Andrzej Sapkowski – swój największy wróg? Twórca Wiedźmina pozywa CDP RED na 60 milionów zł

W Sieci zawrzało.

Andrzej Sapkowski, twórca sagi o Geralcie, domaga się od CDP RED 60 milionów polskich złotych dodatkowego wynagrodzenia za prawa do komputerowej adaptacji wiedźmińskiego uniwersum.

Prawo do wykorzystania materiału źródłowego z książek Andrzej Sapkowski sprzedał pierwotnie… za 35 000 zł. Było to w 1997 r.

Niewiele? Patrząc z perspektywy sukcesu komputerowych adaptacji sagi Sapkowskiego – faktycznie niewiele. Ale czy aby na pewno? Biorąc pod uwagę siłę przebicia polskiego fantasy na scenie międzynarodowej pod koniec dwudziestego wieku – oraz pozycję CD Projekt RED w analogicznym kontekście – 35 000 zł to wcale niemało. Czy pod koniec dwudziestego wieku, kiedy Sapkowski sprzedawał licencję, prawa do wiedźmińskiego uniwersum rzeczywiście były warte coś więcej?

Nie sądzę. Powiem więcej: stawiam Płotkę z kopytami, że umiejętny analityk mógłby pokazać, że swój międzynarodowy sukces powieści o Wiedźminie zawdzięczają… grom CDP RED-ów. Nie na odwrót, jak chce pisarz.

Nie wspominając, że w 1997 r. 35 000 zł znaczyło znacznie – znacznie! – więcej niż dzisiaj, ponad 20 lat później. I to nie tylko przez wzgląd na inflację.

Andrzej Sapkowski – Enemy Within

Andrzej Sapkowski jest zręcznym pisarzem. Daleko mu jednak do mistrza PR-u. Szczególnie do mistrza własnego PR-u.

I wcale nie piszę tego złośliwie – jest dokładnie wprost przeciwnie. Postawa Andrzeja Sapkowskiego i jego podejście do gier o Wiedźminie (a także do gier komputerowych w ogóle – oraz do ludzi, którzy w nie grają) zasmucają mnie od lat. Czy Sapkowski rzeczywiście nie rozumie nowych mediów? Czy może tylko gra ignoranta? Trudno uwierzyć, że człowiek, który był w stanie wymyślić tak wspaniałe opowieści, nie potrafi zrozumieć współczesnych odbiorców.

W konsekwencji (współ!)twórca polskiego fantasy z roku na rok coraz bardziej i bardziej traci na opinii w oczach swoich wiernych fanów. A widać to zwłaszcza po ich komentarzach w mediach społecznościowych i serwisach tematycznych. Dość odpalić najprostsze narzędzie do monitoringu Internetu i wpisać frazę “Andrzej Sapkowski”. Liczba opinii negatywnych – albo przynajmniej negatywnie zabarwionych – robi naprawdę ponure wrażenie.

Jeszcze gorzej jest z memami. “Niby Andrzej – a jednak Janusz”. Dla kogoś, kto wychowywał się na Wiedźminie, kto pierwsze wiedźmińskie opowiadania czytał jeszcze na łamach “Nowej Fantastyki”, taki widok jest bolesny.

A jednak trudno jest “Sapkowi” współczuć. Szczególnie że jeszcze niedawno Sapkowski zupełnie wprost obrażał nie tylko fanów gier o Geralcie, ale gier wideo jako takich.

“Sądzicie, że ja się będę przejmował tym, co jest w grze? A cóż mnie to może obchodzić. Szczególnie, że nie wiem co było w grze. Ale mogę kogoś zapytać – znam parę osób, które w te gry grało, ale niewiele. Obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych”

– pamiętacie?

Nie; nie poczułem się wtedy dotknięty. Ale oszukany? Owszem.

Wczoraj siałeś, dzisiaj zbierasz.

