Kiedy przeciętny kibic myśli o nowoczesnej technologii w piłce nożnej, najczęściej przychodzą mu do głowy dwie rzeczy: VAR i wykrywanie spalonego. To zrozumiałe, bo właśnie te rozwiązania są najbardziej widoczne podczas transmisji właściwie od dobrych kilku lat. Tymczasem podczas MŚ 2026 w USA, Kanadzie i Meksyku sztuczna inteligencja jest obecna praktycznie wszędzie. Pomaga sędziom, trenerom, analitykom, realizatorom telewizyjnym, organizatorom turnieju, a nawet samym piłkarzom.
Co ciekawe, wbrew popularnym obawom AI nie ma zastępować ludzi. Spokojnie! Jej zadaniem jest wspieranie człowieka w podejmowaniu lepszych decyzji i taki turniej jest tego doskonałym przykładem. Można wręcz powiedzieć, że podczas tych mistrzostw świata obok każdej reprezentacji, każdego sędziego i każdego realizatora transmisji będzie pracował niewidzialny asystent analizujący miliony danych w czasie rzeczywistym. Coś takiego kilkanaście lat temu byłoby nie do pomyślenia.
I właśnie dlatego mundial w 2026 roku może przejść do historii nie tylko jako największy turniej piłkarski w dziejach (czy najlepszy – to już materiał na inną dyskusję), ale również jako najbardziej zaawansowane technologicznie wydarzenie sportowe, jakie kiedykolwiek zorganizowano. Bo ta wajcha, czy tego chcemy, czy nie, jest coraz bardziej przesuwana w konkretną stronę.
Sędzia ma dziś wsparcie armii kamer i algorytmów
Jeszcze 10 lat temu spalony był jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów futbolu. Kibice godzinami dyskutowali o decyzjach arbitrów, analizując w dodatku niejasne powtórki telewizyjne. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I całe szczęście.

Podczas mundialu wykorzystywany jest system półautomatycznego wykrywania spalonych, znany jako Semi-Automated Offside Technology, który był już testowany w ostatnich latach, ale dopiero teraz wszedł pełną parą, jeszcze szybszy i wydajniejszy. Na stadionach rozmieszczono specjalistyczne kamery, które śledzą wszystkich zawodników przez cały mecz. System analizuje jednocześnie pozycję każdego piłkarza, monitorując kilkadziesiąt punktów na jego ciele i tworząc cyfrową mapę boiska. Takich kamer jest nawet kilkadziesiąt na stadionie, co oczywiście kosztuje grube miliony dolarów.
W tym miejscu, a jakże, do gry wchodzi sztuczna inteligencja. Algorytmy błyskawicznie analizują dane z kamer i wykrywają potencjalne spalone. Gdy pojawia się podejrzana sytuacja, system automatycznie wysyła informację do sędziów VAR. Ci na boisku mają to na słuchawkach – w ciągu kilku sekund, a może i szybciej mogą skorygować swój błąd, co już widzieliśmy w pierwszych meczach mundialu.
Najważniejsze i jednocześnie uspokajające dla wielu ludzi jest to, że AI nie podejmuje decyzji. Tak, nadal robi to człowiek. Technologia jedynie wskazuje sytuacje wymagające sprawdzenia i dostarcza danych, które pomagają arbitrom uniknąć błędów. Choć, patrząc na trendy, sędziowie zaczynają coraz bardziej ufać technologii. I niekoniecznie sprawdzają od A do Z, tylko przekazują informację w ułamku sekund: “spalony”.
Czy to dobry przykład współpracy człowieka z maszyną? Raczej tak. Komputer wykonuje obliczenia, tę najtrudniejszą robotę, a odpowiedzialność za decyzję pozostaje po stronie sędziego, który mniej męczy oko przy samej analizie. Swoją drogą, jeśli tak miałoby to wyglądać w części zagrożonych zawodów przez ewolucję AI, chyba nie byłoby to takie straszne, hm?
Piłka stała się inteligentnym urządzeniem
Kolejna nowość. Dla wielu kibiców może to brzmieć zaskakująco, ale współczesna piłka mundialowa jest jednocześnie zaawansowanym urządzeniem elektronicznym, które… może się rozładować!
W jej wnętrzu znajduje się specjalny czujnik, który analizuje ruch futbolówki setki razy na sekundę. Sensor rejestruje przyspieszenie, kierunek lotu oraz dokładny moment kontaktu piłki z nogą zawodnika. Dlaczego jest to takie ważne? Po co taki bajer, swego rodzaju środek w jajku niespodziance?
Powód jest prozaiczny i wychodzi naprzeciw tysiącom dyskusji o tym, że sędziowie źle wybrali stopklatkę. W końcu przy analizie spalonego kluczowy jest nie tylko moment ustawienia napastnika, ale również dokładna chwila wykonania podania. Różnica może wynosić zaledwie ułamki sekundy, a nowa technologia wyklucza ewentualny błąd.

Czujnik umieszczony w piłce pozwala określić ten moment z niezwykłą dokładnością – przynajmniej tak zapewnia FIFA. Następnie sztuczna inteligencja łączy dane z piłki z informacjami pochodzącymi z kamer stadionowych i tworzy pełny obraz sytuacji, który też w ciągu kilku sekund trafia do sędziów na wozie VAR. W praktyce oznacza to mniej domysłów, mniej kontrowersji. Nikt nie będzie mógł narzekać, że jakiś arbiter był subiektywny. Po prostu nie ma takiej możliwości i… tu też brawa. Osobiście tej perfekcji mi brakowało, bo czasami miało się wrażenie, że co mecz, choćby w ostatniej edycji Lidze Mistrzów, to szukanie okazji, żeby podważyć uczciwość arbitrów VAR.
Cyfrowe bliźniaki piłkarzy
A to już odjazd! Jednym z najbardziej futurystycznych rozwiązań stosowanych podczas tego mundialu są cyfrowe awatary zawodników. Przed turniejem piłkarze przeszli szczegółowe skanowanie 3D – tak, nie szczerzyli się tylko do kamery, żeby mieć ładną wizytówkę w czasie prezentowania składów. Dzięki temu powstały ich cyfrowe odpowiedniki, które następnie wykorzystywane są przez systemy analizujące wydarzenia boiskowe.
Komuś może wydawać się to przesadą, przerostem formy nad treścią, ale w rzeczywistości ma bardzo praktyczne zastosowanie. Bo jeżeli podczas akcji jeden zawodnik zasłania drugiego albo kamera nie widzi części jego sylwetki, sztuczna inteligencja może wykorzystać wcześniej przygotowany model 3D do dokładniejszego określenia pozycji właściwego zawodnika. Czy to nie brzmi kozacko? Nawet jeśli będzie użyte kilka razy, może uratować sprawiedliwość w końcowym wyniku.
Co więcej, to właśnie dzięki takim rozwiązaniom możliwe jest tworzenie bardzo precyzyjnych animacji pokazywanych później kibicom podczas transmisji. W rzeczywistości oglądamy nie standardową grafikę komputerową, ale efekt pracy systemów analizujących ogromne ilości danych o ruchu zawodników. Wiecie, to prawie jak motion capture używany choćby do tworzenia modeli w eFootball.
AI analizuje więcej niż jesteśmy w stanie zobaczyć
Chyba każdy z was już zdążył zauważyć, że współczesny mecz piłkarski generuje trudną do skonsumowania ilość informacji dla przeciętnego Kowalskiego. Każdy sprint, każde podanie, każda zmiana kierunku biegu czy przesunięcie linii obrony zostawia cyfrowy ślad. Tak naprawdę podczas jednego spotkania na topowym poziomie powstają setki milionów punktów danych, które można obrobić i później zinterpretować.
Żaden człowiek nie jest w stanie przeanalizować takiej ilości informacji. Powiedzmy sobie szczerze. Ale dla sztucznej inteligencji nie stanowi to większego problemu. Algorytmy śledzą pozycje wszystkich zawodników, mierzą ich prędkość, analizują odległości między formacjami, badają ruch bez piłki oraz identyfikują schematy taktyczne. Dzięki temu trenerzy otrzymują niezwykle szczegółowy obraz tego, co naprawdę dzieje się na boisku. Ba, pokusiłbym się o stwierdzenie, że AI wykonuje dla nich swego rodzaju cyfrowe badanie rentgenowskie.

A wiecie, co jest najlepsze? Większość z tych rzeczy można samemu zobaczyć, oczywiście często za dodatkową opłatą. Mamy dziś kilka platform z bazami danych, które później służą dyrektorom sportowym przy transferach, ale mogą być też fajnym punktem odniesienia dla kibiców. Na przykład: ile skoków pressingowych o konkretnej prędkości przez 90 minut (albo w różnych fazach meczu) zrobił Leo Messi… Wiadomo, że niedużo, ale i tak jest wielki, większy niż Ronaldo! A tak zupełnie serio: gdyby nie AI, wielu specjalistów w obrębie reprezentacji narodowych chodziłoby dziś po omacku.
Trenerzy otrzymują własnego cyfrowego analityka
Pociągnę jeszcze ten wątek, bo jest chyba jednym z najważniejszych w dzisiejszym futbolu. Jeszcze kilkanaście lat temu przygotowanie do meczu wymagało wielogodzinnego oglądania nagrań przeciwnika, wypisywania danych, wycinania konkretnych chwil, ot, żmudna robota.
Dziś coraz częściej robi to sztuczna inteligencja, o czym świadczy jeden z projektów rozwijanych przez FIFA. To Football AI Pro – system, który analizuje dane meczowe i pomaga sztabom szkoleniowym przygotowywać się do spotkań. W skrócie: algorytmy potrafią wskazać najczęściej wykorzystywane schematy rozegrania, kierunki ataków, zachowania drużyny po stracie piłki czy sposób wykonywania stałych fragmentów gry.
A zatem wyobraźmy sobie sytuację, w której trener chce wiedzieć, jak reprezentacja wspomnianego już Messiego buduje akcje pod pressingiem albo jak Argentyna zachowuje się przy kontratakach. Jeszcze kilka lat temu wymagałoby to wielu godzin klasycznej pracy zespołu analityków. Dziś sztuczna inteligencja może przygotować raport w ciągu kilku minut. Tak, to nie żart.
Nie oznacza to oczywiście, że komputer wybierze skład czy ustali taktykę, aż tak daleko to nie sięga i dobrze, bo AI być może nigdy nie będzie potrafiło interpretować rzeczy nieprzewidywalnych, jak czysty przypadek (jeden mecz na milion, wyjątkowy pomysł trenera, forma dnia zawodnika itd.). Nadal robią to trenerzy i tak musi po prostu zostać. Różnica polega jednak na tym, że otrzymują znacznie więcej informacji niż kiedykolwiek wcześniej i mogą bardziej skupić się na esencji, przepalając mniej roboczo-godzin. Znowu: to dobry przykład “współpracy” z AI.

AI pomaga też chronić zdrowie zawodników
Z biegiem czasu sztuczna inteligencja coraz częściej wykorzystywana jest również do monitorowania obciążeń treningowych. Współczesny futbol jest bardzo wymagający fizycznie, nawet dla takich terminatorów jak Robert Lewandowski, co pokazuje liczba rozgrywanych spotkań. Piłkarze wykonują dziesiątki sprintów podczas jednego meczu, a napięty kalendarz sprawia, że organizm często pracuje na granicy możliwości. Wystarczy krótkie obliczenie: 50/60 meczów w sezonie, średnio po 75 minut każdy. Niektórzy przebijają granicę 4000 minut, z czego duża część, w zależności od pozycji i stylu gry, może bazować na szybkich biegach i sprintach.
Całe szczęście, nowoczesne systemy analizują nie tylko przebiegnięte kilometry, ale też intensywność wysiłku, liczbę przyspieszeń oraz zmiany kierunku biegu. Bada się też kwas mlekowy w mięśniach, tętno, szybkość oddechu – na podstawie tych danych AI może we właściwym momencie wykrywać symptomy przemęczenia i ostrzegać sztab medyczny o zwiększonym ryzyku kontuzji. Nie tylko między meczami, ale “tu i teraz”, na stadionie.
Oczywiście algorytmy nie są w stanie dokładnie przewidzieć przyszłości. Jakiś czas temu rozmawiałem z trenerem motorycznym jednego z klubów 1. ligi. Dał mi przykład z meczów, gdy algorytmy wysyłały czerwony alarm dla konkretnych zawodników, ale ci jakimś cudem potrafili jeszcze dograć mecz bez kontuzji i wynaleźć resztki energii. Z drugiej strony – AI może zauważyć pewne wzorce, które dla człowieka byłyby trudne do wychwycenia. Mapować wysiłek, znaleźć powtarzalny punkt graniczny czy nawet odszukać najbardziej przeciążone miejsce w ciele, wbrew adrenalinie, która wycisza dyskomfort.
Co jak co, ale w turnieju trwającym kilka tygodni nawet jedna uniknięta kontuzja może mieć ogromne znaczenie dla losów całej reprezentacji. Dlatego wydaje mi się, że AI jest tutaj pewnym ratunkiem dla trenerów. To się dzieje naprawdę. Zarówno w firmach technologicznych czy szpitalach, jak i w sztabach piłkarskich pozwala się na to, żeby AI oceniała człowieka od stóp do głów.
Czy to rewolucja? Raczej naturalna ewolucja
Koniec o badaniu zawodników. Trzeba dodać, że sztuczna inteligencja zmienia również sposób realizacji transmisji telewizyjnych. Tak, my też jesteśmy beneficjentami. Podczas mundialu AI pomaga na przykład automatycznie wyszukiwać najciekawsze akcje, przygotowywać statystyki, generować grafiki oraz wspierać realizatorów w wyborze najlepszych powtórek. To coś, co było rozwijane choćby na ostatnich IO we Włoszech i zdaniem organizatorów zdało egzamin.

Jak to działa w praktyce? Kiedy komentator mówi o liczbie sprintów danego zawodnika albo pokazuje mapę jego aktywności na boisku, bardzo często za przygotowanie tych danych odpowiadają właśnie algorytmy. W efekcie kibice otrzymują znacznie bogatszy obraz meczu niż jeszcze dekadę temu, kiedy to raczej ekspert w studiu miał za zadanie przemycić tego typu ciekawostki. Oczywiście dalej może to robić, zwłaszcza w zaawansowanych studiach to jest możliwe, a wręcz pożądane. Ale AI też dobrze sobie radzi, podsuwając materiał, który wciąż można na swój sposób interpretować.
Pewnie zapytacie: a co z kulisami? Jak to się obsługuje? A no, obsługa tak ogromnych zasobów dla widza wymaga potężnej infrastruktury informatycznej w tle. I tutaj też mamy konkretny wkład AI, bo sztuczna inteligencja wspiera zarządzanie centrami danych, monitorowanie urządzeń technicznych, przetwarzanie informacji ze stadionów czy koordynację transmisji telewizyjnych. Mówiąc wprost, bardziej obrazowo, za kulisami mundialu w USA działają tysiące serwerów i systemów analizujących dane praktycznie bez przerwy.
Dla nas, kibiców, pozostanie to niewidoczne, ale bez tej infrastruktury organizacja turnieju byłaby dziś praktycznie niemożliwa. To też dobry test dla firm, które inwestują w AI, a mogą wykorzystać mundial jako treningowy plac bojowy. Wszystko kręci się głównie wokół USA, więc tak to się zapewne odbywa.
AI walczy również… z hejtem
Sam się zdziwiłem, że to naprawdę istnieje. Ale jednym z najmniej znanych zastosowań sztucznej inteligencji podczas tego turnieju jest i będzie ochrona zawodników przed internetową agresją. Już w trakcie poprzednich mistrzostw świata FIFA rozpoczęła rozwój systemów monitorujących media społecznościowe. Jak sobie przypomnę, jaki hejt spadł na Anglików choćby po turnieju UEFA, w 2021 roku na EURO, za przestrzelone karne, nie dziwi mnie to. To była jazda bez trzymanki, której nie dałby rady przetrwać bez mrugnięcia chyba żaden piłkarz.
Teraz specjalne algorytmy analizują miliony wpisów publikowanych przez użytkowników i wykrywają rasistowskie komentarze, groźby czy mowę nienawiści. Na profilach FIFA, ale też profilach piłkarzy czy drużyn. Dzięki temu chociaż część obraźliwych treści może zostać zablokowana lub ukryta zanim dotrze do odbiorcy.
Mądre, naprawdę. Niby internet powinien być wolny od cenzury, ale tutaj mówimy o takim rynsztoku, którego nikt nigdzie nie chciałby widzieć, nawet mimo wolności słowa. To oczywiście przykład wykorzystania AI, który nie ma nic wspólnego z taktyką czy sędziowaniem, ale może mieć ogromny wpływ na komfort psychiczny piłkarzy, sztabów szkoleniowych czy sędziów. Cóż, jeśli już iść na grubo z wdrażaniem AI, to czemu właśnie nie do takich celów?

Futbol przyszłości jest już teraźniejszością
Gdzieś usłyszałem, że ten mundial jest gigantycznym projektem technologicznym. Coś w tym jest, chyba się z tym zgodzę. Co prawda jeszcze nie jesteśmy w erze Galactic Football, ale widać, jak bardzo technologia się rozwinęła.
Jeszcze dwadzieścia lat temu największą technologiczną pomocą dla sędziego był nowy gwizdek i lepsza chorągiewka liniowego. Dziś sztuczna inteligencja dokładnie śledzi ruch zawodników, analizuje dane z inteligentnej piłki, wspiera trenerów, pomaga chronić zdrowie piłkarzy, tworzy zaawansowane statystyki, usprawnia transmisje telewizyjne i wspomaga organizację największego turnieju piłkarskiego na świecie.
Najciekawsze jest jednak to, że AI nie staje się głównym bohaterem widowiska. Wciąż najważniejsi są zawodnicy, trenerzy i emocje na boisku, a fakt, że napisaliśmy o tym tekst, nie zmieni pewnego trendu. To znaczy: technologia technologią, ale w świecie piłki wciąż jest ciekawostką. Fajną, wartą zgłębienia, ale nie do kotleta przy niedzielnym obiedzie, akurat przed meczem Curacao z Wyspami Zielonego Przylądka.
I chyba tak to powinno wyglądać. Technologia ma działać w tle, nie zwracać na siebie zbyt dużej uwagi. Cicho, dyskretnie i skutecznie. Właśnie dlatego zapewne większość kibiców nawet nie zauważy, jak ogromną rolę odegra podczas mundialu 2026. A prawda jest taka, że bez sztucznej inteligencji współczesne mistrzostwa świata wyglądałyby dziś zupełnie inaczej. Nie wiem, czy lepiej, czy gorzej, bo to już kwestia gustu, ale na pewno inaczej.
Źródła zdjęć: Materiały Youtube




Dodaj komentarz