Uwielbiam gry z serii Total War, a pierwszy Rome i późniejszy Medieval II były grami, które po prostu zawsze musiały być zainstalowane na moim komputerze. Później, aż do czasu Warhammera II, żadna odsłona nie cieszyła się aż takim uznaniem z mojej strony. Total War: Three Kingdoms, chociaż bardzo dobry od strony gameplay’owej, nie zainteresował mnie w żaden sposób miejscem i okresem akcji. A do Total War: Warhammer III jeszcze nie miałem okazji na dłużej przysiąść.

Zapowiedź Total War: Pharaoh przyjąłem z jednej strony z ekscytacją – za pisklaka zakochałem się w starożytnym Egipcie i jego pokręconej mitologii i historii. Assassin’s Creed: Origins dał możliwość zwiedzania Egiptu ze schyłku okresu ptolemejskiego, zaś Total War: Pharaoh ma przenieść graczy 1000 lat wcześniej, do kończącej się epoki brązu i walki o władzę o krainę nad Nilem po śmierci faraona Merenptaha. Twórcy zapowiadają zaś, że gracze nie tylko będą musieli toczyć wojny, rozwijać swoje frakcje i starać się eliminować pozostałych kandydatów do założenia korony Górnego i Dolnego Egiptu. Przyszli faraonowie i uzurpatorzy będą musieli stawić czoło również zjawiskom naturalnym – ulewom, powodziom czy suszom i burzom piaskowym.

Z drugiej strony jednak, podobnie jak wielu innych graczy, o czym można dowiedzieć się przeglądając komentarze pod newsami dotyczącymi zapowiedzi nowego Total Wara, chyba jednak bardziej ucieszyłbym się z Medievala III albo powrotu do XVIII i XIX wieku.

 

 

Trzon rozgrywki pozostanie niezmienionyTotal War wciąż pozostanie strategią turową na mapie strategicznej, a bitwy będą rozgrywane w czasie rzeczywistym. Pierwszy zapis rozgrywki ma zostać pokazany już w czerwcu, więc dopiero wtedy gracze będą mieli okazję zobaczyć, jakie zmiany wprowadzi Pharaoh wobec poprzednich dużych odsłon – Total War: Three Kingdoms oraz Warhammer III. Gracze przewidują, że Pharaoh może nie być dużą odsłoną, a raczej czymś pokroju Total War: Troy – tytułem o mniejszej skali, ale wciąż z angażującą rozgrywką, tyle że na zdecydowanie mniejszej mapie. Ta ma obejmować oczywiście sam Egipt, ale też Półwysep Synaj, Anatolię i Kanaan, a więc tereny dzisiejszych Izraela, Libanu, wybrzeże Syrii oraz Turcję.

Co innego jednak sugeruje cena, na którą natychmiast uwagę zwrócili gracze. Nowa odsłona serii ma kosztować w dniu premiery 289 zł. To cena za edycję standardową. Za wariant Luksusowy (Deluxe), zawierającą pierwszy DLC z nowymi frakcjami oraz cyfrową ścieżkę dźwiękową, trzeba wyłożyć 351,90 zł, a za Edycję Dynastyczną, zawierającą wszystkie płatne dodatki (trzy DLC frakcji, nową kampania oraz cyfrowa ścieżka dźwiękowa) trzeba zapłacić 440, 25 zł.

Gra trafi do sprzedaży (Steam oraz Epic Games) w październiku tego roku.

I pamiętajcie: żadnych preorderów!

 

Źródło: sega, steam