mity o laptopach biznesowych

Mity o laptopach biznesowych, które trzeba obalić

Legendarne ThinkPady, mocarne ZBooki, budżetowe ProBooki, ExpertBooki próbujące wychodzić poza utarte schematy i Dell Pro (dawniej Latitude), które są gotowe podejmować bardzo ryzykowne kroki. Co mają wspólnego te wszystkie notebooki? Należą do rodziny laptopów biznesowych. W branży siedzę już trochę i przez ostatnią dekadę z bliska obserwowałem pojawianie się coraz to nowszych, wydajniejszych, smuklejszych i… coraz droższych maszyn. Chociaż przez ten czas rynek się zmieniał, to w gruncie rzeczy pozostał… taki sam. Wokół laptopów biznesowych wciąż pokutują te same mity, co 5 czy 10 lat temu.

Może i nie ma ich wiele, ale kilka wciąż się trzyma. Dotyczą one m.in. ceny takiego sprzętu, jego wyposażenia, a nawet samej możliwości zakupu. Może więc warto zrobić z nimi porządek? Szczególnie dla osób, które stoją po drugiej stronie branży – tej, w której te maszyny się kupuje. 

Tym tekstem postanowiłem rozprawić się z kilkoma – moim zdaniem najważniejszymi i najczęściej powtarzanymi – mitami dotyczącymi laptopów biznesowych. Być może dla osób zaznajomionych z realiami branży niektóre z nich to oczywiste oczywistości, ale niewtajemniczeni w świat laptopów biznesowych będą mogli zweryfikować i zaktualizować swoją wiedzę. A przy okazji – poznać ten segment nieco bliżej.

Nie przedłużam zatem!

1. Laptopy biznesowe są tylko dla firm i instytucji

Chociaż samo określenie „laptop biznesowy” może sugerować coś innego, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby taki komputer zakupiła osoba prywatna, zwykły konsument. Różnica polega na tym, że osoba prywatna raczej nie kupi niektórych konfiguracji, tworzonych np. na zamówienie. Przykładowo Dell czy HP mogą w ramach specjalnych zamówień projektowych przygotować konfigurację choćby bez kamerek. Pojedynczy konsument na takie przywileje nie może liczyć. Ale seryjnie produkowanego laptopa na paragon wciąż może kupić!

2. Laptopy biznesowe to najlepsze laptopy na rynku

Niektórzy się z taką tezą zgodzą, niektórzy nie. Każda strona będzie potrafiła swój punkt widzenia uargumentować i przy okazji będzie w stanie podważać opozycyjną perspektywę. Fakty są jednak takie, że laptopy biznesowe wcale nie muszą być najlepsze na rynku. Równie dobrze rynkowym „top of the top” może okazać się laptop konsumencki. Dobrymi przykładami takich maszyn mogą być chociażby niektóre MacBooki czy laptopy Dell XPS. Czasem wystarcza świetne i przemyślane wykonanie i/lub dobry stosunek ceny do oferowanych możliwości. Sama etykieta „laptop biznesowy” może nie wystarczyć!

Nie wyklucza to jednak faktu, że w podsumowaniach na koniec roku pierwsze miejsce na podium „Laptop roku XXXX” często zajmuje przedstawiciel laptopów biznesowych. Na przykład Lenovo ThinkPad X1 Carbon (recenzja). Albo ASUS ExpertBook Ultra (recenzja). Oczywiście ważne jest też, kto taki ranking tworzy, ale to już inna para kaloszy.

3. Laptopy biznesowe są nudne

Jeżeli ktoś czyta moje recenzje, to pewnie nieraz wyłapał, że narzekałem na warstwę stylistyczną laptopów biznesowych, zarzucając im czasami, że są nudne. Patrząc z wierzchu – może i jest w tym trochę prawdy. Żeby jednak takie decyzje stylistyczne zrozumieć, trzeba zajrzeć pod powierzchnię. 

Laptopy biznesowe to komputery do pracy dla przeróżnych firm i instytucji. Mają wyglądać schludnie, bezpiecznie i uniwersalnie. Mają wpasowywać się tak samo dobrze w korporacyjny open space, jak i szkolne biurko albo aulę wykładową. Nie mają rozpraszać ani podlegać chwilowym trendom. Taka „biznesówka” ma służyć najczęściej przez kilka lat, więc podleganie takim modom mogłoby negatywnie wpłynąć na jej atrakcyjność wizualną w dłuższej perspektywie.

ThinkPad to ThinkPad!

