Nie każdy news zasługuje na clickbaitowy tytuł. Tu jednak nie ma żadnego haczyka – Code Violet zostało praktycznie jednogłośnie okrzyknięte gamingową tragedią i jednocześnie sięga po tytuł najgorszego „exclusive’a” Sony w historii. Za produkcję odpowiada studio TeamKill Media, które przy okazji wspięło się także na wyżyny hipokryzji w kwestii… seksualizowania bohaterki gry.
Code Violet to survival horror z akcją osadzoną w przyszłości, na planecie Trappist 1-E, zaś bohaterka opowieści, Violet Sinclair, to kobieta porwana z przeszłości, która musi zmierzyć się z przetrwaniem w kolonii opanowanej przez… dinozaury. W pewnym sensie słusznie media określiły Code Violet „spadkobiercą” serii Dino Crysis. Tyle słowem wstępu.
Gra oprócz mechanik znanych z innych survival horrorów, jak chociażby zarządzanie ograniczonym ekwipunkiem, crafting, walka i skradanie oferuje też różnego rodzaju zagadki środowiskowe. Wszystko w teorii wygląda nieźle, a jeżeli ktoś chciałby zagrać w Code Violet wyłącznie ze względu na dinozaury, to te również zostały odwzorowane całkiem przyjemnie dla oka. Taki wiecie: Resident Evil i Dead Space z dinozaurami.
10 stycznia tego roku Code Violet zaliczyło swoją premierę. No i recenzje zarówno od krytyków, jak i graczy pokazały, że człapiące po mapie prehistoryczne drapieżniki oraz absurdalnie kształtna pupa głównej bohaterki wręcz bijąca graczy po oczach w trakcie rozgrywki nie wystarczy. Okazało się, że gra jest po prostu nijaka, źle napisana, mało angażująca, mechaniki zostały wprowadzone po prostu kiepsko, walka jest równie fascynująca, jak oglądanie wirujących fusów w szklance z herbatą. A do tego dochodzą jeszcze liczne błędy techniczne oraz wrażenie, że w grze wykorzystano po prostu… darmowe assety z silnika Unreal Engine.
Redakcja Noisy Pixel napisała wręcz, że „Code Violet kompletnie zawodzi pod kątem szacunku dla czasu oraz inteligencji graczy”. Ba! Nawet redakcja IGN, znana raczej z pobłażliwych ocen, gdzie nierzadko 6/10 oznacza dramat, przyznała grze notę 4/10.
Na ten moment średnia ocen od krytyków (recenzji jest… tylko 11) na agregatorze Metacritic wynosi 29/100, a gracze oceniają ją średnio na 2,9/10. To mówi samo za siebie.
Pruderyjność TeamKill Media. Everest hipokryzji i pieniążki za ciuszki dla Violet
No i w zasadzie na tym można by zakończyć – TeamKill Media stworzyło gniota, którego nawet nie za bardzo chciano recenzować, a Sony po raz kolejny wtopiło. Koniec.
Niestety dla TeamKill Media, pojawił się jeszcze wątek wersji na PC. Ta rzekomo była planowana, ale twórcy gry postanowili, że jednak jej nie zrobią. Za mały budżet studia? Ekskluzywność tytułu? Problemy techniczne z przeniesieniem produkcji na inną platformę? Nic z tych rzeczy! Otóż tłumaczeniem okazał się lęk przed „wulgarnymi modami”, które mogłyby seksualizować główną bohaterkę. A TeamKill tego nie chce. W porządku, kumam.
No dobrze, to teraz wyruszamy w góry. Szykujcie czekany i raki. Tak wygląda kadr z jednej sceny z zapowiedzi gry:

A tu z kolei scena z trailera opublikowanego na na kanale YouTube studia TeamKill Media.

I jeszcze jeden zrzut ekranu z tego samego trailera.

Wiadomo, że w kosmosie, w którym walczy się z dinozaurami obcisłe body i bielizna w panterkę to niezwykle funkcjonalny strój. Podobnie zresztą jak te, które otrzymywało się w ramach zakupu preorderu w wersji Deluxe Digital…
Violet w kosmicznym body, Violet Gdyby-Walczyła-W-Mortal-Kombat, Violet – seksowna sekretarka, Violet w stylu 50 twarzy Greya oraz Violet na wakacjach w Meksyku. Co łączy wszystkie te kreacje? Więcej odsłaniają niż zasłaniają. Ale pamiętajcie! Dostaniecie je, paskudne perwersy, jak więcej zapłacicie!

Koniec końców, nawiązując do znanego mema, studio TeamKill Media stworzyło takie nieudane „Mamy Stellar Blade w domu”. I jesteśmy hipokrytami.
A odpowiadając na pytanie z tytułu tego tekstu – nie. Przykład Code Violet pokazuje, że kształtna pupa może być ewentualnie przyjemnym dla oka dodatkiem, podobnie jak umięśnione ciało męskiego bohatera (tak Geralt, ty chodząca kupo mięcha i niskiego poziomu tkanki tłuszczowej – o tobie myślę. To zdanie wyrwane z kontekstu nie brzmi najlepiej…), ale wygląda na to, że całościowo kiepskiej gry nie obroni…




Dodaj komentarz