Moim pierwszym telefonem była nieśmiertelna Nokia 3310; moim pierwszym smartfonem – iPhone 4s, następnie zaś – Nokia Lumia 630. Korzystałem z nich równolegle, posługując się zarówno iPhone’m z iOS-em (podówczas: w wersji 6 i 7), jak i Lumią z Windows Phone (w wersjach 8 i 8.1). Do dziś korzystam też – choć tylko okazjonalnie – z Nokii Lumii 650. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – ze względu na system. A może raczej… na wielki sentyment?

Co się stało z Windows Phone? Dlaczego Microsoft porzucił ten system? Gdzie popełniono błąd? I czy można było go uniknąć? Na te i inne, podobne pytania staram się znaleźć odpowiedź poniżej. :- )

Windows Phone A.D. 2014 – czyli w roku przełomowym

Windows Phone od zawsze budził we mnie ogromną sympatię. W kontraście z iOS-em 6 i 7 wypadał lepiej od Androida (na którym także miałem okazję wtedy pracować). W 2014 r. Android nadal nie należał – łagodnie rzecz ujmując – do najbardziej stabilnych i sprawnych systemów operacyjnych na świecie. Tymczasem Windows Phone, szczególnie w wersji 8.1, radził sobie całkiem nieźle; nie tak dobrze, jak iOS 6 albo 7, ale nadal raczej dobrze. A flagowce z tym systemem – jak choćby wysokie modele Lumii – mogły śmiało rywalizować z popularnymi podówczas modelami iPhone’ów (5, 5s, 6, 6s), i to zarówno pod względem funkcjonalności podstawowych (technologia i rozdzielczość ekranu, czas pracy na baterii, moc obliczeniowa i pamięć), jak i dodatkowych (w szczególności aparatu).

Niestety, Microsoft przegrał ten wyścig. Czy tego chcemy, czy nie, czasy iOS 6 i 7 to przede wszystkim okres ogromnego skoku popularności aplikacji mobilnych. W latach 2012-2016 ilość pobrań darmowych aplikacji mobilnych wzrosła prawie czterokrotnie. To całkowicie zmieniło rynek smartfonów; zmieniło też sposób, w jaki chcemy z nich korzystać. Użytkowanie smartfona Anno Domini 2010 (np. iPhone 4) polegało na czymś radykalnie innym niż użytkowanie go Anno Domini 2018 (np. iPhone X). Na chwilę obecną proste, szybkie aplikacje prawie całkowicie wyparły wolne, niefunkcjonalne mobilne wersje najpopularniejszych stron internetowych; następne w kolejce będą e-sklepy. A dalszym krokiem w rozwoju smartfonów będzie najprawdopodobniej przejmowanie przez systemy operacyjnie kolejnych funkcji poszczególnych aplikacji – i czynienie z nich w pełni natywnych funkcji OS-a. Widać to już choćby po kierunku, w jakim podąża obecnie Apple (iOS 12).

Niezwykle popularny Samsung Omnia 7 był jednym z pierwszych telefonów wykorzystujących Windows Phone.

Tymczasem aplikacje na Windows Phone zawsze pozostawały daleko w tyle za aplikacjami na telefony konkurencji. Nawet w najlepszych czasach systemu (tj. właśnie w czasach wersji 8.1) było ich stosunkowo niewiele; gorzej, że te, które były, ustępowały wersjom na iOS-a i Androida właściwie pod każdym możliwym względem. Nie najlepiej wyglądała też kwestia aktualizacji: np. Instagram w wersji na Windows Phone nigdy nie doczekał się uzupełnienia o funkcję wysyłki/odbioru wiadomości prywatnych, a Twitter – dodania zakładek z treściami związanymi z wybranymi wydarzeniami. O braku choćby podstawowej aplikacji YouTube nawet nie wspomnę (choć to trochę co innego – i szerzej piszę o tym poniżej).

Ale za porażkę Windows Phone odpowiadają też inne czynniki. Sprowadzanie go do kwestii dostępności aplikacji to dość spore uproszczenie. Rynek mobilnych systemów operacyjnych rządzi się bardziej złożonymi prawami.