Poza tym trzeba pamiętać, że utrzymywana przez lata stylistyka w niektórych seriach (np. ThinkPadach, ProBookach, ExpertBookach B od ASUS-a) to jednocześnie ich znak rozpoznawczy… i zachęta do tego, aby klient jednak pozostał przy czarnym ThinkPadzie, a nie zmieniał przyzwyczajeń na rzecz np. srebrnych EliteBooków. Dlatego też producenci wolą bezpieczne rozwiązania i nie ma opcji, żeby nagle HP zaczęło tworzyć czerwone ProBooki, a Dell – zielone Dell Pro. Wywracanie stolika na siłę mogłoby szybko odbić się czkawką. I z każdym czknięciem korporacja liczyłaby potencjalne kolejne straty…

4. Laptop biznesowy zawsze będzie lepszy od konsumenckiego

Otóż nie, bo to znowu rzecz dość subiektywna i na pierwszy plan wychodzą tutaj priorytety. Weźmy sobie dwa laptopy z podobnej półki cenowej, ale jeden z nich będzie „konsumerem”, a drugi „biznesówką”.

Laptop konsumencki może mieć ekran o wyższej rozdzielczości, wyższym odświeżaniu i lepszym pokryciu kolorów, niezależne GPU oraz lepiej brzmiące głośniki. Laptop biznesowy będzie miał może delikatnie niższą wydajność, ale za to lepszą kulturę pracy, dłuższy czas działania na baterii, pełen pakiet zabezpieczeń sprzętowych oraz dłuższą gwarancję z bardziej rozbudowanymi usługami. Mało tego, dla „konsumera” przygotowano trzy alternatywne konfiguracje, a dla rzeczonej „biznesówki” – kilkanaście!

Co wybierzesz? Jesteś w stanie jednoznacznie i obiektywnie wskazać, który jest lepszy, a który gorszy?

5. Laptop biznesowy zawsze jest droższy niż konsumencki

„Laptop biznesowy” to kategoria sprzętu, a nie określenie półki cenowej – trzeba o tym pamiętać. Już wcześniejsze punkty pokazywały, że największa różnica pomiędzy laptopami biznesowymi a konsumenckimi wynika z ich wyposażenia i możliwości, których próżno szukać w segmencie np. multimedialnym albo gamingowym.

Cena jest wypadkową. Laptop biznesowy za 5000 zł a laptop konsumencki za 5000 zł mogą być zupełnie różnymi sprzętami i nie mieć ze sobą zbyt wiele wspólnego. Tam, gdzie pierwszy będzie mógł się pochwalić procesorem z vPro, pełnym pakietem zabezpieczeń sprzętowych i programowych oraz długim i rozbudowanym wsparciem gwarancyjnym, drugi może otrzymać lepszy ekran, lepsze głośniki i niezależny układ graficzny. Cenowo wyjdzie na to samo, ale już możliwości wykorzystania obu maszyn mogą być zgoła różne.

6. Laptop biznesowy jest łatwy do rozbudowy i naprawy

Bywały czasy, kiedy naprawdę tak było, ale uczciwie trzeba przyznać, że dzisiaj bywa z tym różnie… Sam pamiętam czasy, kiedy w ProBookach od HP, Toshibach Tecra, Fujitsu LifeBookach, ThinkPadach czy Dellach Latitude popularnym rozwiązaniem były umieszczone od spodu tak zwane klapki serwisowe. Ich otwarcie umożliwiało chociażby łatwy dostęp do dysku czy RAM-u. Baterię z kolei można było w dowolnym momencie wyjąć i szybko wymienić na naładowaną. 

O czym dokładnie mówię? Niech za przykład posłuży Wam mój materiał o 20-letnim HP Compaq nc6320.

Dzisiaj niestety jest inaczej – od lat próżno szukać klapek serwisowych nawet w stacjach roboczych. Aby dostać się do dysku albo RAM-u, trzeba często zdjąć cały spód laptopa, co nie zawsze bywa proste. Co prawda po otwarciu laptopa często zyskuje się dostęp do gniazd M.2 dla dysku, slotów dla RAM-u (obecnie SODIMM lub LPCAMM2), ale możliwością szybkiej wymiany lub modyfikacji bym tego nie nazwał. Mało tego, baterii również często nie da się wymienić w łatwy sposób. Chociaż niektóre laptopy to umożliwiają – grunt, to poradzić sobie z odkręceniem kilku śrubek na spodzie obudowy). Aby móc dokonać wszystkich tych rzeczy, przyda się chociaż podstawowa wiedza techniczna, a jak wiadomo – nie każdy musi ją posiadać. Taka osoba jest więc nierzadko skazana na serwis albo firmowe wsparcie IT.

Trzeba też pamiętać, że rozbudowa pamięci operacyjnej w biznesowych ultrabookach jest często niemożliwa ze względu na wlutowany RAM (np. LPDDR5x). Kupujesz laptopa z 16 GB? Do końca żywota (Twojego lub laptopa) będziesz na tych 16 GB pracował. A jeżeli dojdzie do awarii pamięci, nie wymienisz sobie pojedynczego układu na nowy. Laptop będzie musiał trafić do serwisu w celu wymiany… całej płyty głównej.

