodzeniu od specyfikacji określających ramy implementacji nowowprowadzanych funkcji.

Bezpieczeństwo w Internecie na przełomie lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku i pierwszej dekady dwudziestego oznaczało coś całkiem innego niż dziś. Nie było jeszcze aplikacji bankowych; nie było płatności internetowych. Zakupy w Internecie kończyły się przeważnie wygenerowaniem ciągu tekstowego, który należało wpisać w tytule przelewu. Otrzymawszy taki przelew, właściciele sklepów sprawdzali go z bazą, kompletowali towar i wysyłali nam paczkę. Tak działał u swoich początków Amazon; tak też działało polskie Allegro.

Nie zmienia to faktu, że kolejne kompromisy w implementacji przeglądarek – nie tylko IE, ale również konkurencji – nie poprawiały bezpieczeństwa użytkowników Internetu. Jest znaną prawdą, że rozbieżności pomiędzy specyfikacją a implementacją zawsze prowadzą do sporych problemów. Tak też było i tym razem. Czasy Windows 98 to nie tylko czasy ogromnej popularności gier komputerowych; nie tylko – okres, kiedy oprogramowanie biurowe Microsoftu (pakiet Office) przeniknęło do domów zwykłych Polaków. To również złote czasy dla wszelkiej maści złośliwego oprogramowania, którego działanie polegało najczęściej na wykradaniu danych i… niszczeniu informacji.

Nic więc dziwnego, że to właśnie w Windows 98 po raz pierwszy wprowadzono narzędzie, które stało się najlepszym przyjacielem tak wielu z nas: narzędzie archiwizacji i przywracania systemu.

 

1995-97. Microsoft Office w biurach i szkołach

Pakiet biurowy Microsoftu, Office, stał się naszą codziennością. Najczęściej nie zastanawiamy się nad nim zbyt dużo; jego obecność na naszym komputerze jest czymś niemal oczywistym.

Jeżeli tak właśnie o nim myślimy, to z dużym prawdopodobieństwem jest tak dlatego, że pierwszy kontakt z komputerami mieliśmy w latach dziewięćdziesiątych. Możliwości, które daje nam Office, są dla nas czymś naturalnym. Gdybyśmy jednak cofnęli się w czasie – powiedzmy: do 1990 roku – to zrozumielibyśmy, jak wielkim przełomem było wydanie Microsoft Office 95. Był to pierwszy raz, kiedy użytkownicy komputerów domowych otrzymali możliwość pracy z tak rozbudowanym oprogramowaniem biurowym; tworzenie dokumentów w Wordzie czy arkuszy kalkulacyjnych w Excelu w niczym nie przypominało pracy, męczącej i żmudnej, do której zmuszały użytkowników inne programy tego rodzaju.

Office zrewolucjonizował nie tylko przestrzeń biurową, ale także domy i szkoły. Sam fakt, że na lekcjach informatyki uczono dzieci korzystać z pakietu, powinien coś mówić o jego znaczeniu. Sam Microsoft także ma w tym pewien udział: ceny Office w wersji dla szkół od zawsze należały do tych najniższych.

Nie zmienia to faktu, że w Polsce, podobnie jak w pozostałych krajach bloku wschodniego, pakiet biurowy Microsoftu kupowano przeważnie na bazarach. Pirackie oprogramowanie święciło tryumfy. Sąsiad-informatyk był tylko jednym ze źródeł „piratów”. Pirackie Windowsy oraz Office’y trafiały się w biurach oraz urzędach, nie wspominając nawet o sklepach czy serwisach komputerów. Znane jest nawet parę przypadków, w których z „piratów” korzystała policja (aczkolwiek nie jestem w stanie zweryfikować ich z faktami; możliwe, że są to jedynie „miejskie legendy”).

Microsoft szybko wydał piractwu walkę. Walkę tę prowadzi zresztą – z mniejszymi i większymi sukcesami – do dziś, przeznaczając na nią ogromne pieniądze. W latach dziewięćdziesiątych działania te polegały przede wszystkim na wymyślaniu coraz to bardziej wyrafinowanych – choć niekoniecznie coraz bardziej skutecznych – zabezpieczeń, zarówno sprzętowych, jak i programowych, które miały powstrzymać piratów. Dzisiaj są to najczęściej kampanie informacyjne oraz działania pro-konsumenckie.

Niezależnie od tego – kto nie miał w szkole zajęć z Office (oraz z Mistrza Klawiatury), ten nie zrozumie, jak bardzo różny był świat „przed Office’m” od tego już po nim.

 

Word, Excel, PowerPoint i Outlook – wszystkie w wersji 97. Trochę się zmieniły, prawda?

2002. Najlepszy retro-Windows? Windows XP!

W 2001 roku, po kilku latach przerwy, Windows dorobił się wreszcie kolejnej edycji; Windows XP, choć niewielu użytkowników zdaje sobie z tego sprawę, nie był jednak rozwinięciem Windows 9x, a wspomnianego na samym początku Windows NT. Nie jest to jednak jedyna zmiana, której większość użytkowników nie jest świadoma. Windows XP jest także pierwszym microsoftowym systemem, który nie jest w żaden sposób zależny od MS-DOS.

O co chodzi z tą zależnością? W poprzednim artykule wspominałem, że pierwsze Windowsy były nie tyle pełnoprawnymi systemami operacyjnymi, co rozszerzeniami MS-DOS. Jako rozszerzenia oferowały one zestaw „własnych” funkcjonalności, a także – to, jak sądzę, najważniejsze – dostęp do graficznego interfejsu użytkownika (GUI, od angielskiego „graphical user interface”). Pod spodem pierwszych Windowsów nieodmiennie działał jednak MS-DOS; w konsekwencji dziedziczyły one wiele z jego problemów, ograniczeń oraz błędów. Dziedziczyły też zalety, jednak współczesnemu użytkownikowi, nieprzyzwyczajonemu do pracy z systemami unixowymi z połowy lat osiemdziesiątych, zalety MS-DOS także kojarzą się głównie z wadami.

Windows XP na dobre zerwał z DOS-em. Jak na pierwszy mainstreamowy system operacyjny nowego stulecia przystało, był bardzo wydajny i nowoczesny. Innowacyjne rozwiązania obejmowały jednak nie tylko funkcje systemowe, ale również kwestie związane z jego zakupem oraz licencjonowaniem.

 

 

Piractwo komputerowe, szczególnie na rynkach wschodnioeuropejskich, coraz bardziej dawało się Microsoftowi we znaki; nowy system wymagał więc nie tylko instalacji z podaniem obszernego klucza zabezpieczającego (czy nawet zestawu kluczy), ale także aktywacji online. Aktywację tę przeprowadzano najczęściej w serwisie, przynajmniej w Polsce, gdzie w 2001 roku stały dostęp do Internetu nadal był przywilejem stosunkowo nielicznych. (Które gospodarstwo domowe mogło pozwolić sobie na SDI? Dla większości był to modem, przynajmniej do czasów Neostrady.) Rozwiązanie to, choć kontrowersyjne, było skuteczne w walce z piractwem, nie pozwoliło jednak Microsoftowi na „ostateczne zwycięstwo” nad złodziejami: zabezpieczenia zostały złamane. Pomimo tego – dla wielu polskich użytkowników Windows XP był pierwszym prawdziwie oryginalnym systemem, z jakim mieli do czynienia.

Windows XP otrzymał w sumie trzy duże zestawy poprawek – tak zwane Service Packi. Każdy z nich znacząco poszerzał możliwości systemu, czasami wprowadzając przy tym głębsze zmiany w zastosowanych w nim rozwiązaniach. Service Pack 1 dodał m.in. obsługę USB 2.0 (co z wielką radością przyjęli gracze sieciowi); Service Pack 2 poprawił obsługę Wi-Fi i dodał wsparcie (częściowe) dla Bluetooth. Podniósł także ogólne bezpieczeństwo systemu. Service Pack 3 ukazał się w 2008 roku – w 7 lat po premierze systemu! – i po raz kolejny podniósł poziom zabezpieczeń, łatając przy okazji sporo ponad 1000 błędów i rozwiązując parędziesiąt poważnych problemów. Całościowo rzecz biorąc, Windows XP jest jednym z najdłużej wspieranych systemów operacyjnych w historii komputeryzacji; to także jeden z najpopularniejszych – i najbardziej lubianych – Windowsów w ogóle.

 

A co dalej? Windows Vista?

Do systemów „nielubianych” należy natomiast Windows Vista – opowieść o Viście zostawimy sobie jednak na przyszły tydzień. Możliwe zresztą, że (wbrew oczekiwaniom większości Czytelników) będziemy w stanie powiedzieć o tym systemie również parę dobrych rzeczy? Kto wie. Warto sprawdzić.

Microsoft wyszedł ze starcia z Internetem obronną ręką – choć nie bez szwanku. Już za czasów Windows XP można zauważyć powolny spadek popularności Internet Explorera na rzecz innych przeglądarek (na prowadzenie wybił się pierwotnie tworzony przez społeczność open source Mozilla Firefox, z czasem jednak pokonał go Chrome). Nie zmienia to faktu, że to właśnie Microsoft uczynił z dostępu do Internetu dobro powszechne; powszechne nie w sensie ceny, te bowiem w czasach Windows XP wciąż nie należały do najniższych, ale w sensie dostępności. O Internet Explorerze mówi się dzisiaj – trochę żartobliwie, a trochę z przekąsem – że jest „przeglądarką do ściągania innych przeglądarek”. Historycznie jednak jest przeglądarką, dzięki której moje pokolenie po raz pierwszy ujrzało globalną sieć www. Jest to pewne osiągnięcie.

W kolejnym artykule przyjrzymy się najnowszej historii Windowsa – od Windows 7 do Windows 10. (Rzucimy również okiem na Vistę.) Zainteresowanych mobilnymi systemami Microsoftu – Windows Mobile i Windows Phone – polecamy nasz nostalgiczny artykuł Co się stało z Windows Phone? O konkurencji na rynku smartfonów.

Ciąg dalszy nastąpi…