Ciężko powiedzieć, czy to brak rynkowej konkurencji sprawia, że NVIDIA w ostatnim czasie robi co chce, czy może są inne powody? Ostatnio pisałem o tym, że „zieloni” zaprezentowali nowe układy GPU dla laptopów. Wydawało się, że RTX 3060, RTX 3070 oraz 3080 będą występować każdy w dwóch wersjach: pełnonapięciowych oraz bardziej energooszczędnych Max-Q. Fakty wyglądają jednak inaczej.

Jak donosi portal Tom’s Hardware, wariantów nowych RTX-ów będzie łącznie 28: 11 dla RTX-a 3060 (w tym 3 wersje Max-Q), 6 wersji RTX-a 3070 (w tym 3 Max-Q) oraz 11 opcji wyboru RTX-a 3080 (w tym 3 w wersji Max-Q). Poszczególne GPU będą różniły się od siebie mocą oraz taktowaniem bazowym i maksymalnym, co w efekcie z pewnością przełoży się na wydajność karty graficznej. Nie ma innej opcji.

Układy Max-Q będą z pewnością wyróżnione, tak jak miało to miejsce z RTX-ami poprzedniej generacji, ale nie zmienia to faktu, że są ich trzy…, a producenci laptopów wcale nie muszą mówić, która z nich jest w środku interesującego nas notebooka. To samo dotyczy wersji „pełnowydajnościowych”, bez oznaczenia Max-Q. Weźmy na przykład GeForce’a RTX 3080 – ten (nie licząc już wersji Max-Q) posiada jeszcze 8 alternatyw, z czego pierwsza posiada TDP 115 W i taktowanie 1100 – 1545 MHz, a w teorii najmocniejsza – TDP 150 W, oferując częstotliwość 1350 – 1710 MHz. Jak widać różnica jest spora. Pełną tabelę z wariantami poszczególnych GPU znajdziecie tutaj.

A czy NVIDIA jakoś w swojej specyfikacji rozróżnia poszczególne warianty? Nie. Nawet nie sili się na oddzielenie wersji Max-Q od, w teorii, pełnonapięciowych (nazywanych Max-P), podając jedynie „widełki” przy mocy i taktowaniu.

No i tu pojawia się kolejny problem, bo okazało się, że producent GPU w żaden sposób nie zobligował producentów laptopów gamingowych (ale nie tylko! Mówimy przecież także o maszynach dla profesjonalistów wykorzystujących w pracy GeForce’y, a nie układy Quadro) do podawania w specyfikacji, jaki układ znajduje się w laptopie. Skończyło się na „zalecaniu”, żeby to robić. I teraz ciekawostka: na chwilę obecną do prośby, żeby nie robić klienta w trąbę, tylko jasno określać, która wersja GPU znajduje się w laptopie, zastosował się wyłącznie XMG. Wygląda więc na to, że zakup laptopa (nierzadko za kilka, kilkanaście tysięcy) będzie miał w sobie coś z hazardu.

Póki co, wygląda na to, że konsument nie dowie się, jaki układ znajduje się w środku wymarzonego sprzętu, dopóki tego fizycznie nie sprawdzi za pomocą jakiegoś programu diagnostycznego. A żeby tego dokonać, będzie musiał takiego laptopa po prostu zakupić. To trochę tak, jakby kupować samochód nie mając pewności, czy w pod maską znajduje się „dieselek” o pojemności 1,3, 1,5 czy 1,9 litra – dowiesz się, jak trochę pojeździsz i zobaczysz ile pali.

Owszem, można też przed zakupem zrobić dokładne rozeznanie, poczytać recenzje komputera itd. Trzeba jednak mieć na uwadze jeszcze jedną rzecz – regionalizację. To że w danym laptopie, przeznaczonym na rynek amerykański, został zainstalowany RTX 3060 w wersji 110 W/1342 – 1680 MHz, nie oznacza że dla klienta z Europy czy Australii nie będzie to opcja o mocy 90 W i taktowaniu 1163 – 1530 MHz.

 

Źródło: tomshardware, computerbase.de

Fot.: NVIDIA