Rozwój IoT, czyli tak zwanego „Internetu Rzeczy” w ostatnim czasie dynamicznie przyspieszył, a nasze domy i kieszenie są coraz powszechniej wyposażane w różnego rodzaju urządzenia i gadżety, które, nieco górnolotnie w moim mniemaniu, określamy mianem „inteligentnych”. Odkurzacze, pralki, lodówki, telewizory, zegarki, budziki, o smartfonach nawet nie wspominam. Przybywa również akcesoriów do rozbudowanych systemów „smart home”. Zdalne zarządzanie ogrzewaniem, roletami, światłem, ekspresem do kawy i wieloma innymi elementami wyposażenia naszych czterech ścian –  wszystko obsługiwane z poziomu smartfona albo tabletu. Watchdogs w realnym świecie.

Przy okazji dużą popularność zyskały także gadżety pozwalające zadbać o bezpieczeństwo nasze i naszych rodzin. Mam tutaj na myśli nie tylko kamery, ale też różnego rodzaju wykrywacze ruchu zintegrowane z siecią domową, czujki dymu, a nawet samodzielne syreny alarmowe – jest tego trochę. Właściwie mnie to nie dziwi – jeszcze parę lat temu, aby zainstalować sobie w domu jakiś system bezpieczeństwa albo monitoring trzeba było sięgnąć po usługę wyspecjalizowanej ekipy, która zainstaluje wszystkie elementy i połączy je w całość. Obecnie sprawa jest dużo prostsza.

Sam nigdy elektroniką z dziedziny „security” się nie bawiłem i nie miałem z nią praktycznie nic do czynienia, więc dobrze się złożyło, że otrzymałem na testy wewnętrzną kamerę Netatmo od firmy Legrand. Markę bardziej można kojarzyć z gniazdkami, listwami i innymi elementami instalacji elektrycznej aniżeli ze smart-gadżetami. No ale, skoro już Netatmo Indoor Camera wpadła w moje ręce, to warto ją przetestować i sprawdzić w jaki sposób jest w stanie uchronić mnie przed niepowołanym gościem. Albo gośćmi.

 

 

Kamera Netatmo to koszt 949 złotych, ale na tym wydatki się kończą. Nie potrzeba płacić ani za jakikolwiek abonament, ani aplikację. Nie ma tutaj też tzw. „usług Premium”, które w magicznie odblokują się w aplikacji, jeżeli sypniemy firmie dodatkowym groszem. Płacisz pełną kwotę i otrzymujesz pełen produkt. Producenci i wydawcy gier – da się?

 

Wygląd i wykonanie

Już samo zdjęcie kamerki umieszczone na kartoniku pokazało, że sprzęt nie będzie raczej przypominał stereotypowej kamery bezpieczeństwa. Ani to charakterystyczna „bańka”, jaką kojarzymy np. ze sklepów, ani kamera CCTV. Po otwarciu pudełka moim oczom ukazał się całkiem elegancki walec o średnicy podstawy długości 45 mm i wysokości 155 mm. Oblicz objętość cylindra.

Żartuję – nic nie trzeba liczyć. Chyba że Wam mocno zależy, bo zanosi się na pisanie poprawki matury z matematyki. Gwoli przypomnienia: V = πR2 x H.

Netatmo Indoor Camera posiada aluminiową otoczkę, co raczej nie budzi lęku o wytrzymałość urządzenia. No chyba że okaże się, że wstrząs w wyniku upadku uszkodzi coś wewnątrz kamerki. Najbardziej wrażliwa z pewnością okazałaby się optyka. Metal pełni także rolę radiatora – i słusznie, gdyż po dłuższej pracy obudowa faktycznie robi się ciepława, więc stawianie kamerki w pobliżu kaloryfera albo nasłonecznionego okna jest złym pomysłem. Wracając do estetyki – kolor jasnej miedzy ładnie kontrastuje z bielą stópki obudowy oraz czarną folią, spod której migoczą diody sygnalizacyjne. U góry urządzenia umieszczono obiektyw.

Fakt że kamerka nie wygląda na jakieś spec-urządzenie akurat jest zaletą. Gadżet można postawić praktycznie w każdej części domu (chociaż oczywiste jest, że powinien swoje oko kierować na drzwi wejściowe) i raczej nie powinien nikomu psuć wystroju wnętrza. Tylko – no właśnie – postawić. Niektórym może brakować możliwości podwieszenia urządzenia w jakiś sposób. Ale pochwalę za to pomysł na wykończenie stópki antypoślizgową powierzchnią.

