Nie od dziś wiadomo, że na naiwności ludzkiej oraz strachu można zbić niemałą fortunkę, a wydarzenia z pierwszego półrocza tego roku doskonale nam to pokazują. Ileż to „cudownych” akcesoriów pozwalających za uchronienie się przed koronawirusem zostało wciśniętych zlęknionym nową sytuacją ludziom – ciężko zmierzyć. Ale rok 2020 to nie tylko COVID-19. To także coraz sprawniejszy rozwój sieci 5G… i ataki na maszty nadawcze, a nawet pracowników firm telekomunikacyjnych…

Na szczęście jest w Wielkiej Brytanii firma, która pozwala uchronić domostwa przed falami 5G – BioShield Distribution. Owa firma stworzyła 5GBioShield, czyli bloker sygnału 5G w formie zwykłego pendrive’a. Według sprzedawcy, jeden taki bloker jest w stanie uchronić całe domostwo przed szkodliwymi falami. Cena? Pfff… Zdrowie jest bezcenne, ale jeżeli już chcecie wiedzieć – 283 funty lub 358 dolarów – w zależności od rynku. Jak na urządzenie wykorzystujące technologię katalizatora holograficznego(?), to jak za darmo!

 

5G BioShield w całej swej okazałości. Źródło: pentestpartners.com

Czego można oczekiwać od naszego elektronicznego obrońcy miru domowego? Wchodząc na stronę internetową sklepu od razu dostajemy po oczach bannerem przedstawiającym rzeczone cudo techniki, rzeźbą Świętego Jerzego zabijającego smoka (piękna symbolika – wiadomo – smok to fale 5G, a św. Jerzy to z pewnością metafora firmy BioShield) oraz… lwem o bujnej czuprynie i niebieskich oczach. Tej symboliki jeszcze nie rozpracowałem, a jako że jest piątek i raczej myślę już o kiełbasce z grilla, aniżeli oszustach z Wysp (ups! spoiler!), to sobie podaruję te rozmyślania i analizy. Wybaczcie.

 

Grafik forsę wziął, potem zaczął pić… Źródło: 5gbioshield.com

Następnie dowiadujemy się, że 5GBioShield chroni także przed promieniowaniem innych sieci, smogiem elektromagnetycznym oraz… skażeniem biologicznym. Wreszcie docieram do najważniejszej kwestii – jak to działa? To proste – nanowarstwy tworzą kwantowy holograficzny katalizator eliminujący szkodliwy wpływ niezrównoważonego promieniowania. Oczywiście skuteczność została potwierdzona „wieloletnimi badaniami”. Dalej oczywiście zakładki do publikacji naukowych, a na samym dole znaleźć można uśmiechnięte twarze naukowców. Mały research na temat profesora Iliji Lakicevica pozwolił mi zapoznać się z jego stroną internetową oraz koncepcjami na naturę człowieka i podejściem do szeroko rozumianej metafizyki. Dowiedziałem się, między innymi, że opuszczając ograniczające go instytucje i placówki badawcze, odkrył prawdę o człowieku i Prawach Tworzenia. Starczy – jak już wspomniałem – jest piątek.

Przepraszam, rozpisałem się, już przechodzę do clue. Na zakup trzech blokerów 5GBioShield zdecydowała się ekipa testerów z PenTest Partners – firmy specjalizującej się w testowaniu sprzętu elektronicznego pod kątem bezpieczeństwa, a także samym cyberbezpieczeństwem. Postanowili oni przyjrzeć się dokładnie urządzeniom i zbadać, co jest na rzeczy.

I teraz nadchodzi twist, którego nikt się nie spodziewał – 5GBioShield to tak naprawdę tani, sprowadzony z Chin (dokładnie z Shenzen) pendrive o pojemności 128 GB i wartości ok. 5 funtów brytyjskich. Testerzy znaleźli na nośniku plik PDF z 25-stronicową „pigułą” materiałów ze strony internetowej producenta. Z publikacji można było się także dowiedzieć, że bloker działa w każdych warunkach, także kiedy nie jest podłączony do innego urządzenia i nie jest w ten sposób zasilany. No magia.

Po rozebraniu pendri.. znaczy… blokera, okazał się, że w środku nie ma kompletnie nic ponadto, co zazwyczaj znajduje się w pendrive’ach.

Źródło: pentestpartners.com

Po co właściwie o tym wszystkim piszę? Po to, żeby przestrzec Was przed wszelkiej maści kombinatorami żerującymi na ludzkiej naiwności i strachu. Szczególnie teraz, kiedy sytuacja z pandemią koronawirusa pobudziła kreatywność oszustów i pokazała, że na całej sytuacji można zarobić inaczej niż sprzedając odkażacze, maseczki i jednorazowe rękawiczki.

Miejcie się na baczności!

 

Źródło: pentestpartners.com, techradar.com