the blood of dawnwalker recenzje

The Blood of Dawnwalker w pierwszych recenzjach. Jest dobrze!

The Blood of Dawnwalker od debiutującego studia Rebel Wolves będzie miało swoją premierę 3 września, ale już teraz w sieci pojawiają się recenzje produkcji. I okazuje się, że Rebel Wolves może otwierać szampana, albowiem ich produkcja została doceniona praktycznie na całym świecie. Wampiry, Karpaty, średniowiecze i nieustannie uciekający czas – co jeszcze przygotowali dla graczy „Rebelsi”?

O czym opowiada gra?

Gra opowiada historię Coena i jego rodziny. Nasz protagonista w wyniku działań wampirzego księcia zostaje zamieniony w pół-wampira (za dnia jest człowiekiem, a nocą odzywa się jego druga natura), a jego rodzina zostaje przez wampirzą wierchuszkę porwana. Coen zaś ma 30 dni i 30 nocy na uratowanie ich. I to właśnie ta mechanika upływającego czasu sprawia, że czuje się wagę stawki. Z kolei konieczność odpowiedniego dobierania zadań i aktywności (każda z nich trwa określony czas) sprawia, że The Blood of Dawnwalker nie jest grą na jedno przejście.

Co się udało?

Debiutujący erpeg zebrał dużo pozytywnych not. Na ten moment na agregatorze Metacritic średnia ocen dla wersji PC wynosi 84/100, dla PS5 83/100, a dla Xbox 86/100. Jest więc całkiem dobrze! Na tyle, że niektórzy piszą wprost, że jest to kapitalne otwarcie nowego cyklu gier RPG, za które warto będzie trzymać kciuki.

The Blood of Dawnwalker chwalony jest m.in. za klimat średniowiecznej Europy, świetne historie opowiadane w questach (również pobocznych!) oraz sensowne zaimplementowanie cyklu dnia i nocy, który w zasadzie zmienia rozgrywkę. Podczas gry czuć także wagę każdej podjętej decyzji, a ich konsekwencje wcale nie muszą być oczywiste. Krytykom spodobała się także oprawa audiowizualna, bardzo dobry polski dubbing, satysfakcjonująca walka inspirowana nieco tą z Kingdom Come: Deliverance, a także dobrze zaprojektowany świat, który chce się eksplorować. Wiele recenzji chwali także kapitalnie napisane postacie. Nie ma tu „makiet” i „wydmuszek”. Ponadto, gra potrafi być brutalna, ociekająca scenami gore, momentami sprawdza się także jako niezły horror.

Dobrze sprawdza się także zarządzanie czasem. Na ocalenie rodziny mamy 30 dób, a podejmowanie się niektórych zadań albo aktywności „kosztuje” czas. Biorąc pod uwagę, że ten jest ograniczony, to każda decyzja, jaką podejmie Coen ma realne znaczenie dla jego misji oraz losów jego rodziny. Koniec końców zmieszczenie się albo nie w wyznaczonych przez grę widełkach będzie miało znaczenie dla zakończenia całej opowieści.

Przede wszystkim zaś grze udało się zwalczyć jedną z przedpremierowych obaw: że gra będzie niejako kopią Wiedźmina. Okazało się, że The Blood of Dawnwalker to produkcja z własnym pomysłem na siebie i charakterem… chociaż niektóre ekrany z menu wyglądają, jak żywcem wyjęte z Wiedźmina 3.

Wady? Też się znalazły…

The Blood of Dawnwalker nie jest produkcją pozbawioną słabych punktów. W tym kontekście pojawiają się chociażby drobne błędy techniczne, narzekanie na optymalizację, a niektórzy zwrócili uwagę, ze oprawa graficzna nie zawsze jest równa. Trafiło się też kilka powtarzalnych, ale opcjonalnych aktywności. Nie wszystkim zaś mechanika upływu czasu, wymagająca ciągłego kalkulowania, może się spodobać. Chociaż to ona stanowi główny motor napędowy rozgrywki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *