Mroczny klimat, świetna praca kamery i znakomicie skrojone kadry, klaustrofobiczna muzyka i, co się rzadko zdarza, niepokojąco brzmiący język francuski – tak w największym skrócie zapowiada się serial grozy Marianne, który już we wrześniu trafi na platformę Netflix. Choć jest to opowieść o wiedźmie, to akcja serialu osadzona jest we współczesnych czasach. Traumatyczne i pełne paranormalnych wydarzeń dzieciństwo głównej bohaterki zainspirowało ją do „przetworzenia” swoich lęków w formę książki o przerażającej wiedźmie, której knowania zatruły jej młodość. Gdy historie spisane na papierze znów zaczynają przenikać do świata rzeczywistego, nasza bohaterka wraca do rodzinnego miasteczka, by ostatni raz stawić czoła koszmarom młodości. I, jak łatwo się domyślić, stanie się to prologiem do przerażających wydarzeń, które odbiją się na losach francuskiej mieściny.

 

 

Twórcą serii jest reżyser i scenarzysta Samuel Bodin, ceniony przez francuskich widzów za seriale Lazy Company (2013) oraz T.A.N.K (2016). Fani przygód Batmana mogą go również kojarzyć z jego autorskiej krótkometrażówki Batman: Ashes to Ashes, w której klimaty kina noir połączono ze stylistyką rodem z Sin City Roberta Rodrigueza – można ją znaleźć na YouTube

Marianne zadebiutuje na platformie Netflix już 13 września.