thinkpad headset 8550

ThinkPad Dual-Mode Wireless ANC Foldable Headset 8550 – recenzja. Lenovo umie w słuchawki. Jestem oczarowany!

Już kiedyś to pisałem, ale się powtórzę: w segmencie słuchawek producenci często próbują zdobyć uwagę użytkownika efektownym wyglądem, krzykliwym marketingiem i obietnicami rewolucyjnych doznań dźwiękowych. Ile z tego później zostaje w praktyce? Sami pewnie dobrze wiecie. Ale na szczęście są też produkty mniej eksponowane, a jakościowo dobre, którym warto dać szansę. Takie Lenovo, wypuszczając na rynek model ThinkPad Dual-Mode Wireless ANC Foldable Headset 8550, podchodzi do sprawy właśnie w ten sposób. Nie krzyczy, ale… i tak wywołuje pozytywne emocje. Robi to z klasą, jak na biznes klasę przystało.

To sprzęt, który już od pierwszego kontaktu sprawia wrażenie narzędzia stworzonego przede wszystkim po to, by dobrze wykonywać swoją pracę. I niby tyle, choć nie do końca. Mnie ujął szczególnie design, ba, wręcz się w nim zakochałem. A jak już test oka kończy się oceną celującą, to dobry prognostyk na później.

Po prawie dwóch tygodniach spędzonych z tym modelem w pociągach, kawiarniach, podczas pracy zdalnej i zwykłego relaksu przy muzyce mogę powiedzieć jedno – dawno żadne słuchawki nie zrobiły na mnie tak pozytywnego wrażenia. Co ciekawe, nie wynika to z jednej spektakularnej funkcji. To raczej suma kilku dobrze przemyślanych decyzji projektowych, które sprawiają, że po prostu chce się z nich korzystać. 

Super to jest

“ThinkPadowe DNA”. Mniej, ale fajniej?

Już samo opakowanie zdradza, z jakim produktem mamy do czynienia. Charakterystyczny dla serii ThinkPad minimalistyczny design, stonowana kolorystyka i brak zbędnych ozdobników jasno pokazują, że nie jest to kolejny gadżet próbujący udawać sprzęt lifestyle’owy. Ale to też nie znaczy, że nie można się z nim fajnie zaprezentować. Powiem więcej: mnie na przykład urzekła mini torebka na słuchawki, którą w kawiarni chętnie stawiałem na widoku. Nie dość, że nie wstyd, to jeszcze prezentuje się jak opakowanie, które może kojarzyć się z produktem premium. 

Po wyjęciu słuchawek z pudełka pierwsze wrażenie jest bardzo podobne. Wszystko wydaje się przemyślane, funkcjonalne i podporządkowane praktyczności. Nie ma tutaj błyszczących powierzchni, agresywnych przetłoczeń, a za to jest wzornictwo, które doskonale znają użytkownicy laptopów z serii ThinkPad. Jest spokojnie i ponadczasowo, czego idealną puentą są dla mnie ładnie składające się nauszniki. Ten, kto to wymyślił, powinien dostać sporą premię! Właśnie przy takich decyzjach projektantów sprzętu czuję, że zostały odrobione pewne lekcje. To znaczy: z ożenku pomysłu i minimalizmu może wyjść naprawdę fajne cacko.

Nawet dobrze na Instagramie się zaprezentują…

Rzecz na uszach, o której szybko się zapomina

Ale chyba największym komplementem, jaki mogę wystawić tym słuchawkom, jest fakt, że po tylu dniach użytkowania praktycznie… przestałem zwracać na nie uwagę. Nie dlatego, że były przeciętne i odstawiłem je na półkę. Tylko dlatego, że po prostu nie dawały powodów do irytacji, miały pewne zadanie i je wykonywały, bez kosztów na komforcie.

Dość powiedzieć, że model 8550 waży około 153 gramów, co jak na pełnowymiarowe słuchawki z ANC – zdaje mi się – jest wynikiem całkiem zacnym. Niska masa przekłada się bezpośrednio na komfort użytkowania i voila – nawet podczas wielogodzinnych podróży pociągiem czy całych dni spędzonych przy komputerze nie odczuwałem charakterystycznego zmęczenia związanego z naciskiem pałąka lub nauszników. A że jestem na to bardzo wyczulony jako gamer, możecie mi wierzyć, że pod tym względem słuchawki Lenovo dają radę.

Co ważne, to akurat aspekt, którego nie da się ocenić podczas krótkiego testu sklepowego. Dopiero po kilku dniach wychodzi na jaw, czy producent rzeczywiście zadbał o ergonomię. No i w tym przypadku odpowiedź brzmi zdecydowanie twierdząco. Nic bym tutaj nie zmieniał. 