Z tyłu kamerki znajduje się kolejny owalny kształt, tym razem wypełniony bielą. W nim znajduje się gniazdo dla karty microSD (16-gigabajtowa karta znajduje się w zestawie), gniazdo ładowania (micro-USB) oraz gniazdo RJ-45, żeby można było podłączyć Netatmo z domową siecią także przewodem.

Na koniec wspomnę tylko, że całość wykonano naprawdę skrupulatnie – wycięcia są dokładne i gładkie, a wszystkie elementy odpowiednio spasowane.

 

Specyfikacja

No dobrze, czas przyjrzeć się temu, co kamera oferuje pod kątem sprzętowym. Sam obiektyw posiada matrycę o rozdzielczości 4 MP pozwalającą na nagrywanie obrazu maksymalnie w rozdzielczości Full HD. To akurat istotna rzecz, bo jednak dobrze jest widzieć cokolwiek na obrazie, coś więcej niż kilka mniej lub bardziej rozmytych elementów. Szczególnie, jeżeli chcemy zidentyfikować twarz delikwenta.

Kamera wyposażona została także w mikrofon. Nie jest on co prawda wymieniony w specyfikacji znajdującej się na stronie producenta, ale widoczny jest w aplikacji. Można go też z jej poziomu wyłączyć.

W pudełku z kamerą znajduje się przewód zasilający w wersji USB – micro-USB lub sieć – micro-USB. Z racji tego, że Netatmo nie posiada wbudowanej baterii, trzeba pamiętać o całodobowym podłączeniu go do źródła prądu. Ta kwestia nieco mnie zaskoczyła, gdyż przydałaby się chociaż możliwość zasilania kamerki przez kilkanaście czy kilkadziesiąt minut, na wypadek np. niedługiej awarii sieci elektrycznej.

 

Łączność i rozpoczęcie korzystania

Netatmo Indoor Camera łączy się z domową siecią za pośrednictwem kabla z wtyczką RJ-45 lub sieci Wi-Fi. Wybierając wariant bezprzewodowy należy wiedzieć, że urządzenie obsługuje standard 802.11 b/g/n i częstotliwość 2,4 GHz. Do pierwszego sparowania kamery ze smartfonem wymagane było także połączenie Blutetooth oraz udzielenie dostępu do lokalizacji.

A propos obsługi kamery przez smartfony  – producent zadbał o bezpieczeństwo miru domowego zarówno użytkowników smartfonów z systemem Android (w tym również leciwych, gdyż aplikacja obsługuje system od wersji 5.0), jak i posiadaczy urządzeń od Apple (od iOS 10). Ci drudzy będą mogli skorzystać z kompatybilności kamery Netatmo z platformą Apple HomeKit.

Obsługa kamery poprzez PC lub tablet nie jest żadnym problemem i do tego wystarczy nam praktycznie dowolna przeglądarka internetowa.

Pierwsze sparowanie ze smartfonem nie jest specjalnie skomplikowane i przypuszczam, że nawet osoby nietechniczne sobie z tym poradzą. Konfiguracja wymaga od użytkownika utworzenia konta, którym to później możemy logować się na innych urządzeniach. Do tego wymagane jest oczywiście podanie maila i stworzenie silnego hasła – producent wymaga co najmniej 8 znaków, w tym przynajmniej jeden znak musi być dużą literą, jeden cyfrą, a jeden znakiem niealfanumerycznym. Tak więc stworzenie klasycznego „1234” albo innego równie popularnego, co łatwego do zgadnięcia ciągu znaków, nie ma szans.

Na koniec pozostaje tylko standardowe potwierdzenie maila  i można zacząć korzystać z kamery i aplikacji w pełni. Oczywiście warto później „przeklikać się” przez poszczególne kategorie opcji i zoptymalizować ustawienia pod własne preferencje.

 

 

Nie zakończę tego akapitu bez docenienia firmy Legrand za to, że nie stara się włazić w nasze domostwo z butami żądając mnóstwa danych osobowych. Rejestrując się w usłudze nie trzeba podawać swojego imienia, nazwiska, numeru buta ani innych danych. Przez kilkanaście dni korzystania z kamery na powiązanego maila nie przychodził także żaden spam. Jedynymi informacjami od Netatmo były powiadomienia, że ktoś zalogował się na konto. Jeżeli jednak ktoś nie ma nic przeciwko otrzymywaniu informacji od Netatmo, możemy wyrazić na to zgodę. Te jednak domyślnie są odznaczone.

 

Mam cię!

Skoro kamera została skonfigurowana (chociaż nie oszukujmy się – nie ma tu za wiele do konfiguracji) i stoi już swoim miejscu, to czas sprawdzić, jak wygląda jej działanie w akcji.

