W ostatnich latach na rynku doszło do istnego wysypu wszelkiej maści słuchawek do wideokonferencji. Pewnie, to nic nowego na rynku akcesoriów do pracy i kto kiedykolwiek pracował „na słuchawce”, ten doskonale o tym wie. Czasy pandemii oraz popandemiczne pokazały jednak producentom tego typu sprzętu, że warto w ten segment inwestować – tym samym w sklepach masowo zaczęły pojawiać się nie tylko „zwykłe” słuchawki do pracy, ale też słuchawki odważnie idące w kierunku kategorii Premium. Takimi są m.in. Lenovo Dual-Mode Wireless ANC Headset 6550.
To ta sama półka, co testowane ostatnio przez Kamila Logitech Zone Wireless 2 ES for Business, a więc kosztują między 500 a 600 zł. Produkt od Lenovo także ma sporo do zaoferowania w kontekście komfortowych rozmów oraz samego słuchania treści wszelakich. Aktywna redukcja szumów, przygotowanie z myślą o obsłudze MS Teams i (przynajmniej na pierwszy rzut oka) jakościowe wykonanie to krótki, ale treściwy zestaw najważniejszych cech.
W trakcie testów okazało się jednak, że nie jest to zestaw zasługujący wyłącznie na to, aby po pracy wsadzić go do dołączonego do zestawu woreczka. Jest tu potencjał multimedialno-rozrywkowy, więc dlaczego by nie korzystać z powodzeniem ze słuchawek także po godzinach pracy?
Na koniec jeszcze jednak adnotacja – z racji tego, że oficjalna nazwa słuchawek jest przydługa, to w tej recenzji często będę ją skracał do „Headset 6550” – wszyscy będziemy wiedzieć o co chodzi, a jakoś tak krócej i ładniej. SEO też nie ucierpi specjalnie.
Specyfikacja
| specyfikacja: | Lenovo Dual-Mode Wireless ANC Headset 6550 |
| typ słuchawek: | bezprzewodowe słuchawki nauszne z mikrofonem |
| typ obudowy: | zamknięta |
| materiał obudowy: | eko-skóra, tworzywo, metal |
| waga: | 165 g |
| redukcja hałasu: | ANC |
| zasilanie: | bateria, 650 mAh |
| mikrofon: | tak, zintegrowany |
| ważne cechy: | – słuchawki z aktywną redukcją hałasu – certyfikacja i obsługa Microsoft Teams – wsparcie aplikacji Lenovo Accessories and Display Manager – wymienne poduszeczki słuchawek |
| w pudełku: | – słuchawki – przewód ładujący (USB-C – USB-C) – dongiel USB-C – etui – dokumentacja |
Wygląd i wykonanie
Biorąc słuchawki w dłoń czuć, że są lekkie. Nie jakoś ekstremalnie, ale 165 gramów to nie jest ciężar, który przeszkadza gdziekolwiek. Nawet na głowie. Headset od Lenovo wykonano w głównej mierze z tworzyw, pianki i ekoskóry, bateria jest niewielka, a jedynymi metalowymi elementami są tylko szyny na pałąku do regulacji słuchawek. Nie ma więc tutaj zbyt wiele rzeczy, które mogłyby realnie do wagi dokładać. I dobrze.




Nie ma co się czarować – nie ma bardziej „biznesowego” koloru niż czarny, zresztą Lenovo doskonale o tym wiem. Spójrzcie na zdecydowaną większość ThinkPadów i będziecie wiedzieć o czym mówię. Skojarzenie z biznesowymi laptopami jeszcze bardziej podkreślają świecące na czerwono diody umieszczone na słuchawkach (z przodu i z tyłu), dające komunikat „Nie przeszkadzać”. Fajnie, że producent zadbał, aby były widoczne pod praktycznie każdym kątem. Nie będzie sytuacji, w której ktoś będzie nam przeszkadzał w rozmowie „bo nie wiedział, że rozmawiam”. Dioda sygnalizuje także proces łączenia słuchawek – wtedy migają w „bluetoothowym”, niebieskim kolorze.
Lenovo wykorzystało tu tworzywo wysokiej jakości, co do tego nie mam wątpliwości – twarde na muszlach, elastyczne na pałąku wyściełanym od spodu grubą warstwą pianki pokrytej ekoskórą. Szkoda tylko, że to tworzywo zbiera odciski palców ze sprawnością wytrawnego detektywa. I to na obu najbardziej narażonych na dotyk palców powierzchniach. Elastyczny uchwyt mikrofonu wypada pod tym kątem zdecydowanie lepiej, podobnie zresztą jak nauszniki i pianka pałąka – tu o odciski palców już zdecydowanie trudniej.
Wszystkie elementy zostały ze sobą dokładnie połączone i słuchawki są wolne od jakichkolwiek niedoskonałości i związanych z nimi potencjalnych konsekwencji – nic nie trzeszczy, a plastiki nie skrzypią w kontakcie z metalem. Ramię mikrofonu także działa gładko. Jedyne czego można żałować to fakt, że nie są to słuchawki składane. To zawsze pomaga w pakowaniu ich do dołączonego do zestawu woreczka, a później – do torby. Ale doceniam, że poduszeczki są wymienne. Wystarczy je przekręcić i zdjąć. To ułatwia także ich czyszczenie.




Sporo dobrego mogę napisać także o samych nausznikach, bo pianka wyściełająca muszle jest miękka i delikatnie okala uszy, a sztuczna skórka dopełnia to wrażenie. W mojej pracy rzadko kiedy uczestniczę w długich rozmowach online, ale już puścić sobie jakiś podcast podczas robienia zdjęć albo ich obróbki – lubię. I tu mogę powiedzieć, że nawet mając słuchawki przez 1,5 godziny bez przerwy, a nawet dłużej – nie miałem wrażenia, że powodują dyskomfort.
Ergonomia
Skoro już jesteśmy przy temacie wygody, to w tym momencie mogę powiedzieć, że ta jest na wysokim poziomie. Nie jakimś tam szczególnie nadmuchanym i wymyślnym. Wszystko jednak jest tak, jak powinno być. Headset 6550 nie gniecie głowy ani uszu, a jednocześnie prawidłowo wyregulowany pałąk trzyma go na głowie bardzo stabilnie i pewnie. Słuchawki nie mają tendencji do przesuwania się albo spadania nawet przy gwałtowniejszych ruchach głową, chodzeniu (również po schodach), a nawet… podskakiwaniu.



Nauszne poduchy delikatnie, ale dość szczelnie okalają małżowiny (przynajmniej w przypadku moich uszu), ale jednocześnie nie przegrzewają ich. Jeżeli spędzacie większość dnia ze słuchawkami na głowie, to dopiszcie sobie do nich kolejny plusik w tym miejscu.
Podoba mi się także całkiem precyzyjna regulacja pałąka. Działa gładko, bez „klikania”, co z drugiej strony może być dla niektórych wadą – przy stopniowej regulacji łatwo zapamiętać, że „moim rozmiarem są trzy kliknięcia” i zawsze można w ten sposób wyregulować ich długość po ponownym wyciągnięciu ich z torby i założeniu.
Gładkie przesuwanie kolejnych milimetrów na pałąku takiego „komunikatu” nie da, co oznacza, że za każdym razem, kiedy z jakiegoś powodu (np. chowania słuchawek do woreczka, a później do torby) trzeba będzie słuchawki złożyć, kolejne ich dopasowywanie trzeba będzie zaczynać poniekąd od nowa.
Headset 6550 od Lenovo broni się także pod kątem ergonomii rozmieszczenia wszystkich przycisków na krawędziach obudowy muszli. Prawie wszystkie pstryczki ulokowano na tyle lewej słuchawki. Tam trafiły: włącznik, regulacja głośności, przycisk dla funkcji ANC, a na dole – klawisz do odbierania i kończenia połączeń. Wyjątki także są: przycisk wywołujący aplikację MS Teams, który trafił na zawias mikrofonu oraz dodatkowy przycisk dla agenta głosowego u góry prawej muszli.





