O kryptowalutach w czasach kryzysu rozmawialiśmy po raz pierwszy z Michałem Stryjewskim kilka miesięcy temu. Od tamtego czasu sporo się zmieniło w światowej gospodarce. Polska giełda kryptowalut Coinquista, także przeszła szereg zmian. O szczegóły zapytaliśmy eksperta.

 

Czy uważasz, że w trakcie pandemii, podczas intensywnego rozwoju e-commerce i cyfrowych technologii internetowych, kryptowaluty mogą stać się „koronawalutą”?

To zabawna kwestia, bo Covid-19 udowodnił nam jak wiele rzeczy może przenieść się w sferę wirtualną. Spotkania biznesowe, zdalna praca – okazuje się, że czynności, którym poświęcamy dużo czasu (jak np. dojazd do pracy) wcale nie są potrzebne. Przyspieszył także rozwój e-commerce. Jednak sam rozwój kryptowalut zatrzymał się na etapie „przelicznika”. Nawet coraz popularniejsze krypto karty płatnicze automatycznie wymieniają kryptowaluty na waluty fiducjarne. W obecnym stanie dla przeciętnego użytkownika nie ma to sensu. Za to co innego dzieje się na rynku dużych transakcji. Wydaje mi się, że to właśnie tutaj kryptowaluty mają swoją szansę dzięki błyskawicznym transferom dużych wartości.

 

Jak porównałbyś złoto oraz inne kruszce do kryptowalut?

Bardzo ciekawe porównanie. Często porównuje się Bitcoina do dolara w myśl jego pierwotnego założenia, czyli niezależnej internetowej waluty. Moim zdaniem projekt rozrósł się na tyle, że porównanie go do jakiejkolwiek waluty FIAT nie ma już sensu. Dużo bardziej adekwatne jest miano „cyfrowego złota” – nie tylko biorąc pod uwagę jego wartość.

Przede wszystkim – Bitcoin jest oparty o algorytm Proof of Work. Nowe kryptowaluty są tworzone wraz z rozwijającym się łańcuchem informacyjnym (blockchain). Jednak ich ilość, podobnie jak kruszców na ziemi, jest z góry ograniczona. W przypadku Bitcoina jest to 21 milionów jednostek. Ma zatem – podobnie do złota – naturę deflacyjną. Im więcej zostanie wytworzone, tym mniej zostanie dla innych. Dodatkowo, cała infrastruktura tworzenia Bitcoina mówi de facto o „wydobyciu” oraz „kopaniu”, a użytkownicy zajmujący się tym nazywani są „minerami”.

Częstym zarzutem wobec Bitcoina jest to, że nie można iść do sklepu i nim zapłacić (co nie jest prawdą, choć tylko połowicznie), ale tak samo żaden sprzedawca nie przyjmie krugerranda ani sztabki złota. Zatem BTC, podobne jak kruszce, może z powodzeniem być aktywem magazynującym. Mimo dużych wahań kursów kryptowalut, jeśli spojrzymy na nie dzienne, ale – przykładowo – miesięczne interwały, okazuje się, że wcale tak bardzo ich wartość się nie chwieje.

 

Czy kryptowaluty odpowiadają obecnym standardom i potrzebom rynkowym?

To zależy, o jakiej kategorii potrzeb mówimy. Kryptowaluty szybko stały się jednym z ulubionych instrumentów dla spekulantów. Dzienne wahania kursu mogą przypominać wręcz hazard. Ciekawą sytuację obserwowaliśmy 5 listopada. Wartość Bitcoina wzrosła z poziomu 13,2 tys. dolarów za token do ponad 15 tys., a w pewnym momencie otarł się nawet o 16 tys. A to wszystko jednego dnia!

Z drugiej zaś strony należy spojrzeć na kryptowaluty jako spełniające się marzenie niezależnego i zdecentralizowanego środka płatności. Tu – moim zdaniem – musi upłynąć jeszcze trochę wody, nim krypto przejdą do codziennego użytku. Póki co najbliżej są stablecoiny, czyli kryptowaluty oparte wartością o walutę FIAT, lecz zaraz za nimi kroczą prawdziwe cyfrowe wersje krajowych walut. Jak na razie pionierem tej technologii zdaje się być Azja, choć nawet mniejsze kraje, takie jak Białoruś czy Estonia rozważały ten pomysł.

Kryptowaluty wciąż rozwijają swój ekosystem oparty o blockchain. Dla spójności nazwano go DeFi, a wszystkie aplikacje wewnątrz niego – dApps. O ile DeFi ma dość prostą definicję, tak dApps jest pojęciem szerokim, do którego wpisują się choćby sieci torrent typu peer-to-peer oraz same krypto. Nim infrastruktura nie rozbuduje się do poziomu CeFi (a ta miała kilka tysięcy lat), kryptowaluty pozostaną ciekawostką i głównie narzędziem giełdowym.

 

Jak obecnie wygląda kapitalizacja rynku kryptowalut?

Kapitalizacja krypto zdaje się wciąż rosnąć. Licząc w dolarach sięgnęła już ponad 460 tys. Duża część przypada na samego Bitcoina, ponieważ to do niego należy aż 65% rynku. Na drugim miejscu znajduje się Ethereum, kapitalizując blisko 12%. Na trzecim miejscu – bez zaskoczenia – Tether, czyli stablecoin dolara, jednak czwarte miejsce – czyli projekt Ripple – zaskoczyło wiele osób. Przez długi czas to Litecoin (piastujący piąte miejsce) miał łatkę „cyfrowego srebra”.