CDP RED. Mistrzowie PR-u

PR-owego sznytu nie można natomiast odmówić twórcom Wiedźmińskiego uniwersum w wydaniu cyfrowym. I nie bez powodu mówię tutaj o twórcach: CD Projekt RED tyleż prozę Sapkowskiego zaadaptował, co wzbogacił i uzupełnił o własne pomysły. A pomysłów tych jest multum.

Treść informacji prasowej udostępnionej przez CD Projekt robi naprawdę dobre wrażenie. Twórcy Wiedźmińskiej trylogii wprost deklarują chęć “dogadania się” z pisarzem. Ich giełdowe notowania zaczynają powoli odrabiać wczorajszą – i dzisiejszą poranną – stratę. Wśród komentarzy przeważają te pozytywne.

Czy Andrzej Sapkowski rzeczywiście ma podstawy, by pozywać CD Projekt? Tego, prawdę mówiąc, nie wiem. Wszystko wskazuje na to, że tak: że podstawa prawna rzeczywiście istnieje. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek spodziewał się, że sprawa rzeczywiście może trafić na wokandę. Stawiam, że ostatecznie wszystko rozegra się za zamkniętymi drzwiami, a całość zawieruchy skończy się jakąś – mniej lub bardziej satysfakcjonującą dla obu stron – ugodą. Z dużej chmury mały deszcz (jak mawiał pewien zabójca potworów).

Szkoda tylko, że elegancją wykazała się w tej sprawie tylko jedna ze stron, a bliski mojemu sercu autor po raz kolejny zaszkodził sam sobie – a także pamięci, jaka po nim pozostanie.

Bo przecież w ostatecznym rozrachunku pisarz pracuje przede wszystkim dla swoich potomnych – nieprawdaż? I to oni go ocenią.

2 odpowiedzi

  1. Awatar marosko
    marosko

    Nie zmieniajcie sobie obrazu tego gościa. Nie wiem, po co robi zamieszanie wkoło siebie w mediach, ale książki pisze genialne. To nie tylko Wiedźmin, ale również – virtualo.pl/autor/andrzej-sapkowski-a63109/ Lux perpetua to również dla mnie było mistrzostwo świata, ale wszystko jest kwestią tego, jakie klimaty wam odpowiadają. Wiadomo, że Wiedźmin to mega hit, ale on ma ich znacznie więcej i wszystkie warto przeczytać.

  2. Awatar Artur
    Artur

    Mam ambiwalentne odczucia. Tzn. z jednej strony rozumiem – pacta sunt servada, podpisał umowę, to do widzenia, następnym razem niech myśli zanim podpisze. Ale jest też druga strona – w roku 1997 rynek był na zupełnie innym poziomie w kwestii praw autorskich, to raz. Dwa – dywagacje na temat tego, czy gra pomogła w sprzedaży książki uważam za bezcelowe. Ojcem Wiedźmina jest AS i gdyby nie on, gra w ogóle by nie powstała, więc nie ma co teraz wykręcać kota ogonem. CD Projekt odniósł sukces dzięki temu, co wymyślił AS i kropka. Trzy – nie wiemy jak wyglądały rozmowy AS z CDP (wiemy?), być może próbował sprawę załatwić w zaciszu gabinetów, ale się nie dało i dopiero upublicznienie jej skłoniło CDP do wyjścia z propozycją rokowań. Hejt na autora teraz nie jest dla mnie do końca zrozumiały. Kiedy stawiam się w jego butach czułbym się wykorzystany mimo tego, że skasowałbym wcześniej 35K i pewnie próbowałbym walczyć, jeśli miałbym podstawę prawną. Nie wiem jak się ta sprawa rozwinie, ale uważam, że dobrze, iż wyszła na światło dzienne. To pomoże rynkowi dojrzewać, zwróci uwagę na prawa autorów itd, itp. A tak zupełnie na marginesie – cieszy, że rodzime firmy zarabiają taki porządny pieniądz na rodzimych produkcjach! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *