Każdy wie, jak wygląda monitor komputerowy, co nie? Stoi taki prostokąt na mniej lub bardziej fikuśnym ramieniu, wspartym na mniej lub bardziej fikuśnej stópce. Z tyłu wyłażą jakieś kable, a my wpatrujemy się w to, co jest na froncie. Przy założeniu, że jest włączony, rzecz jasna. Jeżeli wpatrujecie się godzinami w wyłączony, czarny ekran, to chyba czas skonsultować się z jakimś specjalistą, bynajmniej nie od elektroniki. Wracając do kwestii monitorów – na potrzeby tej recenzji zostawcie to wyobrażenie, gdyż bohater recenzji taki nie jest. Przynajmniej nie do końca.

W ostatnich latach rynek monitorów bardzo mocno się wyspecjalizował pod kątem przeznaczenia. Producenci wyraźnie zaznaczają, który z ich monitorów jest biurowy, który dla graczy, który uniwersalny, multimedialny, do tego dochodzą jeszcze specjalistyczne ekrany do obróbki foto/wideo, a także interaktywne tablice i ekrany wielkoformatowe. A i to jeszcze niecała lista.

 

 

Firma Newline postawiła przed sobą bardzo ambitne zadanie i podjęła próbę stworzenia monitora będącego w stanie połączyć sporą część wymienionych w poprzednim akapicie specjalizacji, ale jeszcze dorzucić do tego możliwość pracy z ekranem dotykowym, integrację z modułem Intel SDM oraz wyposażenie pomagające w prowadzeniu wideokonferencji z wysokiej jakości obrazem i dźwiękiem. W ten sposób powstał Newline Flex – swoisty All-in-One wśród monitorów, który swoim wyglądem bardziej przypomina niewielki, bo 27-calowy, telewizor o rozdzielczości 4K z udźwiękowieniem w systemie 2.1, niż monitor. Chyba sami przyznacie, że to niezły miks?

Newline samo nazywa Fleksa „monitorem interaktywnym” mającym „zrewolucjonizować naszą przestrzeń w pracy i w domu”. Patrząc na urządzenie pod kątem specyfikacji i wyposażenia, którego część już zdradziłem, jest na to szansa. Ale jest we mnie jakiś taki lęk, że jeżeli jakiś sprzęt jest do wszystkiego, to tak naprawdę rzadko kiedy jest idealny w każdym aspekcie. Niemal zawsze są potrzebne kompromisy i ustępstwa, żeby wszystkie scenariusze wykorzystania bardziej się uzupełniały, niż sobie przeszkadzały.

Jak jest w tym przypadku?

 

Specyfikacja techniczna

specyfikacja:Newline Flex
segment:uniwersalny monitor z dotykowym ekranem
przekątna:27 cali
wymiary i waga45 x 61,8 x 18 cm (sam monitor)

10,2 kg
rozdzielczość natywna:3840 x 2160 pikseli (4K)
format obrazu:16:9
typ matrycy:IPS, 60 Hz, Optical Bonding
powłoka matrycy:matowa
kąty widzenia:178°/178°
VESA:nie
porty:1x HDMI 2.0
1x USB 3.2 gen 1
1x USB typu B (downstream)
1x USB typu C z Power Delivery (60 W) i DP
1x Line In
1x Line Out
funkcje dodatkowe:- głośniki w systemie 2.1
- przyłączana kamerka 4K z IR oraz zasłona obiektywu
- zestaw 8 mikrofonów z redukcją hałasu
- aktywne piórko Flex Pen
- możliwość integracji z Intel SDM
- magnesy z boku monitora do przyczepienia piórka
- tryby Picture-in-Picture oraz Picture-by-Picture
w pudle: - monitor
- kamerka
- piórko
- przewód USB-B
- przewód USB-C
- przewód HDMI
- dokumentacja

Konstrukcja i funkcjonalność

Zazwyczaj tę część recenzji zaczynam od całościowego wyglądu opisywanego sprzętu, wrażeń estetycznych oraz wytrzymałości i jakości wykonania w ogóle. Tym razem rozpocznę nietypowo, bo od ergonomii. Widać, że Newline miało tutaj całkiem słuszne założenia co do tego aspektu, ale odniosłem wrażenie, że niektóre pomysły były lepsze niż ich wprowadzenie w życie.

Rzeczone we wstępie kompromisy i ustępstwa widać już w samej konstrukcji monitora. Newline postanowił, że Flex będzie maksymalnie przyjazny obsłudze dotykowej za pomocą palców i piórka. Widać to chociażby w postaci rezygnacji z klasycznej nóżki monitora. Zamiast niej Flex posiada potężną (nie wstydzę się użyć tego słowa w tym przypadku) podpórkę, wykonaną z ciężkiej, metalowej płyty o grubości 8 mm i to głównie ona odpowiada za to, że Newline Flex jest pierońsko ciężki, jak na monitor 27-calowy. Myślę, że chyba lepszym rozwiązaniem byłoby postawić na podpórkę o konstrukcji ramkowej. Całość waży nieco ponad 10 kg, a to sprawia, że przestawianie i rozkładanie monitora nie należy do najwygodniejszych. Ustawianie go do pionu wypada lepiej, gdyż niemały zawias posiada mechanizm sprężynowy.

Z tym, że to „ustawienie do pionu” też jest pewną umownością, gdyż Fleksa nie da się ustawić idealnie prostopadle do biurka i zawsze jest nieco odchylony od użytkownika. A łącząc to z błyszczącą powierzchnią ekranu i faktem, że zazwyczaj pracuje się na siedząco… No właśnie, w trakcie testowania AiO od Newline odkryłem, że zdecydowanie lepiej korzysta mi się z niego stojąc. Zawias pracuje w zakresie 10° – 45° i połowa kąta prostego to zbyt mało, żeby dało się na monitorze wygodnie szkicować, pisać i tworzyć schematy, kiedy się siedzi. Przynajmniej  w moim przypadku. Jeżeli ktoś mimo wszystko uprze się, żeby siedzieć, będzie musiał zwrócić baczną uwagę na odpowiednie dobranie wysokości biurka oraz regulację biurowego fotela. Ponadto, możliwość ułożenia monitora w pozycji półleżącej sprawia, że żeby wygodnie móc z Fleksa korzystać, przyda się biurko ze sporym blatem. Tym bardziej, jeżeli ma na nim znaleźć się jeszcze laptop lub klawiatura i myszka od stojącej obok „stacjonarki”.

Jak Newline Flex został wykonany? Po tym kątem nie za bardzo jest się czego czepiać. To porządny kawał sprzętu w bardzo estetyczny i dokładny sposób łączący elementy wykonane z metalu z tworzywem. Ramki ekranu są cienkie i patrząc na Fleksa od frontu ma się wrażenie, że jest to urządzenie całkiem zgrabne. Taka wizualna sztuczka. Podoba mi się, jak rozwiązano kwestię dolnej listwy, w której schowano głośniki (subwoofer znajduje się na pleckach). Co prawda siateczka mogła być nieco bardziej gęsta i mniej przezroczysta, tak żeby zakrywała głośniki w pełni, ale i tak wygląda to schludnie. Po prawej stronie rzeczonej listwy umieszczono przycisk zasilania oraz kolumnę przycisków do obsługi OSD oraz włączania mikrofonu i kamerki. Wszystko ładnie się ze sobą komponuje i daje wrażenie spójnej całości.

Z tyłu, pod podpórką schowano kieszeń na moduł Intel SDM-L, którego instalacja zamieni monitor w AiO z prawdziwego zdarzenia. Takie z procesorem, RAM-em i nawet dyskiem. Wejście dla modułu znajduje się z prawej strony, pod przykręcaną zaślepką. W tym samym miejscu, ale po lewej stronie znajduje się miejsce dla wszystkich dostępnych złączy. O nich poniżej.

 

Porty

Muszę przyznać, że na początku tak spojrzałem na te gniazda z boku monitora i nie byłem specjalnie zachwycony. Ale po chwili refleksji uznałem, że to dobre rozwiązanie. Chociażby dlatego, że przewody są bardziej pod ręką niż w sytuacji, gdyby były podłączone z tyłu, pod spodem jakiegoś kuperka i dostęp do nich byłby utrudniony nie tylko przez lokalizację, ale też podpórkę. Newline zdecydowało, że z boku Fleksa znajdzie, oprócz zasilania, wejście i wyjście liniowe, HDMI 2.0, USB typu C z funkcją przesyłania obrazu, USB-B oraz USB 3.2 gen 1 (czyli dawne USB 3.0).

Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy portach, bo wspomnieć muszę o dość istotnej sprawie. Żeby móc korzystać z ekranu dotykowego i piórka, niezbędne jest połączenie komputera z ekranem za pomocą USB-C (przewód znajduje się w pudle). Jeżeli ktoś zdecyduje się przesyłać obraz poprzez HDMI, to w celu korzystania z dotyku musi dodatkowo połączyć Fleksa z komputerem za pomocą przewodu USB-B – USB-A, tak więc dochodzi nam tu dodatkowy kabel i dodatkowy zajęty port USB w komputerze. W stacjonarkach to nie będzie duży problem, ale posiadacze starszych laptopów, bez USB typu C, muszą mieć to na uwadze. Na szczęście i taki kabel znajduje się w kartonie z monitorem. Lubię kiedy producenci dbają o to, żeby konsument mógł korzystać z ich produktu zaraz po wyciągnięciu z kartonu.

Żeby wyczerpać temat dostępnych gniazd muszę jeszcze wspomnieć o USB-C, umieszczonym na szczycie górnej ramki. W to gniazdo wpinana jest kamerka o rozdzielczości 4K. Żeby dodatkowo zabezpieczyć i uchronić przed przypadkowym zahaczeniem i wyrwaniem kamery (jest dość spora, jak na kamerkę do wideokonferencji), można ją zabezpieczyć dołączonymi do monitora śrubkami.

 

Głośniki i mikrofony

Jeżeli Newline Flex ma służyć również wideospotkaniom, to nie obejdzie się bez przynajmniej przyzwoitego audio. Właściwie wcześniej już zdradziłem, że monitor wyposażono w zestaw 2.1. Bardzo donośny zestaw, muszę dodać. Maksymalna głośność potrafi wypełnić dźwiękiem nawet spore pomieszczenie. Na pochwałę zasługuje fakt, że praktycznie na całej długości skali dźwięk jest czytelny i pozbawiony zniekształceń, co w przypadku wideoczatów jest dość istotne, żeby wszyscy się rozumieli. W menu jest nawet specjalny Tryb Spotkania, który koncentruje się na zwiększeniu klarowności mowy. Alternatywą dla niego jest Tryb Muzyki i to po wybraniu tej opcji audio może wybrzmieć w pełni.

Słuchając muzyki lub oglądając film da się wyczuć, że mamy tu membrany wysokotonowe (2x 5 W) wsparte subwooferem (10 W). Współpraca wszystkich przetworników przekłada się na niezłą głębię i złożoność. Na szczegółowość także nie wypada mi specjalnie narzekać. Bas co prawda nie łamie żeber i nie wybija szyb z okien, ale wystarczająco dobrze urozmaica wrażenia słuchowe i podkreśla momenty, kiedy liczba herców w odtwarzanej treści spada.

Skoro wideorozmowy, to oprócz obrazu (do tego elementu za moment dojdę), przyda się także źródło dźwięku wychodzącego. Newline Flex posiada aż 8 mikrofonów, które rozmieszczono na szczycie górnej ramki. Tylko, czy ich liczba przekłada się bezpośrednio na jakość dźwięku? Chyba mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tak. Mikrofony dobrze zbierają mowę, dobrze radzą sobie z wycinaniem „tła” (posiadają funkcję redukcji hałasu) i przekazują wyraźny, pozbawiony zakłóceń sygnał. Nawet stojąc kilka metrów od monitora (w tym przypadku ok. 4 m) mowa była klarowana i dobrze słyszalna. Sprawdzić jeszcze większego dystansu nie pozwoliły mi ściany mojego gabinetu, ale producent deklaruje, że mikrofony radzą sobie w odległości nawet 6 metrów od nadawcy. Biorąc pod uwagę fakt, że przy 4 metrach dźwięk był praktycznie bezstratny, jestem w stanie w te obietnice uwierzyć.