Ciekawą sytuację można też zaobserwować w dwóch kontrowersyjnych projektach – Bitcoin Cash i Bitcoin Satoshi Vision. Oba miały być lepszą wersją Bitcoina (nazywając go nawet nieoryginalnym, tylko Bitcoin Core) i zgodną z pierwotnymi założeniami anonimowego twórcy, czyli Satoshiego Nakamoto. O ich sukcesach niech powiedzą liczby: BCH 1,05%, a BSV 0,65%). Jak widać król jest tylko jeden.

 

Kryptowalutami zaczynają się interesować instytucje, które do tej pory zajmowały się cyfryzacją walut fiducjarnych. Ostatnio do gry zdecydował się wejść PayPal. Co o tym sądzisz?

Oprócz PayPala jednym z głośnych graczy stał się Revolut, który na chwilę obecną pozwala na korzystanie tylko z pięciu kryptowalut. Analitycy przypuszczają, że to właśnie ogłoszenie PayPala mogło przyczynić się do październikowych wzrostów kursu Bitcoina. Na pewno wiele mniejszych instytucji pluje sobie w brodę z powodu tej decyzji, jednak ja uważam, że długofalowo może przynieść raczej pozytywne skutki.

Spójrzmy: jeśli ogłoszenie takiej instytucji jak PayPal jest w stanie poruszyć Bitcoinem w górę niewykluczone, że to nie ostatni tego typu ruch. Dzięki PayPalowi może zwiększyć się także świadomość dot. istnienia takiego instrumentu jak kryptowaluty, co oznacza popularyzację i zwiększenie się liczby zainteresowanych. Niewykluczone, że wielcy gracze będą traktować krypto „po łebkach”, dzięki czemu grono naprawdę zaangażowanych osób spadnie wprost do rąk mniejszych graczy. I myślę, że rynek będzie kształtował się właśnie w tę stronę. Tak więc – czekamy na rozwój.

 

Wracając do pierwszego pytania – czy sądzisz, że pandemia to dobry moment na zainteresowanie się kryptowalutami?

Wszystko zależy od tego, czego szuka użytkownik. Internet obecnie zalewa kolejna fala obietnic na temat szybkich wzrostów przy inwestycji w kryptowaluty, jednak osoba niezaznajomiona z tematem prawdopodobnie tylko straci. No, chyba że okaże się szczęściarzem stulecia, jednak na to szanse są marne. Więc jeśli nie jest to świadomy użytkownik, który łatwo ulega takim obietnicom – zdecydowanie odradzam.

Jednak jeśli jest to osoba, której biznes aktualnie zalicza kolejny przestój (np. przez lockdown) i wie co na giełdzie piszczy – to może być naprawdę dobry moment. Obecnie Bitcoin przeżywa tzw. bull run, czyli moment ogromnej hossy, a dzięki zainteresowaniu inwestorów – cena wzrasta. Dobrym przykładem jest właśnie przytoczony wcześniej przeze mnie 5. listopada. Obecnie kurs BTC/USD oscyluje już ponad 16 tys.

 

W jaki sposób można łatwo i szybko zdobyć konkretną wiedzę o kryptowalutach?

Z ekipą Coinquisty uważamy, że dobry użytkownik to świadomy użytkownik, dlatego też na naszym blogu postawiliśmy nie tylko na newsy, ale również na edukację. Mamy tam cykl artykułów na temat halvingu oraz giełdowej analizy technicznej. Znalazło się także kilka artykułów o twórcach kryptowalut i o regulacjach prawnych w Europie i na świecie. Jest kilka tekstów o stablecoinach, w tym naszym autorskim PLXie.

Nasz kanał na YouTube obfituje w treści głównie informacyjne – co poniedziałek pojawia się nowy materiał z krótkim podsumowaniem wiadomości rynkowych. Powoli jednak również tam wchodzimy w materiał edukacyjny – regularnie publikujemy filmy w ramach cyklu „Kryptowaluty fundamentalnie”, gdzie Rafał Leszek, jeden ze speców w dziedzinie kryptowalut, opowiada o okolicznościach ich powstania i planach na dalszy rozwój.

 

Co polecasz – kopać czy kupować? A może poczekać na rozwój kryptowalut opartych o algorytm Proof of Stake*?

To zależy, a tych zależności jest naprawdę sporo. Całość odbija się tak naprawdę od znajomości rynku i budżetu, jaki posiadamy na start inwestycji. Jednym bardziej się będzie opłacało kupić i hołdować póki wartość nie wzrośnie, a innym kopać, jeśli mają naprawdę atrakcyjne ceny energetyki lub korzystają z odnawialnych źródeł energii. Powstał nawet produkt, który łączy ze sobą kilka elementów w całość. Mowa tu o kryptowoltaice. PoS może przynieść małą rewolucję na rynku kryptowalut, jednak nie łudziłbym się, że nastąpi ona szybciej niż za kilka lat.

 

Jakiej rady udzieliłbyś młodym inwestorom?

Najważniejsza jest cierpliwość. Dzięki niej mimo popełnianych błędów nie stracisz inwestycyjnego ducha. Sprawdzaj co idzie nie tak i dowiedz się dlaczego. Napraw to. A potem powtórz. Nawet najwięksi inwestorzy potrafią popełniać błędy. Staraj się, by było ich jak najmniej.

 

* Proof of Stake to jeden z algorytmów, o który oparte może być funkcjonowanie kryptowaluty. PoS w swoim działaniu najbardziej przypomina oddanie funduszy na rosnącą lokatę. Ten sposób inwestycji nazywany jest też „kuciem” (z ang. forging) od wykuwania kolejnych segmentów łańcucha blockchain.