Czyli nie dość, że fajna składana konstrukcja, że słuchawki bez problemu mieszczą się w plecaku, torbie na laptopa czy w większej kobiecej torebce, to jeszcze każdy doceniłby je na uszach. Jestem pewien. Tu znowu punkt dla Lenovo.

Na misji w kawiarni

ANC i dźwięk – po prostu rozsądny standard

Lenovo wyposażyło ten model w adaptacyjny system hybrydowej aktywnej redukcji hałasu. I choć producent nie ukrywa obecności tej funkcji, jednocześnie nie próbuje nas przekonywać, że właśnie znalazł sposób na całkowite odcięcie się od świata. To znaczy: nie ma szału, ale jest wystarczająco dobrze.

Po testach mogę powiedzieć, że ANC działa dokładnie tak, jak oczekiwałbym od słuchawek tej klasy. W pociągu skutecznie eliminuje szum jazdy, a w kawiarni wyraźnie ogranicza hałas rozmów. Z kolei w domu pomaga włączyć głębsze skupienie się na pracy nawet wtedy, gdy w tym samym lub innym pokoju przeszkadza nam krzyczące dziecko. 

Oczywiście nie jest to poziom flagowych modeli kosztujących znacznie więcej, ale, tak szczerze mówiąc, nie miałem poczucia niedosytu. Zamiast próbować stworzyć sztuczną ciszę, której osobiście nie lubię, tutaj system ANC poprawia komfort użytkowania w sposób naturalny. Jak ktoś chce pełne wyciszenie, niech sprawdzi możliwości medytacji z zatyczkami do uszu.

Porządne wrażenie zrobiło na mnie też samo brzmienie słuchawek. Nie bez powodu na pudełku znalazło się logo „Sound by Bose”. Po teście muzycznym nie miałem uczucia, że współpraca Lenovo z renomowanym producentem audio ogranicza się wyłącznie do marketingowego dodatku.

Dźwięk jest bardzo uniwersalny i dobrze zbalansowany. Bas pozostaje obecny, ale nie powiedziałbym, że przytłacza pozostałe zakresy. Wszystko brzmi czysto, dzięki czemu ładnych wokali czy podcastów miło w tych słuchawkach posłuchać. Miałem taki dzień, kiedy w nich grałem, słuchałem muzyki i oglądałem serial, kilka godzin bez przerwy. Nie męczyło mnie to.

Z tym że – chcę zaznaczyć – to nie są słuchawki stworzone dla audiofilów analizujących każdy detal nagrania. Tak pięknie nie jest, ale nie tego chyba szuka klient w słuchawkach Lenovo, zwłaszcza myśląc o sprzęcie do pracy. Z drugiej strony – to nadal będzie świetny wybór dla osób, które jednego dnia słuchają podcastów, drugiego prowadzą spotkania online, a trzeciego oglądają filmy i słuchają muzyki, w domu czy na siłowni (co ważne – akurat te słuchawki tak łatwo z głowy nie spadają!). W takim scenariuszu, trochę multi-kulti, sprzęt od Lenovo się sprawdzi.

Dobrze fitują z czarnym! 😄

Słuchawki w sam raz do pracy hybrydowej

No właśnie. Podczas testów szybko zauważyłem, że ThinkPad 8550 jest uniwersalnym narzędziem. Do pracy i do zabawy. Fajnie, że został tutaj zastosowany zestaw pięciu mikrofonów wspieranych przez algorytmy redukcji szumów i technologię AI ENC. W praktyce przekłada się to na bardzo dobrą jakość rozmów głosowych na Teamsie, ale też rozmów w trakcie grania. Polecam, choćby na pole bitwy, w jakimś Battlefieldzie.

Akurat w okresie testowania miałem kilka spotkań online i ani razu nie spotkałem się z uwagami dotyczącymi jakości dźwięku. Nawet podczas rozmów prowadzonych w mniej sprzyjających warunkach, jak byłem w aucie czy w pociągu, dostawałem feedback, że głos pozostawał wyraźny i dobrze słyszalny. Nie brzmiałem jak robot z mikrofalówki.

Nie bez znaczenia pozostaje w końcu certyfikacja Microsoft Teams (i tym samym specjalny przycisk na słuchawkach), która naturalnie potwierdza biznesowe przeznaczenie tego modelu. To szczegół, który dla wielu użytkowników może wydawać się mało istotny. Ale osoby regularnie uczestniczące w wideokonferencjach szybko docenią stabilność działania z aplikacją i swego rodzaju dedykowalność. Ale to już standard. Lenovo niczym nie zaskakuje, jeśli chodzi o segment biznesowy i w sumie nie wiem, co musiałoby wymyślić, żeby wprowadzić efekt “wow”.