 

Kamerka

Kamera do wideokonferencji o rozdzielczości 4K (potrafiąca też rejestrować obraz w niższej rozdzielczości 1080p) wydaje się trochę przerostem formy nad treścią. Chociaż z drugiej strony obiektyw obejmuje kąt 120 stopni i wyraźnie widać, że dodatek ten został stworzony z myślą o grupowych spotkaniach online. Na konferencji dobrze jest widzieć całą grupę na ostrym obrazie. Jednak dla osób korzystających z takiej kamerki na home office przydałaby się opcja zawężenia kąta widzenia, żeby nie musieć eksponować np. sporej części pokoju do pracy, której raczej nie chcą pokazywać pozostałym uczestnikom spotkania. Fleksa testowałem w moim domowym gabinecie i jakbym monitora nie ustawił, to zawsze czujne oko kamery widziało zbyt wiele.

Chciałem narzekać, że dołączana kamera ma możliwość regulacji tylko w osi góra-dół, ale z drugiej strony, jeżeli obiektyw jest w stanie objąć tak spory obszar, to czy byłby sens trudzić się nad zainstalowaniem jeszcze jednego zawiasu, pozwalającego na orientację lewo-prawo? A może najlepszym wyjściem, najbardziej uniwersalnym, byłoby osadzenie kamery na czymś w rodzaju zawiasu kulowego? Wtedy jeszcze swobodniej można byłoby operować ustawieniem obiektywu. I do tego dać możliwość zmniejszenia pola widzenia. Skoro mamy monitor, który ma sprawdzać się w wielu scenariuszach, to niech się sprawdza i w takim. Śmiało, Newline, bierzcie ten pomysł jak swój!

 

 

Piórko

Właściwie nie piórko, a pisak. Tak przynajmniej o gadżecie mówi sam producent monitora. Zasilany jednym „paluszkiem” AAAA pisak. Jak zwał, tak zwał – grunt, że dołączone do zestawu akcesorium dobrze wywiązuje się ze swojego zadania. Połączenie ekranu dotykowego wykonanego w technologii Optical Bonding (szerzej o niej w akapicie dotyczącym ekranu) z piórkiem obsługującym Palm Rejection (w skrócie – kiedy w użyciu jest piórko, dotyk ekranu palcem albo nadgarstkiem nie zakłóci pisania czy szkicowania i nie zostawi „śladu”) oraz charakteryzującym się 1024 punktami nacisku zapewnia wysoką precyzję działania, niezależnie, czy częściej ktoś będzie pisał, czy rysował. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to profesjonalne piórko dla grafików, a Newline Flex nie jest tabletem graficznym.

Dołączone piórko posiada właściwie taką samą ergonomię, jak klasyczny długopis czy pisak w niezbyt grubej obudowie. Przez to dobrze trzyma się go w między palcami. Przyciski umieszczone na boku, z czego jeden pełni rolę lewego przycisku myszy, a drugi „gumki do mazania”, także zostały rozmieszczone prawidłowo i palce trafiają w nie bez problemu. Jedynie klik przycisków mógłby być nieco lepiej wyczuwalny, ale to już moje czepialstwo.

Ostatnia rzecz, która pozwoli mi zamknąć temat piórka. Jeżeli ktoś boi się, że gadżet może się gdzieś szybko zawieruszyć, może go przyczepić do magnesów ukrytych w bocznych ramkach Fleksa.

 

Menu

Intuicyjne, wygodne w obsłudze i wyposażone w niezbędne funkcje – tak krótko i zwięźle mogę scharakteryzować ekranowe menu Newline Flex. Co do pierwszej kwestii to nie widzę specjalnie potrzeby, żeby na ten temat się rozpisywać – poszczególne opcje przypisane są do odpowiednich kategorii, nie ma tutaj żadnych dziwnych decyzji producenta. Poza tym – menu zostało przetłumaczone na język polski. Sprawa druga – menu można obsługiwać za pomocą dotyku i widać, że ktoś się postarał, żeby to maksymalnie ułatwić, a wręcz zachęcać do tego. Ikony symbolizujące poszczególne ustawienia są duże i łatwo w nie trafić palcami. Jak można było się spodziewać – „klikanie” paluchami po ekranie jest wygodniejsze niż poruszanie się po menu za pomocą przycisków. Chociaż i ta opcja także została wykonana bardzo poprawnie i nie miałem żadnych problemów z poruszaniem się po OSD także w ten sposób.

Siłą rzeczy muszę w tym momencie poruszyć ostatnią przywołaną kwestię. To także nie wymaga wielu słów, gdyż wszystkie przydatne funkcje się w menu znalazły. Pełna regulacja obrazu, od jasności, przez kontrast i gammę, po ręczną regulację intensywności składowych palety RGB tutaj jest. Dodatkiem jest tryb czytania, znacznie redukujący emisję światła niebieskiego, a przez to – „zażółcający” obraz. Tryb Picture-in-Picture oraz Picture-by-Picture stanowią osobną, chociaż niezbyt rozbudowaną, kategorię. Jedyne czego może niektórym brakować, to więcej predefiniowanych profili, np. dla filmu, gry czy prezentacji. Ale nie uważam tego za jakąkolwiek wadę w akurat tym sprzęcie.

 

Testy matrycy

Grande finale tej recenzji zbliża się wielkimi krokami – czas przejść do możliwości samego wyświetlacza. Nie będę ukrywał, że zapoznając się z Newline Flex i widząc, że producent postanowił zrobić z niego uniwersalny sprzęt typu „wszystko w jednym”, spodziewałem się, że matryca będzie raczej przeciętna. Taka, o –  żeby z jednej strony nabywcy nie marudzili, ale z drugiej – nie ma co przesadzać. No i się zdziwiłem, gdyż zainstalowany panel to całkiem wysoka półka. Nie high-end, ale też żaden przeciętniak.

Już wiecie, że 27-calowy IPS o rozdzielczości 4K (3840 x 2160 pikseli) obsługuje dotyk. Nadmieniłem też, że panel został wykonany w technologii Optical Bonding. Co to oznacza dokładniej? Że w ekranie nie występuje przerwa pomiędzy szybą a samym panelem LCD, gdyż oba te elementy łączy specjalna żywica-klej, spajająca je w jednolitą całość. Takie rozwiązanie ma kilka istotnych zalet: panel jest wzmocniony mechanicznie, daje bardziej ostry i klarowany obraz, a także dużo lepiej i szybciej reaguje na dotyk, a sama obsługa dotykowa takiego ekranu jest bardziej precyzyjna.

Z racji tego, że producent sięgnął po panel IPS, to nie można narzekać na kąty widzenia. Chociaż w tym przypadku należy pamiętać, że mamy do czynienia z błyszczącą powierzchnią, więc w patrzeniu na monitor pod sporym kątem w niektórych warunkach może przeszkadzać odbijające się światło. Ale to już jakby kwestia wykończenia, a nie samej technologii In-Plane Switching.

Jak się okazało w trakcie testów, producent podszedł do tabeli ze specyfikacją bardzo uczciwie i to, co zostało w niej zapisane ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Obiecano jasność na poziomie 350 nitów, a kolorymetr wskazał maksymalnie 367 nitów. Kontrast miał wynosić 1000:1 i faktycznie tej wartości się trzymał. Dokładnie było to makymalnie 1016:1. Równomierność podświetlenia wypadła bardzo przyzwoicie i całość nieco nadpsuł lewy, dolny narożnik ekranu, który okazał się gorzej doświetlony niż reszta panelu. Na szczęście, w czasie pracy i zabawy nie było to dostrzegalne.

Zaintrygowało mnie natomiast, że producent nie podał żadnej informacji dotyczącej pokrycia najpopularniejszych skali barw, co zapaliło mi pomarańczową lampkę w głowie. Taki mały „check engine”. Czasem jest tak, że producenci w specyfikacjach czy materiałach marketingowych celowo wykorzystują takie „niedopowiedzenia”, żeby jakąś cechę przedstawianego urządzenia ukryć. Tutaj na szczęście producent okazał się po prostu zbyt skromnym. Zupełnie niepotrzebnie.

