Jak już pisałem w ostatnim newsie, Google oficjalnie zapowiedziało serię laptopów Googlebook. Zastąpią one obecne przez 15 lat na rynku Chromebooki i mają być pewnego rodzaju platformą pomagającą promować sztuczną inteligencję od Google, czyli Gemini Intelligence.
Googlebook zamiast Chromebooka
Po latach przecieków i domysłów Google w końcu oficjalnie potwierdziło istnienie platformy Googlebook. To nowa linia laptopów budowana przez zewnętrznych producentów, ale według ściśle określonych przez Google wytycznych sprzętowych. Urządzenia mają być pozycjonowane jako Premium, co oznacza wyraźne odejście od wizerunku Chromebooków, które kojarzone były raczej z tańszym sprzętem, korzystnym cenowo chociażby dla sektora edukacji.
W wywiadzie dla Chrome Unboxed wiceprezes Google John Maletis podkreślił, że kluczowym celem Googlebooków jest spójna jakość doświadczenia użytkownika – niezależnie od tego, który producent wyprodukuje dany model.
Lenovo, Acer, Asus, HP i Dell
Do programu dołączyło pięciu partnerów: Lenovo, Acer, Asus, HP oraz Dell. Każdy z nich będzie mógł projektować i sprzedawać Googlebooki, ale wyłącznie z komponentami zatwierdzonymi przez Google. Firma ma kontrolować nie tylko procesor czy pamięć, ale nawet układ klawiatury – wszystko po to, by uniknąć fragmentacji, która od lat trapi ekosystem Androida.
Intel, Qualcomm i MediaTek – bez AMD
Do pierwszej generacji Googlebooków trafią procesory od Intela, Qualcomma i MediaTeka. Jak się okazuje, AMD jest nieobecne w początkowym składzie, co oznacza, że laptopów z Ryzenami w pierwszej generacji Googlebooków na razie nie będzie. Maletis nie potwierdził póki co żadnych konkretnych układów, ale według nieoficjalnych informacji przynajmniej część modeli ma korzystać z procesorów Intel Core z rodziny Wildcat Lake – układów z konfiguracją do sześciu rdzeni (2P + 4LPE), grafiką Xe3 i obniżonym TDP, zoptymalizowanych pod kątem ultrabooków.
Powrót Glow Bara
Googlebooki mają przynieść też powrót dodatku w postaci Glow Bara – podświetlanego, który pierwszy raz pojawił się w Chromebooku Pixel z 2013 roku. Maletis określił go jako funkcję, która spotkała się z dobrym odbiorem i ma pomóc Googlebookom wyróżnić się na tle konkurencji. Pasek ma odzwierciedlać aktywności na urządzeniu za pomocą efektów świetlnych.
Nie jest pewnie żadnym większym zaskoczeniem, że nowa platforma od Google ma bezpośrednio konkurować z MacBookiem. Google liczy, że ta rygorystyczna standaryzacja sprzętu da jej przewagę, której Chromebookom, po prostu, nigdy nie udało się zdobyć.
Źródło: google, techspot, chrome uboxed




Dodaj komentarz