Nie będę ukrywał, że od momentu pierwszych plotek o reaktywacji cyklu Matrix, mam dość sceptyczne nastawienie do tej idei. Już same paździerzowe kontynuacje hitu z 1999 roku udowodniły, że historię Neo, Trinity i Morfeusza należało zakończyć na pierwszej części. (No dobra, Animatrix też był kozacki.) Matrix pojawił się w kinach w idealnym momencie i czasie – Internet zyskiwał wtedy na popularności, komórki przestały być dobrem luksusowym, a rozwój technologiczny co chwilę zaskakiwał nas nowymi zabawkami i gadżetami. Czy po osiemnastu latach od premiery finału trylogii twórcom uda się wciągnąć w matriksowy świat kolejne pokolenie widzów?

 

 

Muszę przyznać, że trailer zaskoczył mnie bardzo na plus – ale nie takie zwiastuny człowiek już widział (vide pierwszy Legion Samobójców). A White Rabbit od Jefferson Airplane wpasowuje się w jego klimat perfekcyjnie. Jednego jestem pewny – The Matrix Resurrections nie będzie „średniakiem”. Albo siostry Wachowskie uraczą nas wyjątkowo podłym odgrzewanym kotletem, albo będzie to prawdziwa petarda. Przekonamy się o tym już 17 grudnia – w kinach oraz na HBO Max.