Rynek smartfonów A.D. 2010 – czyli: zacznijmy od początku

Przypomnijmy: w latach 2010-2011 rynek smartfonów i aplikacji mobilnych przedstawiał się mniej-więcej następująco:

  • górną półkę cenową obsługiwało Apple (iOS + iPhone);
  • dolną półkę cenową obsługiwało Google (uniwersalny, egalitarny Android);
  • aplikacje mobilne zaczynały powoli nabierać rozpędu i zyskiwać na popularności; wciąż ustępowały jednak dużo popularniejszym mobilnym wersjom witryn – to one stanowiły podstawowy punkt styku marek z ich mobilnymi fanami;
  • w 2011 r. rolę flagowca w portfolio Apple przejął niesamowity iPhone 4s – jedno z najlepiej przyjętych urządzeń w rodzinie i (jeśli dać wiarę opiniom ekspertów) jeden z najlepiej zaprojektowanych gadżetów elektronicznych, jaki kiedykolwiek zbudowano;
  • prace nad Androidem szły pełną parą: prawdopodobnie najbardziej zabugowany system operacyjny wszech czasów zaczynał powoli działać poprawnie.

Ponadto: pracownicy YouTube świętowali czwartą rocznicę akwizycji przez Google; pracownicy Microsoftu – pierwsze urodziny wyszukiwarki Bing. Pracownicy Instagrama w pocie czoła crunchowali nad ostateczną wersją swojego serwisu (start: początek października 2010 r.), a pracownicy Facebooka – nad nową wersją Facebook Chata (która ostatecznie przekształciła się w dobrze znanego nam wszystkim Messengera). O Asystencie Google czy Alexie nikt jeszcze nie słyszał; wszystkie nagłówki należały do Siri.

Przeglądarką Microsoftu był Internet Explorer.

Taki był mniej-więcej kontekst wejścia Windows Phone na rynek. Po raz pierwszy zaprezentowano go światu 15 lutego 2010 r. podczas drugiej edycji Mobile World Congress w Barcelonie. Premiera miała miejsce niedługo później, bo 8 listopada tego samego roku. W tamtym momencie system miał wszystko, czego potrzebował użytkownik; do tego – w niczym nie przypominał ówczesnych systemów. Różnice były na tyle poważne, że wielu użytkowników Nokii Lumii 800 czy Samsung Omnia 7 – pierwszych obsługiwanych przez niego telefonów – uznało go początkowo za nieintuicyjny, dziwny, „obcy”.

HTC Windows Phone 8X prezentował się naprawdę dobrze, szczególnie na tle ówczesnej konkurencji (w przeciwieństwie do której nie próbował kopiować rozwiązań Apple).

Niedługo potem, bo w 2012 r., pojawiły się pierwsze smartfony stworzone z myślą wyłącznie o Windows Phone – i dostosowane do jego obsługi w podobny sposób, w jaki Apple dostosowuje swoje iPhone’y do obsługi aktualnej wersji iOS-a. HTC WP [Windows Phone] 8X i 8S, bo o nich tu mowa, to urządzenia niezwykłe; wyróżnia je elegancki, minimalistyczny design i świetne jak na tamte czasy podzespoły. Jeżeli chodzi o design, to mocniejszy i odrobinę lepiej zaprojektowany HTC WP 8X otrzymał nawet nagrodę Red Dot; co do podzespołów – 8X wypadał w testach nie gorzej niż iPhone 5 (i tylko odrobinę gorzej niż iPhone 5s). Smartfony działały początkowo na systemie Windows Phone 8.

Patrząc z perspektywy czasu, urządzenia te należy uznać za wybitne. Dla systemu Windows Phone były one tym, czym dla Androida jest obecnie Google Pixel. I trudno się dziwić: zarówno za HTC WP 8X/8S, jak i za Google Pixel 1 i 2 odpowiadają Ci sami ludzie. W 2017 r., w odpowiedzi na sukces pierwszego Pixela, Google dokonało częściowej (niemal połowicznej) akwizycji HTC.

HTC Windows Phone 8XT prezentował się jeszcze lepiej. Miał też lepsze podzespoły, w ocenie użytkowników nie gorsze niż Apple’owski iPhone 5.

Windows Phone 8 i 8.1 – co poszło nie tak?

