O tym że pandemia zrewolucjonizowała pracę wielu firm, organizacji oraz samych pracowników mówi się sporo już od przeszło roku, kiedy to zaczęto masowo wprowadzać lockdowny i inne ograniczenia. Pracownicy i uczniowie zostali w domach i to ze swoich czterech kątów zaczęli wykonywać swoje obowiązki. Nierzadko uczestnicząc w lekcjach i zebraniach nie ruszając się z łóżka albo siedząc przed komputerem w piżamie.

Całkiem ciekawe badania w tym temacie przeprowadziła firma e-conolight. Na grupie 1000 Amerykanów sprawdzono, czy, a jeżeli tak, to w jaki sposób, praca zdalna zmieniła skupienie na wykonywanych obowiązkach. Ile godzin ze swojego czasu pracy badani faktycznie przeznaczali na pracę, a ile na aktywności nie związanie z wykonywaniem służbowych obowiązków. Oto wyniki.

Źródło: e-conolight

Okazało się, że 76% pracowników jest w stanie skupić się na pracy przez 4 i więcej godzin, z czego przez ponad 7 godzin koncentrację utrzymuje aż 34,1% ankietowanych. Największa liczba badanych odpowiedziała, że utrzymuje koncentrację przez 4-6 godzin pracy, a tylko dwie osoby stwierdziły, że w ogóle nie są w stanie skupić się na swoich obowiązkach. Prawie 22,9% badanych przyznało się, że w czasie pracy potrafi spędzić nawet 4-6 godzin z dala od komputera. Tylko cztery osoby stwierdziły, nie odchodzą od komputera w ogóle.

W porządku, a co robili badani w czasie, kiedy nie było ich przy służbowym komputerze? Aż 600 badanych przyznało się, że chociaż raz zdarzyło im się uciąć drzemkę w czasie pracy, 41% badanych przynajmniej raz uprawiało seks, w czasie gdy powinni zajmować się zarabianiem dla firmy, a aż 77% pracownicze obowiązki połączyło z robieniem zakupów online. Nieco szokujący może być fakt, że 45,3% respondentów pracowało w dla innej firmy w czasie, który powinni poświęcić na obowiązki wobec głównego pracodawcy.

Źródło: e-conolight

Czy z tej przyczyny badani odczuli jakieś konsekwencje? Okazuje się, że tak. Połowa przynajmniej raz spóźniła się na służbowe spotkanie z powodu aktywności nie związanych z pracą, a 44% otrzymało z tego tytułu reprymendy od szefostwa. Tylko nieco ponad ćwierć liczby badanych zauważyła, żeby ich aktywność nie związana z pracą pogorszyła finalnie ich wydajność.

Jedno z pytań dotyczyło też zmian w zajmowaniu się rzeczami nie związanymi z pracą w jej godzinach. Okazało się, że ponad 44% przyznało, że zajmuje się takimi sprawami dużo częściej niż przed pandemią i tylko 22,2% osób odpowiedziało, że rzadziej zajmuje sprawami pozazawodowymi w czasie pracy. Reszta, czyli nieco ponad 1/3 badanych nie zauważyło zmian.

Źródło: e-conolight

Brak karzącego wzroku szefa oraz presji innych współpracowników sprawił, że Amerykanie częściej w czasie godzin pracy stawiają na relaks. Wzrost aktywności niezwiązanych z pracą i tak okazał się mniejszy, niż zakładali badacze. Przy czym częściej rzeczami pozazawodowymi częściej zajmuje się najmłodsze pokolenie na rynku pracy, czyli przedstawiciele tzw. pokolenia Z – osób urodzonych w połowie lat 90. oraz początku lat dwutysięcznych. W tym miejscu należy się także zastanowić, jaki scenariusz będzie lepszy dla pracodawcy w dłuższej perspektywie: pracownik wykonujący swoje zadania zawsze i za wszelką cenę, ale z ryzykiem szybkiego wypalenia się, czy może osoba ryzyko wypalenia zawodowego odkładający na daleki plan dzięki temu, że w pracy potrafi dać sobie moment na wytchnienie?

 

Źródło: e-conolight

Fot. tytułowe: pexels.com