dying light the beast recenzje

Dying Light: The Beast z pierwszymi ocenami. Techland ma powody do zadowolenia, chociaż słów krytyki też nie brakowało

Jednak z większych premier września już za nami. Na pecety, konsole PlayStation 5 oraz Xbox Series trafiła wreszcie kolejna odsłona z serii Dying Light o podtytule The Beast. Tym razem ekipa z Techlandu postanowiła powrócić do historii do bohatera pierwszej odsłony gry – Kyle’a Crane’a. Jak się okazało, po zakończeniu „jedynki” bohater z Harran wcale nie miał łatwo.

Techland w udany sposób wraca do korzeni serii

Jak się okazało, Crane przez lata był obiektem eksperymentów niejakiego Barona. W efekcie bohater stanął na krawędzi człowieczeństwa nosząc w sobie DNA zombie. Po tym, jak Crane wydostał się z niewoli, postanowił za wszelką cenę pozostać człowiekiem i zemścić się na swoim oprawcy. Tak w dużym skrócie przedstawia się przygotowany przez twórców wątek główny.

Pod kątem rozgrywki, Dying Light: The Beast mocniej powrócił do swoich korzeni, a więc pierwszej odsłony gry. Po raz kolejny twórcy chwalą się jeszcze bardziej ulepszonym parkourem niż w ostatniej odsłonie, sporym wachlarzem dostępnej broni, w tym palnej, oraz przystępnymi elementami survival horroru – i za to spin-off serii zebrał sporo pochwał. Podobnie zresztą, jak za mięsistą walkę i bardzo sugestywne elementy gore.

No właśnie – The Beast jest bardziej nastawiona została na przetrwanie niż „dwójka”, a przy tym wróciła groza nocy – element rozgrywki, który fenomenalnie potrafił pompować adrenalinę w pierwszym Dying Light. I to także jeden z wymienianych w recenzjach plusów. Do wymienianych zalet doliczyć należy także tryb Bestii, który pozwala zamieniać zombiaki w jeszcze bardziej krwawą papkę, oraz oprawę graficzną i projekt Castor Woods – lokacji, którą przyjdzie nam zwiedzać w trakcie gry. Nie brakuje w niej ciekawych miejsc zachęcających do eksploracji mapy.

Nie wszystko wyszło perfekcyjnie

Niestety, w wielu recenzjach można spotkać się narzekaniem na główny wątek. Mimo że jest ciekawy, szczególnie dla fanów pierwszej odsłony gry, to jednak zdaniem niektórych krytyków jest zbyt rozciągnięty, a postacie poboczne – nijakie i nie zapadające w pamięć. Sporo questów polega z kolei na przedostawaniu się z jednego punktu ma mapie do drugiego, co oczywiście potrafi być emocjonujące, szczególnie gdy zapadnie zmrok i zombiaki staną się silniejsze, ale jednak liczba tego typu zadań jest zbyt duża. W części recenzji przewija się także wątek progresji i tu niekiedy pojawiają się „ściany” w postaci konieczności osiągnięcia określonego poziomu doświadczenia, aby móc kontynuować główny wątek. A to oznacza konieczność grindu i wykonywania zadań pobocznych. W recenzji CD-Action można zaś przeczytać, że w niektórych momentach podniesienie poziomu trudności walki polegało po prostu na uczynieniu z przeciwników „gąbki” na obrażenia.

Niemniej – Dying Light: The Beast potrafi dawać sporo frajdy. I chyba większość krytyków jest w tym zgodna, skoro na ten moment średnia ocen na agregatorze ocen Metacritic wynosi 78/100 dla wersji PC oraz PlayStation 5 (na 19.9.2025).

Wybrane oceny

Steam: 95/100 (na 19.9.2025)

CD-Action: 8/10

GryOnline: 8,5/10

Eurogamer Polska: 9/10

GamingBolt 9/10 (dla PS5)

GamesRadar+: 9/10

Xbox Era: 8,5/10

GameSpot: 8/10

TechRadar Gaming: 8/10

PC Games: 8/10

PC Mag: 7/10

IGN: 7/10

Wccftech: 6,5/10

Gamekult: 4/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *