grenlandia trump

Nie śpię, bo pilnuję Trumpa. Duńskie MSZ ma nietypowego pracownika…

Swego czas Donald Trump wypowiadała się na temat Grenlandii w sposób, który mógł wypłynąć na poczucie bezpieczeństwa nie tylko samych mieszkańców „Zielonej Wyspy”, ale też duńskiego rządu – że tak pozwolę sobie to ująć. Jak się okazuje jednak, mimo że dla świata sugestie, jakoby lepiej by było, żeby Grenlandia znalazła się w strefie wpływów USA wywoływały raczej uśmiech politowania, to dla Kopenhagi sprawa jest jednak bardziej poważna…

Jak informuje portal RMF24, duńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zatrudniło specjalnego pracownika, które zadaniem jest… monitorowanie aktywności prezydenta USA w social mediach. Szczególnie w kwestii Danii i Grenlandii. Wszystko po to, aby duńskie MSZ mogło szybko reagować na poczynania Donalda Trumpa.

Praca AC-watcha, jak zostało nazwane stanowisko, nie polega jednak wyłącznie na przeklikiwaniu się przez kolejne konta Trumpa na różnych platformach społecznościowych. Codziennie o 7:00 rano pracownik musi przygotować raport dla rządu dotyczący minionej nocy. W przypadku kryzysowych sytuacji jego reakcja będzie kluczowa, gdyż będzie ona musiała być podjęta natychmiast.

Nocny dyżur w Internecie to oczywiście nie wszystkie środki ostrożności podjęte przez duńskie władze. W duńskiej ambasadzie w Waszyngtonie podwojono liczną pracowników odpowiedzialnych za komunikację z amerykańską opinią publiczną, a przedstawicielstwo na Grenlandii doczekało się modernizacji i wzbogacenia o specjalny zespół zajmujący się sprawami północnoatlantyckimi. Jak to się mówi – lepiej dmuchać na zimne. Chociaż reakcja duńskiego rządu pokazuje, że cała sytuacja już dawno nabrała temperatury.

Źródło: rmf24

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *