W nocy Elon Musk zaprezentował Neuralink, który zrewolucjonizować może nasze życie w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat. Może, bo w sumie nadal nie wiadomo, jak długo potrwają prace rozwojowe nad tym chipem. Zobaczyliśmy jednak prototyp oraz jego działanie na świni.

Neuralink będzie chirurgicznie wszczepiany w czaszkę. Nowa wersja urządzenia w odróżnieniu od tej sprzed roku pozbyła się żył z czujnikami i stała się zwartą, niewielką konstrukcją. Sam chip będzie umieszczany w wyciętym fragmencie kości czaszki, dzięki czemu nie będzie wystawał z niej.

 

 

Sprzęt obecnie posiada 1024 kanały zdolne do zapisu i odczytu informacji, a wbudowana bateria pozwala na pracę przez 24 godziny. Urządzenie może się również łączyć z innymi sprzętami poprzez Bluetooth.

Samo urządzenie zostało już wszczepione kilkunastu żywym świniom. W czasie prezentacji poznaliśmy Gertrudę, która miała umieszczony implant już kilka miesięcy, a także Dorothy, której implant został bezinwazyjnie usunięty. Na przykładzie tej pierwszej Elon pokazał sposób działania chipu, który odbierał sygnały z obszaru mózgu odpowiedzialnego za nerwy na pysku. Kiedy zwierzę dotykało pyskiem powierzchni, na prezentacji pojawiała się wizualizacja rejestrowanych sygnałów płynących z określonych neuronów.

 

“Jest to taki Fitbit wbudowany w czaszkę, z małymi kabelkami” – mówił Elon Musk podczas prezentacji. W innym fragmencie prezentacji została także zaprezentowana świnia na bieżni, której Neuralink rejestrował położenie stawów zwierzęcia i zestawiał to z ich faktycznym położeniem, te oczywiście się na siebie nakładały. W przyszłości Neuralink zapewnić ma również bardziej “konsumenckie” zastosowanie. Musk mówił nawet o telepatycznym przywoływaniu Tesli czy też zapisywaniu wspomnień.

Kluczowym celem Neuralinku jest rozwiązanie problemów związanych z chorobami. Elon Musk chce z jego pomocą oraz w połączeniu z innymi implantami pomagać osobom z uszkodzeniami kręgosłupa, sparaliżowanym, głuchym oraz niedowidzącym lub niewidomym. Neuralink ma w tym pomóc poprzez korekcję nieprawidłowych sygnałów elektrycznych. Według twórcy urządzenia może ono pomóc nawet w przypadku depresji, bezsenności, silnych bólów, ataków padaczkowych, uzależnień i wielu innych.

 

 

Dlatego też pierwszymi pacjentami, którzy mają otrzymać i testować Neuralinki, będą osoby z poważnymi uszkodzeniami rdzenia kręgowego. Docelowo z wykorzystaniem Neuralinku i odpowiednich implantów będą oni mogli nawet odzyskać kontrolę nad swoim ciałem. Projekt otrzymał już zgodę amerykańskiej Agencji Żywności i Leków na wszczepienie urządzenia człowiekowi.

Całość brzmi jak prawdziwe science fiction i w sumie ciężko coś więcej powiedzieć obecnie o Neuralinku. Rozwój nad nim potrwać ma kilka, jeżeli nie kilkanaście lat i prawdopodobnie najpierw twórcy skupią się nad medycznymi zastosowaniami urządzenia. Musk poinformował także, że koszt urządzenia i jego wszczepienia powinien zamknąć się w kilku tysiącach dolarów.