Sprzęt od Netatmo, jak już nadmieniłem, skupia się na wykrywaniu i nagrywaniu intruzów w naszym domu, więc żeby ich „wyłapać” jak najszybciej warto kamerę umieścić z okiem skierowanym na drzwi wejściowe. Nie musi to być miejsce idealnie na wprost wejścia, gdyż obiektyw jest w stanie objąć kąt 130°. Dobrze też, jeżeli miejsce jest dobrze oświetlone – to wypływa korzystnie na jakość uzyskanego obrazu z kamery. Trzeba jednak uważać, żeby światło nie padało bezpośrednio na soczewkę, gdyż w ten sposób „oślepimy” kamerę. Zaznaczę też, że Netatmo posiada także funkcję nagrywania nocnego.

Ja jednak na potrzeby testów zdecydowałem się umieścić kamerę naprzeciwko drzwi do mojego gabinetu. Nie musi stać ona zaraz na wprost drzwi. Producent zaleca, aby urządzenie ustawione było na wysokości ok. 1,5 metra

Podłączona kamera domyślnie monitoruje ustaloną pozycję przez cały czas, ale zapisuje film oraz robi zdjęcie wyłącznie w momencie, kiedy wykryje ruch. Jeżeli to jest człowiek, kamera od razu koncentruje się na twarzy i w powiadomieniu widzimy krótkie nagranie ze zdarzenia oraz twarz delikwenta. Jeżeli twarz jest nam znana – w porządku! A jeżeli nie?

No właśnie – skąd kamera wie, czy „złapana” facjata jest „swoim” czy „wrogiem”? Ano z utworzonych profili. Ja, zapisany na potrzeby testu jako Szef, musiałem przypisać kilka uchwyconych przez kamerę fotek do swojego „folderu”, zanim ta zaczęła mnie w miarę poprawnie rozpoznawać. A i to nie zawsze odnosiło oczekiwany skutek. Dziwna mina, zdjęcie okularów, założona czapka – wszystko sprawiało, że kiedy pojawiałem się zasięgu wzroku kamery, byłem rozpoznawany jako osoba nieznajoma, nawet znajdując się blisko obiektywu. Ba, zdarzyło się, że nawet padające na moją twarz poranne światło zakłóciło funkcje poznawcze kamery, a raz kamera wysłała mi komunikat o nieznajomej twarzy… wyświetlając zdjęcie mojego tatuażu na ręce.

Algorytm działa więc dobrze, ale nie idealnie. Można to jednak wybaczyć – nie ma tutaj tak „inteligentnego” rozpoznawania twarzy, jak w przypadku najnowszych smartfonów czy tabletów, gdzie z pomocą przychodzi dodatkowo czujnik podczerwieni. Poza tym, skanowanie twarzy przez np. usługę Windows Hello zachodzi w odległości kilkunastu centymetrów od niej. W przypadku Netatmo Indoor Camera, IR pomaga wyłącznie przy nagrywaniu nocnym.

Jeżeli więc chodzi o rozpoznawanie twarzy, to pierwsze dni na pewno upłyną pod znakiem przypisywania kolejnych zdjęć do profili domowników i gości, tak żeby kamera nauczyła się fizjonomii mieszkańców. Łącznie Netatmo pozwala na utworzenie 32 „folderów” z twarzami, co stanowi całkiem liczną gromadę odwiedzających nasze domostwo. Aplikacja Security pozwala na sprawdzenie, jak kamera radzi sobie z rozpoznawaniem przypisanej do profilu osoby.

Natomiast to, co od początku działa świetnie, to wykrywanie obecności. Kamera, niekiedy nieco nadgorliwie, wyłapuje ruch i natychmiast przesyła powiadomienia. Nawet, jeżeli kamera nie mogła „złapać” twarzy osoby w zasięgu obiektywu, to dostawałem informację o wykrytym ruchu. Kamera potrafi też rozpoznać domowe zwierzaki, więc je ignoruje, przez co nie zarzuca nas powiadomieniami i zdjęciami pupila. Sporadycznie zdarzało się jednak, że powiadomienie o wykryciu obecności kogoś (w tym wypadku – mnie) otrzymywałem 2-3 minuty po wejściu do gabinetu. A dla doświadczonego łotra to sporo czasu, aby wyrządzić nam jakąś szkodę. Czy była to wina mojego Internetu, czy problem leżał gdzieś indziej? Ciężko stwierdzić.

Kamera umożliwia także śledzenie tego, co aktualnie dzieje się w domu w czasie rzeczywistym. Wystarczy kliknąć na ikonę „Teraz” i włączyć monitoring. Obraz nadawany na żywo jest opóźniony o ok. 10 sekund.

