Używasz emotikonów w służbowych wiadomościach? Rób to dobrze. Naukowcy z Uniwersytetu w Ottawie sprawdzili, jak korzystanie z nich wpływa na postrzeganie kompetencji pracowników. Wyniki mogą dla niektórych wydać się zaskakujące, bo pomijając czyste kwestie kulturowe i czy „wypada, czy nie wypada?”, korzystanie z nich w biznesowej korespondencji nie jest jednowymiarowe.
Emoji pod lupą naukowców
Zespół badaczy pod kierownictwem dr Erin L. Courtice ze Szkoły Psychologii Uniwersytetu w Ottawie przeprowadził eksperyment z udziałem 243 dorosłych ochotników (134 mężczyzn i 109 kobiet). Uczestnicy oceniali różnego rodzaju wiadomości firmowe wysyłane przez komunikatory — część z nich zawierała emoji, część była ich pozbawiona. Celem było sprawdzenie, jak obecność emotikonów wpływa na ocenę kompetencji i profesjonalizmu nadawcy przez adresata.
Wnioski? Wiadomości bez emoji zostały uznane za zdecydowanie najbardziej profesjonalne. Jednak nie wszystkie emotikony działają na niekorzyść — emotki wyrażające pozytywne emocje w połączeniu z neutralnym lub pozytywnym przekazem tekstowym mogą poprawić odbiór nadawcy jako osoby kompetentnej. Trzeba jednak wiedzieć, że pozytywne emotki mogą wzmacniać postrzeganie kompetencji, pod warunkiem że są stosowane przy neutralnych lub spójnych treściowo wiadomościach. Kluczem jest dopasowanie emotikonu do tonu komunikatu.
„Emoji nie są neutralnymi dodatkami do wiadomości tekstowych — mogą wpływać na to, jak postrzegają nas inni, szczególnie w kontekście kompetencji i stosowności” — podkreśliła dr Courtice.
Negatywne emoji to największy błąd
Badanie wykazało też, że negatywne emoji, takie jak „złośliwa twarz”, najsilniej obniżają postrzeganie nadawcy. Odbiorcy oceniali takie wiadomości jako niestosowne, a ich autorów jako mniej profesjonalnych. Efekt był tym szczególnie wyraźny, gdy emotikon nie pasował do treści wiadomości, na przykład wstawiono negatywny emoji przy… pozytywnym komunikacie.
Co ciekawe, pozytywne emoji również nie sprawdzają się w każdym kontekście. To właśnie ten jest kluczowy, aby nie zostać odebranym, jako osoba fałszywa. Badacze podkreślają, że uśmiechnięta buźka dodana do krytycznej informacji zwrotnej nie łagodzi przekazu. Wręcz przeciwnie, budzi podejrzenia o nieszczerość i nieuczciwość nadawcy. Mailowy ochrzan zwieńczony uśmiechniętą buźką to niezbyt dobrze świadczący o nadawcy komunikat.
Płeć ma znaczenie
Przy okazji eksperyment naukowców z Kanady ujawnił też interesującą dynamikę płciową. Kobiety surowiej oceniały negatywne wiadomości z emoji, jeśli nadawcą była inna kobieta w porównaniu z analogicznymi wiadomościami wysyłanymi przez mężczyzn. Co istotne, podobna tendencja pojawiała się również w przypadku wiadomości bez emotikonów. To pokazuje, że kobiety łagodniej traktują wiadomości wysyłane przez partnerów w pracy i biznesie, niż partnerki.
Co dalej?
Autorzy badania zaznaczają, że ich eksperyment obejmował tylko trzy rodzaje emoji: uśmiechniętą twarz, złośliwą twarz oraz wariant bez emotikonu. Świadomie wybrano najprostsze symbole, aby zminimalizować różnice w interpretacji. W kolejnych badaniach zespół badawczy planuje sprawdzić szerszy zakres emotikonów w bardziej naturalnych warunkach komunikacji, w tym ich wpływ na budowanie relacji, rozwiązywanie konfliktów i spójność zespołów.
Wniosek dla pracowników? Zanim dodasz emoji do firmowej wiadomości, zastanów się, czy pasuje do tonu i treści komunikatu. Pozytywny emotikon w odpowiednim kontekście może pomóc, ale źle dobrany symbol potrafi poważnie zaszkodzić nie tylko samej wiadomości, ale też osobie, która ją wysłała.
Pełne badania oraz wszystkie wnioski znajdziecie tutaj.
Źródło: collabra: psychology, gizmodo




Dodaj komentarz