crimson desert recenzje

Crimson Desert w pierwszych recenzjach – jest dobrze, ale to nie jest gra bez wad

W siedzibie studia Pearl Abyss z pewnością wciąż strzelają korki szampanów. Korańczycy mają powody do radości, albowiem ich produkcja przez wielu recenzentów została określona jako jedna z najlepszych gier w otwartym świecie w historii. Crimson Desert to jednoosobowa gra akcji z elementami RPG osadzona w ogromnym świecie Pywel, a biorąc pod uwagę masę mechanik znanych innych gier, chyba mało kto wierzył, że wszystko tu będzie działało jak w szwajcarskim zegarku.

Na ten moment średnia ocen na Metacriticu wynosi 78/100, co wydaje się notą uczciwą biorąc pod uwagę bilans zalet i wad, jakimi może pochwalić się Crimson Desert. Obecnie wszystkie recenzje opublikowane w internecie bazują na platformie PC, co z drugiej strony może budzić pewne obawy o jakość wersji dla PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S.

Gameplay’owy zawrót głowy

Zdecydowana większość jest zgodna w jednej kwestii: otwarty świat w Crimson Desert to jeden z najlepszych, jakie stworzyła branża gier wideo. Pywel jest wielkie, piękne, angażujące. Na tyle, że spora część recenzji mówi o 100, 120 czy nawet 150 godzinach spędzonych w grze… a nie każdy ukończył wątek główny.

Świat jest pełen aktywności, questów, sekretów, zagadek. Liczba mechanik kojarzących się z takimi hitami, jak Wiedźmin 3: Dziki Gon, The Legends of Zelda: Breath of the Wild oraz TLoZ: Tears of the Kingdom, Red Dead Redemption 2, a nawet niektórymi souls-like’ami jest ogromna.

Inna sprawa, że nie wszystkie mechaniki zostały dobrze wytłumaczone, a ich liczba może przytłaczać. Nie wszystkie, niestety, zostały przygotowane z tą samą, wysoką jakością. Nie ze wszystkich mechanik w trakcie gry trzeba też korzystać – to też ważna wiadomość. Niektórzy jednak narzekali na nieco chaotyczną mechanikę zarządzania ekwipunkiem – takie elementy w tak ogromnej grze to jednak istotny element.

Zadań i wątków jest mnóstwo, a zdecydowana większości z nich jest ozdobiona ładnie wyreżyserowanymi i zagranymi przez aktorów cutscenkami, ale w recenzjach nie brakuje opinii, że główny wątek fabularny jest raczej średnio angażujący – czy mamy inspirację grami z serii The Elder Scrolls? W nich także główna frajda polega na odkrywaniu świata, a główna oś opowieści jest raczej pretekstowa i służy nadaniu sensu i progresowaniu.

Co z drugiej strony nie oznacza, że jest kiepska. Nie każdy otwarty świat potrzebuje huraganu emocji z RDR2 czy Wiedźmina 3. Crimson Desert stawia na coś innego – wolność. Daje graczowi prawdziwą piaskownicę, zabawki i mówi: Baw się! W tym wszystkim nie stara się też prowadzić gracza za rączkę, przez co niektórzy gracze, mogą ją znienawidzić. Inni zaś – pokochać!

Recenzja Luke’a Stephensa z kolei pokazuje, że to jedna z tych gier, gdzie zagadki trzeba sobie rozpisywać na karteczkach, aby móc się z nimi z powodzeniem uporać. Kto grał w gry z przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, ten momentami poczuje się jak w domu.

Walka, walka i jeszcze raz podróż

Pearl Abyss bardzo mocno akcentowało w materiałach przedpremierowych system walki i faktycznie na recenzentach zrobił on ogromne wrażenie. Sposobów na pokonywanie adwersarzy jest mnóstwo – od zapaśniczych chwytów i kopniaków, przez klasykę w postaci miecza i tarczy i łuku, aż po rozbudowane magiczne sztuczki robiące niemilcom mocne kuku.

Recenzje ciepło się wypowiadały o sposobach na przemierzanie ogromnego kontynentu – konie, raptory, smoki, jet-packi(!), „lotnie” i inne dziwadła ułatwiające Kliffowi podróżowanie pomiędzy poszczególnymi obszarami to wartościowy i dobrze wykonany element. Sam Kliff – no cóż – część recenzentów stwierdza, że nie ma w nim dużo charakteru, a swoim częstym „Mhm” i „Hmmm” może kojarzyć się z pewnym małomównym zabójcą potworów.

A skoro o walce z potworami mowa – mamy tu także pieczołowicie przygotowane walki z bossami, chociaż niektórzy krytycy żalili się na nierówny poziom trudności tych walk. Niektóre są niepotrzebnie zbyt trudne.

Technikalia, czyli nie ma tak, że jest dobrze albo niedobrze

W wielu recenzjach przewija się także kwestia pojawiania się bugów. Rzadko kiedy są to błędy wymuszające na graczach przechodzenie jakiegoś questa drugi raz lub wręcz blokujące postęp, no ale są. W tabelce z minusami gry da się też znaleźć słowa krytyki dotyczące tłumaczeń gry. I nie chodzi tu o polskich recenzentów (tu pojawiły się wręcz zarzuty, że gra została przetłumaczona za pomocą AI i nie do końca sprawdzona), ale też anglojęzycznych – także w tych tłumaczeniach zdarzają się błędy i językowe lapsusy.

Nieco narzekań dotyczy także sterowania, które bywa nieintuicyjne, a niekiedy potrafi przeszkadzać w rozgrywce. Kto wpadł na pomysł, żeby przypisać skok i interakcję do jednego przycisku? Nie wiem, ale ponoć siarka w kotle już wrze dla niego… Poprawki przydadzą się także na ekranach interfejsu – tu Pearl Abyss ponownie nieco przekombinowało.

W niektórych recenzjach można trafić też na informację, że gra była na bieżąco „łatana” nawet w czasie tworzenia recenzji, więc jest spora nadzieja, że niektóre błędy albo zostały już wyeliminowane, albo zrobi to day-one patch, a także kolejne aktualizacje.

Wybrane oceny:

Gamer Heroes: 10/10

Forbes: 9,5/10

Gaming Trend: 9,5/10

SteamDeckHQ: 9/10

LevelUp: 9/10

IGN Benelux/Brasil/Italy: 8,5/10

GamesRadar+: 8/10

TechRadar Gaming: 8/10

PC Gamer: 8/10

PC Games: 7,5/10

GameSpot: 7/10

Eurogamer Polska: 7/10

PCGamesN: 6/10

VG247: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *