Politycy oraz wszelkiej maści celebryci bardzo lubują się w wystąpieniach, podczas których nierzadko wypowiadają się na tematy, o których nie mają większego pojęcia. Czasem zabierają głos sami, a czasami zostają sprowokowani do tego jakimś pytaniem. A że w trakcie wypowiedzi na dany temat do głosu czasami dojdzie efekt Dunninga-Krugera (im mniejsza wiedza i umiejętności w danej dziedzinie, tym większa tendencja do ich przeceniania, a im bardziej jesteśmy wykwalifikowani w jakimś obszarze, tym bardziej swoje umiejętności zaniżamy), to otrzymujemy takie „kwiatki”, jak w przypadku wypowiedzi Kevina McCarthy’ego – republikańskiego polityka, który udzielił wywiadu amerykańskiej stacji Fox News.

Wywiad, rzecz jasna, dotyczył tragicznych wydarzeń z El Paso, w stanie Teksas, oraz Dayton w Ohio. W obu miastach, w przeciągu niecałych 24 godzin, doszło do strzelanin, w których łącznie zginęło 30 osób, a ponad 50 zostało rannych. W obu przypadkach napastnikami byli młodzi ludzie, którzy otwarli ogień do niewinnych i niczego niespodziewających się osób.

W czasie wywiadu polityk zwrócił uwagę na szkodliwość gier wideo, szczególnie „strzelanek”, które w jego opinii dehumanizują jednostki i jest to problemem nie tylko na „tu i teraz”, ale też dla przyszłych pokoleń. Przez to młodym ludziom łatwiej jest zabijać. Nie bez winy są także media społecznościowe, bo to właśnie tam napastnicy mają w zwyczaju publikować swoje manifesty, które zanim zostaną usunięte (o ile zostaną), mogą trafić do setek tysięcy ludzi.  

 

 

Temat został podchwycony także przez zastępcę gubernatora stanu Teksas – Dana Patricka, który także wypowiadał się w podobnym tonie – to gry oraz media społecznościowe mają najbardziej niekorzystny wpływ na młodzież. A jakie było uzasadnienie tej tezy? „Dostęp do broni ludzie mieli od pokoleń, zło istniało od zawsze, ale co się zmieniło? Przemysł gier wideo uczy młodych ludzi zabijać.” Mało tego, napastnik z El Paso opublikował na forum 8chan swój manifest, w którym wspomniał w wcieleniu w życie swojej fantazji byciu super-żołnierzem, jak w Call of Duty.

To nic, że manifest zawierał także zapis o tym, żeby USA podzielić pod kątem rasowym, a także przestrzegał, że „biała rasa niedługo zostanie wyparta przez uchodźców”. Zbagatelizować można także zapis, że agresor inspirował się sprawcą zamachu z Christchurch z Nowej Zelandii, a ten atak jest odpowiedzią na „hiszpańską inwazję w Teksasie”. Najistotniejsze jest to, że wspomniał o Call of Duty

Jak można było się domyślić, temat został podchwycony przez kolejne ważne osobistości, w tym Maureen O’Connel, byłą agentkę FBI, która zapytana o prawdopodobny portret psychologiczny napastnika (od 2:16), odpowiedziała, że „prawdopodobnie spędza 6-8 godzin grając w Fortnite lub inną grę, które nie robią nic innego, tylko dehumanizują ludzi poprzez strzelanie im w głowy.” No i nie mogło również zabraknąć wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych – Donalda Trumpa, który stwierdził, że młodzież ma zbyt łatwy dostęp do brutalnych gier wideo i trzeba to koniecznie zmienić.

 

 

Pewnie zwrócicie uwagę, że wszystkie wypowiedzi pochodzą ze stacji Fox News, która uchodzi za dość konserwatywną. Nie chcę też szukać żadnych teorii spiskowych, ale wszystkie wypowiedzi mają właściwie ten sam ton i odnoszą się to negatywnego wpływu mediów społecznościowych i gier wideo na psychikę młodego pokolenia Amerykanów. Nie zwracają większej uwagi na nic innego.

Jak donoszą media, od początku roku w USA doszło już do 250 strzelanin. Czyli, zaokrąglając, średnio dochodzi do 1 strzelaniny dziennie. W tym politycy nie widzą problemu…

 

Źródła: nytimes.com, msn.com, whatnext.pl, realclearpolitics.com