Jak to gra?
Słuchawki
Nie będę Was oszukiwał, że zakładając te słuchawki na uszy nagle uderzyła we mnie fala niesamowitych doznań słuchowych. Wydaje mi się, że przede wszystkim wynika to z ich przeznaczenia. Headset 6550 to przede wszystkim sprzęt do rozmawiania i słuchania tego, co ktoś mówi do nas – i jako takie sprawdzają się bardzo dobrze. Przetworniki oferują bardzo wyraźny, szczegółowy dźwięk. W języku angielskim taką jakość dźwięku określono by jako „crispy”, czyli „chrupki”. Z mocno podbitym środkiem, gdzie „zmiękczający” dźwięk bas plasuje się nieco dalej (ale wciąż jest wyraźny!), a soprany są zasłonięte przez niższe częstotliwości i pozbawione pazurków.
Taka charakterystyka sprawia, że słuchawki bardzo fajnie eksponują mowę – niezależnie, czy w danym momencie słuchałem wywiadu, podcastu, czy rozmawiałem z kimś. Mowa była na pierwszym planie, bardzo wyraźna i właśnie taka „chrupka”. Nie wiem, czy w języku polskim znajdę lepsze określenie – słowo „wyraźna” nie do końca oddaje to, co mam na myśli. Ale zostawmy już semantykę.
Całkiem ciekawe rzeczy zaczęły się dziać w trakcie słuchania muzyki. Spodziewałem się raczej, że wszystko będzie działo się blisko głowy, ale… nie do końca tak jest. Z jednej strony scena wydaje się niewielka, wokale są blisko głowy, basy bardzo zarysowane, ale w żadnym momencie nie dające rady dominującym pasmom o średnich częstotliwościach. Ale jednak da się w tym wszystkim wyłapać przestrzeń, dźwięki nie walczą ze sobą o dominację, nie przepychają się łokciami. Wydają się wiedzieć, gdzie ich miejsce. Jest więc nieco ciasno, ale uporządkowanie.
ANC
W tym miejscu muszę także wspomnieć o aktywnej redukcji hałasu, którą można włączyć/wyłączyć lub przejść do trybu „przezroczystego” przytrzymując przycisk ANC przez ok. 2 sekundy. Nie będę czarował – nie jest to najskuteczniejsze ANC z jakim miałem do czynienia. Nawet biorąc pod uwagę, że w aplikacji zarządzającej słuchawkami (o niej będę pisał nieco dalej) poziom redukcji hałasu był ustawiony na „Wysoki”.
Odgłosy, takie jak chociażby klikanie paluchami w klawiaturę i myszkę, były odczuwalnie przytłumione, ale wciąż słyszalne. Podobnie jak odgłosy dochodzące z otoczenia. Szczerze mówiąc nie byłem też w stanie wysłyszeć jakiejś wyraźnej różnicy pomiędzy poziomami ANC „Niskim” i „Wysokim”.
Technicznie rzecz ujmując, Lenovo faktycznie zastosowało tu „redukcję”, a nie całkowite „wycięcie” dźwięków otoczenia. W związku z tym pomyślałem, że w sumie niegłupio byłoby też korzystać z tych słuchawek podczas spacerów albo poruszania się komunikacją miejską, kiedy będziemy musieli z kimś pogadać. Wtedy dobrze jest, jeżeli dźwięki naszego tła zostaną stłumione, ale my nie zostaniemy „odcięci” dźwiękowo od otoczenia.
Mikrofon i jakość połączeń
Drugi najważniejszy element słuchawek także wypadł poprawnie – to właściwe określenie, bo także i tu wszystko działa jak należy. Fajnie, że mikrofon da się opuścić w obu kierunkach, więc osoby, które nie chcąc mieć go po lewej stronie twarzy mogą założyć słuchawki na odwrót, tak żeby mikrofon znajdował się przy prawym uchu.
Headset 6550 posiada także funkcję, którą znaleźć można również w sprzęcie od konkurencji – opuszczenie ramienia z mikrofonem automatycznie go włącza, a podniesienie – wycisza. Dodatkowy przycisk aktywujący mikrofon znajduje się na czubku ramienia.


Jakość dźwięku serwowana przez mikrofon nie rozczarowuje w żaden sposób, ale też nie zaskakuje. Mikrofon wykonuje dobrą robotę „zbierając” przede wszystkim mowę osoby noszącej słuchawki i zakłócenia. I tu naprawdę Lenovo udała się sztuka „wycięcia” niemal wszystkiego, co dźwiękowo dzieje się wokół. Biorąc pod uwagę, że Headset 6550 ma przede wszystkim ułatwiać czytelną i niezakłóconą komunikację, to nie sposób tego faktu nie docenić. Nagranie testowe poniżej. Myślę, że ono rozwieje jakiekolwiek wątpliwości.
Bateria
Lenovo wyposażyło swój flagowy headset do zastosowań biznesowych w akumulator o pojemności 640 mAh. Producent twierdzi, że słuchawki powinny dać sobie radę przez 60 godzin odtwarzania i przez 30 godzin rozmów z wyłączonym ANC i diodami „zajętości”. Siłą rzeczy, ANC i diody pochłoną energię szybciej.
To jest ten moment, gdzie trudno o jakąś konkretną procedurę testową, bo jednak słuchawek każdy używa w różny sposób, nawet biorąc pod uwagę, że tutaj głównym scenariuszem jest korzystanie z nich w pracy. Ja sam korzystałem z nich w różnych trybach, ale jednak rozmów za ich pomocą było niewiele. Diody były włączone, ANC – nie zawsze. A i tak udało mi się dobić do 42 godzin pracy.
Zaraz po włączeniu słuchawek asystent głosowy mówi ile procent energii pozostało w baterii. Nie trzeba więc odpalać aplikacji, żeby się tego dowiedzieć albo ryzykować, że słuchawki „padną” w trakcie np. wideospotkania. Jak trzeba, można od razu przygotować sobie na podorędziu dołączony do zestawu kabelek. Albo inny posiadający co najmniej jedną wtyczkę USB-C.
Obok gniazda ładowania znajduje się dioda sygnalizująca poziom naładowania – to też ułatwia naszą „komunikację” ze słuchawkami, bo wystarczy rzucić okiem, aby widzieć stopień zapełnienia baterii.
Aplikacja Lenovo Accesories and Display Manager
Dual-Mode Wireless ANC Headset 6550 paruje się z aplikacją Lenovo Accessories and Display Manager. To tam kryją się wszystkie podstawowe (i nie tylko!) funkcje przygotowane dla testowanego headsetu. Aplikację można pobrać za darmo ze strony producenta.




LADM umożliwia praktycznie pełną obsługę zestawu. Pozwala nie tylko na zmianę nazwy urządzenia, ale też zarządzać zachowaniem słuchawek przy opuszczaniu/podnoszeniu mikrofonu, wyłączyć domyślnie włączone diody sygnalizujące trwanie rozmowy czy zmienić funkcjonalność przycisku ANC i intensywność redukcji hałasu. Jest też prosty, 5-zakresowy korektor dźwięku wraz z czteroma przygotowanymi scenariuszami (Muzyka, Film, Gra, Głos).
Pierwszy raz jednak spotkałem się z możliwością wyboru normy ochrony słuchu. I faktycznie – zmiana pomiędzy EU EN50332 a AU Directive G.616 jest znacząca. Dźwięk jest wyraźnie cichszy.
Jedyną rzeczą na jaką mam ochotę pomarudzić jest wybór automatycznego trybu uśpienia – do wyboru są tylko odgórnie narzucone wartości, po których zestaw przejdzie w stan uśpienia, przy czym dolna granica zaczyna się od 2 godzin. To trochę długo i zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby zacząć jednak od 30 minut?
Podsumowanie
Lenovo Dual-Mode Wireless ANC Headset 6550 to zestaw słuchawkowy, który robi wszystko, czego bym od headsetu do pracy z tej półki cenowej wymagał. I to zarówno pod kątem wizualnym i wykonania, jak i jakości dźwięku i możliwości konfiguracyjnych. Z jednej strony nie są to słuchawki wywołujące zachwyt. Z drugiej jednak – to produkt iście rzemieślniczy, bardzo poprawny i nie dający paliwa, aby móc nim napędzić machinę krytyki.
Jakość dźwięku oferowana przez headset wypada całkiem nieźle, fajnie że Lenovo nie ograniczyło się tutaj do skonfigurowania słuchawek wyłącznie pod samą gadkę, dzięki czemu z powodzeniem można ich używać także w przerwach od „calli”. Słuchając muzyki albo konsumując bardziej złożone multimedia – co kto lubi.
Do działania mikrofonu także nie za bardzo jestem w stanie się przyczepić. Co prawda oczekiwałem tu czegoś więcej, bo 6550 w żaden sposób nawet nie próbują wychodzić ponad standard i także po tym kątem są po prostu poprawne. Pochwalić za to mogę zdolność mikrofonu do „wycinania” dźwięków otoczenia.
Finalizując – to po prostu sprzęt do pracy z możliwością wykorzystania jego atutów także poza nią. Poprawny, bardzo bezpieczny, ale jeżeli traktujecie takie przymiotniki jako wady, to namawiam was do zmiany podejścia. Bo Lenovo Dual-Mode Wireless ANC Headset 6550 robi dokładnie to, do czego został stworzony, a co najważniejsze – robi to dobrze.
OFERTA
Partnerem portalu jest sklep notebooki.pl. Słuchawki do testów dostarczyła firma Lenovo, a opinia na ich temat należy w 100% do autora. Żadne osoby trzecie nie ingerowały w jej treść.






Dodaj komentarz