Kolory prezentujące swoje wdzięki na monitorze pokrytym taflą szkła czasami potrafią wprowadzać w błąd. Prezentują się bardziej soczyście niż w przypadku wyświetlaczy o matowym wykończeniu, więc i trochę trudniej ocenić je metodą „na oko”. Jednak testy ostatecznie potwierdziły wysoką jakość panelu i pod tym względem. Miło patrzyło się na wyniki w postaci pokrycia 98% skali sRGB oraz 84% w przypadku gamutu DCI-P3. Ponadto okazało się, że osoby dysponujące aparaturą do kalibracji ekranu są w stanie wyciągnąć z niego jeszcze więcej pod kątem wierności odwzorowania barw. Na fabrycznych ustawieniach średnia Delta E*00 wynosił 1,87, a maksymalnie wartość ta dobiła do 5,51. Okazało się, że kulała nieco zieleń i kolory na niej bazujące. Kalibrator jednak rozwiązał ten problem i uzyskane wyniki okazały się bardzo bliskie wzorcom. DeltaE*00 wyniosła odpowiednio 0,27 oraz 0,87.

 

Parametry matrycy:

  • maksymalna częstotliwość odświeżania: 60 Hz
  • maksymalna luminancja: 367 cd/m2
  • kontrast (ust. domyślne): 995:1
  • maksymalny kontrast: 1016:1
  • czerń: 0,37 cd/m2
  • paleta sRGB: 98%
  • paleta DCI-P3: 84%
  • paleta AdobeRGB: 77%

Podsumowanie

Newline Flex był przeze mnie testowany jeszcze na końcówce 2021 roku i muszę uczciwie przyznać, że był to jeden z najciekawszych sprzętów, jakie przyszło mi w ubiegłym roku recenzować. To nie kolejny monitor gamingowy albo biurowy, nie kolejny ultrabook albo inny laptop. Coś innego. Pewnie czytając tę recenzję widzieliście, że może nie wszystko się udało idealnie i mam nadzieję, że kolejna generacja sprzętu, o ile rzecz jasna powstanie, to i owo poprawi. Widać tu jednak jakiś pomyślunek i sens całego projektu. Ktoś miał pomysł na takie urządzenie i widać, że starał się go trzymać. Nie odniosłem wrażenia, że była to robota typu: „Pyk, pyk, pyk, byle jak i fajrant”.

Całościowo pomysł na tak uniwersalny sprzęt do pracy i/lub rozrywki do mnie trafia. Mało tego, nic nie zostało potraktowane tutaj po macoszemu. Pewnie, narzekałem trochę na zbyt ciężką podstawkę, ale z drugiej strony lepsza taka niż zbyt słaba i lekka, mająca kłopot z utrzymaniem korpusu monitora w stabilnej pozycji. Kamerka 4K też się broni, chociaż zawężenie kąta widzenia byłoby mile widzianą opcją. Bardzo dobrze wypadły głośniki oraz dotykowe menu. Pochwalić trzeba też wykonanie samego urządzenia, gdyż czuć tu jakość.

Najważniejsze, że nie zignorowano kwestii najistotniejszej przecież w monitorze, czyli ekranu. Tutaj zagrało wszystko – jasność jest w porządku, kontrast zapewnia ładną głębię kolorów, a i sama jakość barw wypada bardzo dobrze. Praca z piórkiem? Przyjemna i wygodna. Mazianie paluchem po panelu wcale nie wypada gorzej.

Wszystko, co wymieniłem sprawia, że Newline Flex nie tylko został ochrzczony „monitorem All-in-One”, ale w istocie nim jest. Moje doświadczenie recenzenta raczej pokazuje, że na sprzęcie „do wszystkiego” można się łatwo wyłożyć, bo i ciężko jest zadowolić każdą grupę użytkowników w równym stopniu. W przypadku Fleksa udało się to natomiast całkiem nieźle. A jeżeli ktoś zdecyduje się na wariant z modułem zamieniającym monitor w pełnoprawne AiO lub taki dodatek po prostu dokupi, otrzyma sprzęt mogący z powodzeniem zastąpić peceta. Nie najwydajniejszego, ale jednak.

Podsumowanie:Newline Flex
rozdzielczość i format:3840 x 2160 pikseli
27 cali - 16:9
zakrzywienie:nie
obsługiwane standardy przesyłu danych:HDMI 2.0
DisplayPort (przez USB-C)
optymalne zastosowanie:- prezentacje interaktywne
- wideokonferencje
- rozrywka z multimediami
- szkice, notatki, rysunki