Mija kolejny tydzień wojny wywołanej prze Rosję. Zaatakowana Ukraina broni się jak może i praktycznie codziennie dokonuje niemożliwego. Jednak w całej tej tragedii nie można zapominać o cywilach, którzy ucierpieli najbardziej tracąc pracę, domy, przyjaciół i członków rodziny. Naloty i ostrzały rakietowe są obecnie codziennością dla mieszkańców niemałej liczby miast Ukrainy.

Google zdecydowało się pomóc naszym wschodnim sąsiadom uruchamiając dla nich system alarmów, podobny do tego, który ostrzega o trzęsieniach ziemi w krajach narażonych na ten rodzaj kataklizmu. Amerykanie pracują obecnie z ukraińskim rządem, aby mieszkańcy Ukrainy posiadający smartfony z systemem Android mogli jak najszybciej z takiej funkcji korzystać. Usługa będzie opierać się głównej mierze na ostrzeżeniach wysyłanych przez władze naszych walczących sąsiadów. Dave Burke, wiceprezes ds. inżynierii Androida, ma nadzieję, że wdrażane rozwiązanie pomoże bezpiecznie przemieszczać się po terenie zagrożonym nalotami.

Już teraz Ukraińcy mogą pobrać ze sklepu Play aplikację Ukraiński Alarm, która będzie wysyłać ostrzeżenia o nalotach w regionach, w których usługa będzie działać. System zaczął być wprowadzany wczoraj i w przeciągu paru dni ma działać na terenie całej Ukrainy. Pierwszy otrzymany komunikat będzie ostrzegał przed niebezpieczeństwem, za drugi będzie odwoływał zagrożenie.

Warto też wspomnieć, że 1 marca Google zdecydowało się na wyłączenie możliwości zarabiania na reklamach przez rosyjskie firmy, w także twórców na YouTube. Ponadto w sklepie Play zostały zablokowane media rozsiewające rosyjską propagandę, w tym Russia Today oraz Sputnik.  Na chwilę obecną Google wsparło organizacje humanitarne w Polsce łączną kwotą 25 milionów dolarów.

Pozostaje życzyć tylko, żeby wdrożony przez Google system alarmowy się nie przydał. Albo przydawał jak najkrócej.

 

Źródła: blog.google, the verge, pcmag

Fot. tytułowe: Paweł Czerwiński // unsplash