 

Co z danymi?

Wiadomo już, że Netatmo zapisuje klipy wideo oraz zdjęcia, ale pozostaje pytanie – gdzie je gromadzi?

Najprostsza forma magazynu to karta pamięci microSD. Ta jest dołączona do zestawu. 16 GB to niemało, ale od czasu do czasu trzeba będzie kartę przejrzeć i zwolnić na niej miejsce. Tym bardziej, że specyfikacja producenta mówi też o 8-gigabajtowych kartach. Szkoda że danych nie da się sczytać z karty podłączając kamerkę do komputera za pomocą dołączonego do zestawu przewodu USB, co ułatwiłoby zarządzanie pamięcią. Przynajmniej mi ta sztuka się nie udała, nie znalazłem też rozwiązania w dość obszernym FAQ na stronie producenta. Do zarządzania kartą przyda się gniazdo na microSD w tablecie, smartfonie lub komputerze, albo jakiś adapter. Średnio to wygodne. Można też ustawić automatyczne usuwanie starszych nagrań w celu oszczędzania miejsca na karcie. Netatmo po wybraniu odpowiedniej opcji będzie automatycznie usuwać dane starsze niż 48 godzin, tydzień, miesiąc lub rok. Przerwa pomiędzy miesiącem a rokiem jest spora i trochę ciężko mi znaleźć wytłumaczenie, dlaczego nie zdecydowano się dodać możliwości usuwania kwartalnego lub co pół roku.

Netatmo daje też możliwość magazynowania danych w chmurze – w tym przypadku można skorzystać z Dropboxa. Drugą alternatywą jest połączenie kamery z serwerem FTP, na który wysyłane będą zdjęcia i nagrania. Wszystko można skonfigurować z poziomu aplikacji lub konta na stronie internetowej.

 

Środowisko Netatmo

Producent niespecjalnie stara się ukrywać z faktem, że aby my i nasze domostwo było jeszcze bardziej bezpieczne, warto sięgnąć po inne urządzenia z tej rodziny. Oprócz wewnętrznej kamery w ofercie znajduje się także taka, którą możemy zainstalować na podjeździe albo przed domem. Występuje ona w wersji z alarmem lub bez. A dodatkowy alarm można połączyć z kamerami uzyskując w ten sposób całkiem rozbudowany system odstraszający intruzów. Syrena uruchomi się, kiedy kamera wykryje nieznaną twarz. Działa to niestety wyłącznie z kamerą domową.

Mało? To może jeszcze przydadzą się czujki otwarcia drzwi i okien, które także można połączyć z alarmem i kamerą w jeden system? Albo czujnik dymu? Wszystko zintegrowane z jedną aplikacją i jednym kontem, co akurat jest sporym plusem.

Generalnie wydając odpowiednią sumę pieniędzy (każda rzecz sprzedawana jest oddzielnie) jesteśmy w stanie zabezpieczyć dom i mieszkanie w sposób może nie najtańszy, ale za to całkiem prosty w instalacji i konfiguracji.

 

Podsumowanie

Wewnętrzna kamera Netatmo spełnia swoje zadanie – jest w stanie wykrywać ruch oraz obecność osób i zwierząt i alarmować, gdy w zasięgu jej wzroku pojawi się ktoś niepowołany. Problem tylko polega na tym, że kamerka wymaga „szkolenia” – przynajmniej takie jest moje doświadczenie. Często otrzymywałem powiadomienie o ruchu, co było jak najbardziej pożądane, w końcu w tym celu kamera powstała, ale z rozpoznawaniem twarzy bywało różnie. Wyobrażam sobie, że ustawienie takiej kamerki w dość ruchliwym domu, gdzie wiecznie ktoś wchodzi i wychodzi sprawiłoby, że prędzej czy później posiadacz zdecyduje się na wyłączenie powiadomień, bo po prostu będzie nimi bombardowany. Albo wyłączy dźwięki i wibracje powiadomień, ale wtedy ciężko odpowiednio szybko zareagować na alarm. Kluczowe jest więc poświęcenie nieco czasu na odpowiednie skonfigurowanie powiadomień.

Zarządzanie kamerą jest bardzo łatwe i każda osoba potrafiąca poradzić sobie ze smartfonem i przeglądarką poradzi sobie również i z tym. To się chwali. Poza tym wszystkie funkcje zostały odpowiednio wytłumaczone i nazwane, co z puntu widzenia laików także może być sporym plusem. Co prawda niektóre opcje, na przykład związane z zarządzaniem powiadomieniami, mogłyby być bardziej „na widoku”, ale koniec końców – wszystko da się znaleźć.