Warszawa, 25 listopada 2025 r. – UOKiK odpala kolejne śledztwo wobec gigantów Big Techu. Tym razem na celowniku ląduje Apple i jego podejście do prywatności, które — jak twierdzi urząd — może bardziej chronić… Apple niż użytkowników.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowanie antymonopolowe wobec trzech spółek koncernu: Apple, Apple Operations International i Apple Distribution International. Zarzut? Możliwe nadużywanie pozycji dominującej przez sposób wdrożenia polityki App Tracking Transparency (ATT), obowiązującej w iOS i iPadOS od wersji 14.5.
Dwie czapki Apple: producent i regulator
Apple nie tylko rozwija sprzęt i systemy, ale też sam publikuje aplikacje i prowadzi własny biznes reklamowy. Zbiera dane użytkowników i wykorzystuje je do serwowania spersonalizowanych reklam — dokładnie tak samo, jak robią to niezależni wydawcy aplikacji. Różnica jest jednak jedna i kluczowa: Apple ustala zasady gry dla wszystkich w swoim ekosystemie.
„Śledzenie” kontra „reklama spersonalizowana”
Sedno sporu to definicja „śledzenia”, jaką Apple narzuca w polityce ATT. Dane zbierane przez zewnętrzne aplikacje są traktowane jako śledzenie i wymagają zgody użytkownika — podanej w komunikacie z negatywnym zabarwieniem i innym układem graficznym.
Dane zbierane przez Apple? To już „reklama spersonalizowana”. Przyciski wyglądają inaczej, treść brzmi łagodniej, a efekt — jak zauważa Prezes UOKiK — jest dokładnie taki sam: profilowanie użytkownika pod reklamy.
To prowadzi do sytuacji, w której użytkownicy częściej odmawiają zgody aplikacjom zewnętrznym, a Apple — korzystając z innej narracji — zbiera zgodę łatwiej.
Przykład z życia, czyli iPad Barbary
Barbara kupuje iPada i akceptuje personalizację reklam w aplikacjach Apple. Jedna zgoda obejmuje cały zestaw fabrycznych aplikacji. Gdy pobiera apki innych firm — widzi komunikaty o „śledzeniu”, które budzą naturalny sprzeciw. Odmowa? Oczywista.
Problem w tym, że Apple robi to samo, co te aplikacje, tylko nie używa słowa, którego nikt nie lubi.
UOKiK: to mogło uderzyć w konkurencję
Według urzędu takie zasady mogły szczególnie obciążyć niezależnych wydawców, w tym polskich przedsiębiorców. Mniejszy dostęp do danych = słabsza personalizacja reklam = mniejsza wartość powierzchni reklamowej i gorsza pozycja negocjacyjna wobec reklamodawców.
Co ważne, polityka ATT — jak podkreśla Prezes UOKiK — nie wynika z przepisów o ochronie danych osobowych. Potwierdził to Prezes UODO, poproszony o opinię.
Jeśli zarzuty się potwierdzą, Apple może odpowiadać za nadużywanie pozycji dominującej. Kara? Do 10 proc. obrotu.
Nie tylko Polska patrzy Apple na ręce
Podobne postępowania prowadzą też urzędy w Niemczech, Włoszech i Rumunii. A Francja już w marcu 2025 r. dowiozła swoją decyzję — 150 mln euro kary dla Apple.
Co z tego wynika?
ATT miało chronić prywatność. Teraz wygląda na to, że będzie chronione… przed ATT.
źródło:uokik.gov.pl




Dodaj komentarz