Awaryjnie w pracy w kawiarni – warto mieć te słuchawki pod ręką

Łączność i bateria, czyli kolejne plusiki

Gdybym miał spuentować największą wartość tych słuchawek jednym słowem, byłaby to ich bezproblemowość. Do odczucia choćby w łączeniu z innymi urządzeniami. Model 8550 korzysta z Bluetooth 5.3, ale producent oferuje również osobny odbiornik USB, pozwalający na szybkie połączenie z komputerem bez konieczności przechodzenia przez proces parowania.

Brzmi banalnie, ale właśnie takie drobiazgi sprawiają, że sprzęt dobrze wpisuje się w codzienny rytm pracy. Mamy wybór, a to ważne. Wystarczy podłączyć odbiornik do laptopa i po chwili można działać, bez instalowania dodatkowego oprogramowania, bez szukania urządzeń na liście Bluetooth i bez rozwiązywania problemów z kompatybilnością.

W świecie coraz bardziej skomplikowanej elektroniki taka prostota okazuje się zaletą i zawsze będę to powtarzał, żeby nie uzależniać nas od tylko jednej drogi, w tym wypadku na połączenie. Choć, trochę wbrew temu, do parowania przez Bluetooth nie mam absolutnie żadnych zarzutów, a głównie z niego korzystałem.

To samo, jeśli chodzi o żywotność baterii. Czasami producenci odlatują i lubią chwalić się nierzeczywistym czasem pracy na baterii. W przypadku modelu ThinkPad 8550 deklaracje Lenovo wydają się jednak bardzo bliskie rzeczywistości. Na papierze mamy nawet do 50 godzin odtwarzania muzyki oraz około 24 godziny rozmów na jednym ładowaniu. Po użytkowaniu łącznie przez jakieś 30 godzin nie miałem nawet okazji, żeby pomyśleć o doładowaniu. No i fajnie, tak to powinno działać, bez niespodzianek.

Słuchawki, serial i do spania

Werdykt? Warto postawić na uniwersalność słuchawek Lenovo

Oczywiście idealny sprzęt nie istnieje. Osoby szukające najmocniejszego ANC dostępnego na rynku na pewno znajdą skuteczniejsze konstrukcje. Zaś miłośnicy bardzo wyeksponowanego basu mogą uznać charakterystykę dźwięku tych słuchawek za zbyt zachowawczą. Nie jest to też sprzęt skierowany do ludzi szukających najlepszej jakości dźwięku ogółem. Ale co z tego?

Mam wrażenie, że Lenovo od początku nie próbowało rywalizować w tych kategoriach, a sam fakt, że mamy taki bajer jak lepsze basy, jest już warty pochwały. Poza tym ThinkPad 8550 nie powstał po to, żeby imponować liczbą funkcji – ma być prosty i wydajny. Ja to polubiłem.

Z mojej perspektywy ten model okazał się przyjemnym technologicznym zaskoczeniem. To słuchawki, które ani nie próbują być wszystkim dla wszystkich, ani też nie skupiają się na hermetycznym przeznaczeniu biznesowym. Koncentrują się na kilku kluczowych aspektach, dają radę ergonomicznie i nie odstraszają po 15 minutach.

Jak już napisałem wcześniej, oferują dobry komfort noszenia, bardzo dobrą jakość rozmów, wystarczająco skuteczne ANC i długi czas pracy na baterii. Do tego dochodzi charakterystyczna dla serii ThinkPad prostota wyglądu i obsługi. Ten sprzęcik wtapia nam się między inne, ale ma jakiś pazur, zwłaszcza dzięki obecności uwielbianego przeze mnie futerału.

Największą zaletą tego modelu nie jest jednak ANC, bateria czy współpraca z Bose. Największą zaletą jest to, że po kilku dniach przestaje się o nim myśleć i po cichu właśnie produkt Lenovo potrafi wygryźć inny w wachlarzu słuchawek. Dość powiedzieć, że aż zapomniałem na jakiś czas o własnych, naprawdę dobrych słuchawkach dousznych.

Okej, może Lenovo nie odkrywa Ameryki, ale w świecie technologicznych dziwactw czasami po prostu warto postawić na solidność z potencjałem na coś ekstra. Dostałem to, nie żałuję i niech ten przekaz leci w świat, nie tylko do ludzi pracujących w korporacjach i docelowo szukających takiego sprzętu.

OFERTA

Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Sprzęt do testów dostarczyła firma Lenovo. Opinie wyrażone w recenzji należą w 100% do autora i żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *