Nie da się ukryć, że wideokonferencje to znak ostatniego półrocza. Bo chociaż możliwość przesyłania obrazu i dźwięku na ogromne odległości niczym nowym nie jest, to pandemia koronawirusa sprawiła, że wideokonferencje weszły codziennych rytuałów w biurach i domach na chyba niespotykaną dotąd skalę.

Kojarzenie wideokonferencji z erą smartfonów, laptopów i szybkiego Internetu jest jak najbardziej słuszne, ale pierwsze połączenie wideo, które można nazwać wideokonferencją, miało miejsce już 50 lat temu, a dokładniej 30 czerwca 1970 roku. Wtedy to doszło to pierwszej komercyjnej wideorozmowy pomiędzy burmistrzem Pittsburgha a prezesem firmy Alcoa. Do wideopołączenia wykorzystano technologiczny cud tamtych czasów – Picturephone Mod II od firmy AT&T. Nie ukrywam, że pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło mi się w głowie po ujrzeniu tego urządzenia, to retrofuturyzm charakterystyczny dla gier z serii Fallout oraz Bioshock. Tym razem nie jest to wymysł scenarzystów gier, a faktyczne urządzenie, które dzień po rzeczonej konferencji zostało uruchomione w ośmiu innych firmach w rejonie Pittsburgha.

 

 

Dzisiaj uczestniczenie w wideokonferencji jest praktycznie darmowe, nie licząc konieczności zapłacenia rachunku za Internet oraz ewentualnie subskrypcję jakiejś aplikacji do wideoczatów. Ale u zarania lat 70 XX wieku wyglądało to zupełnie inaczej. Sam koszt instalacji Picturephone’a wynosił 150 dolarów. Do tego trzeba doliczyć 160 dolarów miesięcznie za… 30 min wideorozmowy. Każda kolejna minuta po przekroczeniu tego limitu kosztowała 25 centów.

Z pewnością nie zaskoczę nikogo informacją, że Picturephone Mod II nie odniósł większego sukcesu. Co prawda na przestrzeni kilku kolejnych miesięcy urządzenie pojawiło się również w Nowym Jorku, Chicago oraz Waszyngtonie, ale bardzo wysokie koszty wykorzystywania go ostatecznie dobiły projekt. Poza tym, osoba po drugiej stronie także musiała być wyposażona w drogiego  Picturephone’a. Koniec końców, w Pittsburghu w szczytowym momencie, w roku 1972, działały 32 takie zestawy. W Chicago zaś na początku 1973 roku aktywnych było 453 Picturephone’ów. Nie pomogło jednak nawet obniżenie ceny do 75 dolarów za usługę i pierwsze 45 minut rozmowy. W tym samym roku nowy CEO AT&T podjął decyzję o jej wyłączeniu, gdyż popyt był właściwie żaden.

W późniejszych latach oczywiście pracowano nad nowymi urządzeniami do wideokonferencji, czego przykładem może być Videophone 2500, także od AT&T, zapewniający kolorowy(!) obraz. Jednak i to urządzenie nie znalazło zbyt wielu odbiorów. Prawdziwą rewolucję w dziedzinie wideokonferencji przyniosły dopiero pierwsze lata XXI wieku, upowszechnienie się Internetu, laptopów, a nieco później – smartfonów. Na to wszystko nakłada się popularność Skype’a, Facebooka oraz innych aplikacji umożliwiających darmową komunikację z ludźmi znajdującymi się po drugiej stronie ekranu.

 

Źródło: techspot.com, ethw.org