7. Kupując laptopa biznesowego, masz dostęp do najlepszych usług gwarancyjnych

Nie zawsze. Wszystko zależy od producenta, serii, PN i rynku dystrybucji. Na przykład: ThinkPad E16 Gen 4 (https://notebooki.pl/laptopy-thinkpad-e-26) w polskiej dystrybucji ma 3-letnią gwarancję on-site w cenie. Na innym rynku ten sam laptop, w tej samej konfiguracji, może mieć roczną gwarancję door-to-door.

Dużą przewagą segmentu biznesowego jest jednak możliwość rozszerzania gwarancji o kolejne usługi, często niedostępne na rynku konsumenckim, np. on-site, reakcja serwisu w kolejny dzień roboczy (tzw. next business day), możliwość pozostawienia dysku u klienta), co z perspektywy firmy dysponującej całą flotą urządzeń jak najbardziej może mieć sens. Szczególnie jeżeli sprzęt wymieniany jest np. co 5 lat.

Oczywiście, jest to usługa dodatkowo płatna. Ale w ten sposób można objąć gwarancją np. baterię na dodatkowy rok, rozszerzyć cały okres gwarancji do np. 5 lat, a niektórzy producenci pozwalają nawet zabezpieczyć się na wypadek mechanicznego uszkodzenia sprzętu.

8. Funkcje bezpieczeństwa w laptopach biznesowych to marketing

Może nie jest to mit szczególnie popularny i często powielany, ale ja osobiście się z nim spotkałem. I zgodzić się z nim nie mogę. Nawet w podstawowych „biznesówkach”, czyli laptopach z segmentu entry-business, praktycznie standardem jest czytnik linii papilarnych i kamerka z funkcją rozpoznawania twarzy za pomocą czujników podczerwieni – zdjęciem jej nie oszukasz. Moduł szyfrujący TPM 2.0 już przed erą Windowsa 11 był wyposażeniem niemal obowiązkowym nawet w nisko pozycjonowanych laptopach biznesowych.

Na wyższych półkach tym bardziej argument o jedynie marketingowej przydatności funkcji bezpieczeństwa w laptopach biznesowych kuleje. Tam już w opcji pojawiają się procesory z Intel vPro lub AMD Ryzen AI PRO, oferujące nie tylko zabezpieczenia na poziomie procesora, BIOS-u i płyty głównej, ale też możliwość zdalnego zarządzania flotą komputerów przez dział IT dzięki platformom Intel AMT i AMD DASH.

mity o laptopach biznesowych - amd ryzen ai specs
Po lewej: funkcje zabezpieczeń procesora AMD Ryzen AI 7 350. Po prawej – Ryzen AI 7 PRO 350. Źródło: AMD

Dodatkowo ważnymi elementami konfiguracji w korporacjach bywają opcjonalne czytniki kart inteligentnych i/lub NFC, umożliwiające korzystanie ze zbliżeniowych kart uwierzytelniających.

Większość rzeczonych zabezpieczeń musi dodatkowo spełniać pewne wymagania wynikające chociażby ze standardów bezpieczeństwa obowiązujących w amerykańskich czy europejskich placówkach publicznych, państwowych, służbach itp. Nie wystarczy więc sama funkcja – musi ona spełniać określoną normę lub wymagania specyficznego certyfikatu. Przykłady: amerykański NIST SP 800-193 (dostępny np. w oprogramowaniu HP Sure Start) oraz Common Criteria i FIPS 140 jako certyfikaty dla samego TPM 2.0.

Podsumowując: to nie marketing, a narzędzia i elementy konfiguracji, które mają realny wpływ na bezpieczeństwo nie tylko samego laptopa, ale też użytkownika i firmy. A należy pamiętać, że często dane przechowywane na laptopie służbowym bywają kilkukrotnie cenniejsze niż sam komputer.

Zakończenie

Czy ten artykuł rozwiewa wszystkie wątpliwości osób, które z tematyką laptopów biznesowych nie spotykają się na co dzień? Pewnie nie. Mało tego, zdaję sobie sprawę, że chociaż rynek nieco zwolnił, to jednak wciąż się rozwija, a rola komputerów w pracy delikatnie się zmienia. Obecnie mocno skręca w kierunku wykorzystania narzędzi AI na wszelkie możliwe sposoby, a najnowsze procesory wyposażone w coraz wydajniejsze NPU to umożliwiają. W związku z tym, kto wie, czy za jakiś czas nie będzie musiał powstać tekst o kolejnych, tym razem nowszych mitach.

Tutaj postanowiłem spojrzeć na problem szeroko, jednocześnie pokazując, że segment laptopów biznesowych wcale nie musi być tak bardzo obcy i niedostępny „zwykłym” konsumentom, jak to może się wydawać. To po prostu komputer, laptop PRZEDE WSZYSTKIM do pracy, w związku z tym – nieco inaczej wyposażony i z inaczej rozłożonymi akcentami. I niech to podsumowanie idzie w świat!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *