Wyobraźcie sobie smartfona bez notcha, żadnej „kropelki”, bez wysuwanego czy obracanego, jak w ZenFonie 7, aparatu. To co, nie będzie kamerki selfie? Ależ będzie, tylko że pod ekranem. Taką technologię Xiaomi planuje już w przyszłym roku wprowadzić do sprzedawanych smartfonów.

Prace nad tego typu rozwiązaniem trwają już parę lat, z mniejszymi i większymi sukcesami. Jednak wygląda na to, że Chińczycy opanowali już tę technologię na tyle, że są gotowi ją sprzedawać w swoich smartfonach. Deklaracje Xiaomi są bardzo konkretne – kamera nie tylko będzie całkowicie niewidoczna dla oka, ale też będzie w stanie robić zdjęcia o takiej samej jakości, jak „klasyczna” kamerka. Ekran smartfona przepuszcza światło pomiędzy przerwami pomiędzy subpikselami, dzięki czemu udało się zachować pełny układ pikseli, bez poświęcania ich gęstości. Mało tego, cały wyświetlacz ma zwiększoną liczbę pikseli pionowych i poziomych, dlatego kamerka w żaden sposób się nie wyróżnia, a ekran na całej swojej powierzchni zachowuje taką samą jasność oraz pokrycie kolorów.

 

Xiaomi nie podało jednak jednej z najważniejszych rzeczy – czy mowa o panelach OLED czy LED. Na temat pierwszego smartfona, który miałby zostać wyposażony w technologię kamerki ukrytej pod ekranem również na razie nic nie wiadomo. Domyślać się można natomiast, że Chińczycy chcą dalej rozpychać się łokciami na rynku smartfonów, nie tylko wypuszczając rocznie całe mnóstwo nowych i całkiem sensownie wycenionych urządzeń, ale też chwaląc się swoimi innowacjami. Ostatnia głośna premiera – Xiaomi Mi 10 Ultra bardzo wyraźnie to pokazuje. Samsung, Apple, Huawei i reszta smartfonowej kompanii mają się czego obawiać. I dobrze – konkurencja służy konsumentom.

 

 

Źródło: Xiaomi