Premiera Windows Phone 8 miała miejsce w październiku 2012 r., w parę dni po światowej premierze Windows 8 w wersji desktopowej. Dwa lata później, w sierpniu 2014 r., system doczekał się dodatkowo dość sporej aktualizacji do wersji 8.1, która znacząco podniosła i tak bardzo wysoką sprawność systemu i załatała wiele uciążliwych błędów.

Czasy Windows Phone 8/8.1 to z całą pewnością najlepszy okres w rozwoju Windows Phone. System osiągnął pełną dojrzałość, a duża dostępność dedykowanych mu telefonów, takich jak wspomniane w poprzednich akapitach HTC WP 8X i 8S czy chociażby Nokia Lumia, dodatkowo zwiększały jego atrakcyjność.

To właśnie wtedy – na fali optymistycznych przewidywań publikowanych co i rusz w prasie technologicznej – postanowiłem sięgnąć po jeden z tańszych modeli Lumii (630). System od razu zaskoczył mnie niezwykle szybkim i sprawnym działaniem; w porównaniu z iOS-em 7 i 8 (dostępnym od września 2014 r., a więc na miesiąc przed aktualizacją WP do wersji 8.1) nie wypadał ani szczególnie dobrze, ani szczególnie źle. Największe różnice dotyczyły komfortu użytkowania oraz sposobu obchodzenia się z telefonem; scrollowanie ekranu w dół – zamiast przesuwania ekranów w prawo i lewo – było dla mnie sporą zmianą. Natomiast sposób organizacji elementów na ekranie był, przynajmniej dla mnie, dużo wygodniejszy. Jak większość osób z mojego pokolenia, wychowywałem się na komputerach z Windowsem, Windows Phone 8/8.1 był więc dla mnie systemem idealnym. Jego obsługa, początkowo nieoczywista, z czasem stała się czymś naturalnym; do dzisiaj uważam, że zaproponowane przez Microsoft rozwiązania nawigacyjne są brakującym ogniwem łączącym komputery i smartfony :- )

Ekran startowy Windows Phone 8. Domyślnie elegancki i bardzo minimalistyczny, mogliśmy jednak zmienić w nim wszystko, łącznie z ustawieniami przejrzystości kafelków i pokazywaniem ich zawartości (np. w przypadku folderu ze zdjęciami).

Jednocześnie zaś, jak wspominałem już wcześniej, Windows Phone cierpiał na bardzo poważne bolączki w kwestii dostępności aplikacji. Gdyby nie fakt, że jednocześnie posługiwałem się iPhone’m, prawdopodobnie nigdy nie wiedziałbym, że Instagram zapewnia możliwość wysyłania wiadomości prywatnych, a filmy z YouTube można oglądać też z poziomu aplikacji. Ktoś może powiedzieć, że są to kwestie nieistotne, drugorzędne; że media społecznościowe i YouTube są pożeraczami czasu skierowanymi do mas, a poważni ludzie powinni ich raczej unikać. Nie powinniśmy jednak zapominać, że oryginalnym celem smartfonów było przede wszystkim ułatwianie komunikacji (i rozszerzenie związanych z nią możliwości). Dlatego też funkcje związane z mediami społecznościowymi są dla tych urządzeń bardzo istotne; ich obecność albo brak mogą przesądzić o sukcesie lub porażce danego urządzenia na rynku. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Apple – stąd ogromne inwestycje w Emoji i Memoji oraz technologię związaną z mapowaniem twarzy. Microsoft, niestety, przeoczył tę kwestię; brak istotnych z punktu widzenia dużej części użytkowników funkcji czy nieaktualne aplikacje społecznościowe, a nawet ich brak (np. Snapchat) były jednym z czynników, które przesądziły o ostatecznym regresie popularności Windows Phone.

Problemy z aplikacją YouTube. Przeoczenie czy nieuczciwa konkurencja?

Do dzisiaj niejasny pozostaje natomiast casus innej wspomnianej tu aplikacji, czyli YouTube. Wg rankingu Alexa YouTube jest drugim najczęściej odwiedzanym serwisem w Sieci; na pierwszym miejscu znajduje się Google, na trzecim zaś – Facebook. Każdego dnia użytkownicy Internetu spędzają tam miliony godzin; w ciągu jednej minuty zamieszczane są tam materiałyfilmowe, których obejrzenie zajęłoby jednej osobie około 2 tygodni (gdyby oglądała go *bez przerwy*). Miesięczne budżety reklamowe przeznaczane na promocję na YouTube przez największe korporacje już dawno przekroczyły roczne polskie PKB; gdybyśmy chcieli, moglibyśmy kupić za nie małe europejskie państwo (lub zbudować Nowy Jork).

Mimo to… oficjalna aplikacja mobilna YouTube na Windows Phone nigdy nie powstała. Czy ze strony Google – bezpośredniej konkurencji Microsoftu – było to przeoczenie celowe? Tego nigdy się nie dowiemy. Krytycy Google wskazują jednak, że z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku Echo Show – popularnego urządzenia Amazon związanego z najlepszą obecnie dostępną wirtualną asystentką: Alexą. Urządzenie to umożliwia Alexie wyświetlanie nam żądanych treści na niewielkim (7-calowym) ekraniku; Alexa nie może jednak – na chwilę obecną – wyświetlać na nim treści pochodzących z YouTube. (Może to natomiast Siri i… Google Assistant.)

Nie chcę oceniać. Google nie budzi mojej niechęci. Doceniam szeroką działalność tej firmy (tj. Alphabet Inc.). Muszę jednak przyznać, że niedawna decyzja Komisji Europejskiej w sprawie ukarania Google 2,5-miliardową karą za nieuczciwe praktyki monopolistyczne w ogóle mnie nie dziwi; uważam, że należało się tego spodziewać. Twierdzenie, że „Google ukarano za to, że Android jest po prostu dobry”… świadczy o nieznajomości szerszego kontekstu. Rynek smartfonów jest bardzo złożony – i nie ogranicza się bynajmniej do samych urządzeń czy tylko systemów operacyjnych.

Przejęcie Nokii. Dlaczego Lumia nie została nowym iPhone’m?

Współpraca Nokii i Microsoftu miała dać im drugą szansę: Nokii – na podbój rynku smartfonów, Microsoftowi – na równą walkę z Apple nie tylko na polu software’u, ale także hardware’u. Ale kiedy we wrześniu 2013 r. Microsoft ogłosił, że zamierza Nokię *kupić*, w świecie technologii mobilnych zawrzało.

Ostatecznie deal doszedł do skutku dopiero osiem miesięcy później, w kwietniu 2014 r. Microsoft przejął część Nokii odpowiedzialną za produkcję urządzeń mobilnych – a koszt całej operacji wyniósł ponad 7 miliardów dolarów. W założeniach miało pozwolić to Gigantowi z Redmond na „dogonienie” Apple – bądź co bądź: najstarszego rywala Microsoftu.

Jeżeli znamy najnowszą historię Apple (od powrotu Jobsa do firmy do dziś), to wiemy, że za sukces produktów z jabłuszkiem odpowiada przede wszystkim niezwykle ścisła kontrola, jaką projektanci z Cupertino chcą sprawować nad doświadczeniem użytkownika na każdym z punktów jego styku z urządzeniem*. W praktyce oznacza to mniej-więcej tyle, że urządzenia Apple działają tylko z systemami Apple, a systemy Apple – tylko z urządzeniami Apple. W przeciwieństwie do Windowsa, macOS nie próbuje być systemem uniwersalnym – to rozwiązanie dla posiadaczy MacBooków. Podobnie iOSktóry działa tylko na iPhone’ach – i nic nie zapowiada, żeby cokolwiek miało się w tej sprawie zmienić w przyszłości.

Po zakupie Nokii Microsoft stanął niejako „w rozkroku” pomiędzy tymi dwoma podejściami. Z jednej strony miał Nokię – i flagowe Lumie; z drugiej – niezależnych producentów, takich jak Samsung i HTC (które dopiero co zainwestowało majątek w opracowanie wspomnianych wcześniej telefonów, HTC WP 8X i 8S). Wymogi sytuacji nie pozwalały Microsoftowi skupić się na jednym podejściu; tymczasem próba stworzenia systemu dedykowanemu jednemu rodzajowi urządzeń, ale działającemu również na innych skazana była na sromotną porażkę – czego najlepszym dowodem jest Windows 10 Mobile. Podejście to zniechęciło partnerów; zarówno Samsung, jak i HTC odeszły z czasem w stronę telefonów tworzonych pod Androida. Momentem szczytowym ich pracy z Google była premiera pierwszego smartfona Pixel w październiku 2016 r. Jego następca, Google Pixel 2, uznawany jest powszechnie za jednego z najpoważniejszych konkurentów Apple’owskiego iPhone’a X.

Prezentację Google Pixel 2 możecie obejrzeć poniżej. Czy smartfon Google ma w sobie coś z HTC WP 8X? ;- )

Tymczasem w marcu 2016 r. miała miejsce premiera najnowszej – i ostatniej – wersji Windows Phone, czyli właśnie Windows 10 Mobile. System prawie jednogłośnie uznano za kompletną katastrofę; w odróżnieniu od desktopowej wersji Windows 10, W10M stanowił wyraźny krok w tył w stosunku do swojego poprzednika, WP 8.1. O problemach systemu można by pisać godzinami; przypuszczam zresztą, że Microsoft doskonale zdawał sobie sprawę z ich obecności. Liczne błędy, problemy z poprawnym działaniem (nawet na mocniejszych urządzeniach), kłopoty z kompatybilnością… i, oczywiście, wciąż rosnące braki w aplikacjach. System próbowano łatać, ale próby te nie przynosiły skutku; w październiku 2017 r. Microsoft oficjalnie zawiesił wsparcie dla Windows 10 Mobile, opuszczając tym samym rynek mobilnych urządzeń elektronicznych.

Wysokie modele Lumii (na obrazku: Nokia Lumia 1510) odznaczały się świetnym projektem i jeszcze lepszymi podzespołami. Szczególnie dobrze radziły sobie ze zdjęciami: zasługa doskonałej jakości aparatów. Telefony Nokii zawsze stały pod tym względem o poziom wyżej od konkurencji. Niestety, aplikacje przeznaczone do dzielenia się zdjęciami w wersjach na Windows Phone były albo nieaktualne (Instagram), albo całkowicie nieobecne (Snapchat)…

Android i iOS koegzystują ze sobą w jednej przestrzeni, ponieważ nie są swoją bezpośrednią konkurencją. Apple i Google podzieliły się rynkiem: Apple zmierza w kierunku sprzętu ekskluzywnego i zamkniętych środowisk, Google – w kierunku powszechnej dostępności i systemowo-programowego egalitaryzmu. Podejmując rywalizację z jedną z tych firm, Microsoft miałby szanse na sukces; podejmując rywalizację z dwiema naraz – siłą rzeczy skazał się na porażkę.

*Więcej o pryncypiach rządzących designem Apple pisałem wcześniej w artykule Jaki będzie iPhone SE 2? I czy będzie w ogóle? Przecieki a szersze spojrzenie na design Apple.

Podsumowanie

Ostatnia łatka do Windows 10 Mobile ukaże się w grudniu 2019 r. Chociaż Microsoft wygasił ten system, to nie zostawił jego użytkowników całkowicie na łasce losu. Niewielkie, wychodzące co miesiąc patche łatają co bardziej uciążliwe bugi i umożliwiają bezpieczne korzystanie z telefonu. Na chwilę obecną Windows 10 Mobile nie jest wcale złym systemem; jest on stabilny i relatywnie bezpieczny, dużo bardziej niż w chwili premiery. Całkiem nieźle jest też z integracją: jako uzupełnienie urządzeń z Windows 10, smartfony z W10M sprawdzają się naprawdę dobrze.

Czy zawieszenie wsparcia dla systemu oznacza koniec obecności Giganta z Redmond na rynku urządzeń mobilnych? Chwilowo – na pewno. Trudno jednak spodziewać się, żeby firma taka jak Microsoft miała porzucić ten segment na zawsze. W perspektywie dziesięciu-piętnastu lat mogłoby to nawet oznaczać jej koniec.

Na ten moment Microsoft skupia się na współpracy. Na ostatniej konferencji WWDC Apple ogłosiło zacieśnienie relacji z Microsoftem – na razie w kwestii oprogramowania. Czy będzie z tego coś więcej? To się okaże.

Ja sam nie miałbym nic przeciwko kolejnej wersji Windows Mobile. A wiem, że w redakcji TechSetter.pl nie jestem w tej kwestii odosobniony. :- )