Kojarzycie Labubu? Pewnie tak. Jeżeli zaś odpowiedź na to pytanie jest przecząca, to w zasadzie nic nie tracicie. Chodzi po prostu o nowy trend, który opanował social media, a szczególnie TikToka. Laubu to laleczki, według niektórych – niezbyt urodziwe – sprzedawane w formie tzw. „blind boksów”. To obiekty kolekcjonerskie, których wartość podbija nie tylko hazardowa forma sprzedaży i kolekcjonerski charakter, ale też promowanie zabawek przez celebrytów.

Niektóre unikatowe Labubu na rynku wtórnym osiągają zawrotne kwoty nawet kilkudziesięciu tysięcy dolarów, co sprawia, osoby zainteresowane zakupem pudełek-niespodzianek zawsze poczują dreszczyk emocji przy otwieraniu zamówionej paczki. W związku z tym nie dziwi także popularność Labubu w social mediach i nowy trend rozlał się szczególnie mocno po TikToku. Ponad 80% wszystkich reakcji, komentarzy i udostępnień pochodziło właśnie z tej platformy, przy czym badania nie objęły chińskich platform, takich jak WeChat, Beibo, Bilibili czy Douyin.
Analiza wykonana przez Instytut Monitorowania Mediów objęła okres od 1 stycznia do 22 lipca tego roku. Wynika z niej, że informacje na temat Labubu wygenerowały 3 mld zasięgu w social mediach na niemal całym świecie i aż 46% wszystkich wyświetleń pochodziło z TikToka. Drugi w kolejce był YouTube, a trzeci – Instagram.

Badania Instytutu pokazały też spore zaangażowanie internautów – wygenerowali oni łącznie 144,2 mln interakcji z treściami związanymi z laleczkami od Pop Mart. Sporą popularnością cieszą się nie tylko filmy pokazujące unboxing, ale też recenzje, nawet filmiki typu „zrób to sam” (DIY), pokazujące projekty dywanów, ciast czy ubranek dla Labubu. Aby pokazać, jak bardzo tiktokowym trendem Labubu się stało, warto wiedzieć też, że wszystkie TOP 5 najczęściej wyświetlanych filmów o chińskich laleczkach pochodziło z TikToka, a liczba wyświetleń w momencie pisania raportu wynosiła od 29 mln 111 mln wyświetleń.
Oczywiście w opozycji to trendu Labubu nie brakuje głosów krytycznych wobec niego. Niektórzy uważają, że sztucznie wykreowana przez social media, influencerów i gwiazdy moda dość szybko odejdzie w zapomnienie. Kto ma zarobić ten zarobi, ale z czasem Labubu przestaną fascynować, stracą na wartości i odejdą w niepamięć. Niektórzy uważają też, że kolekcjonerskie laleczki to po prostu przejaw konsumpcjonizmu i podatności na wpływy. Wielu ludzi, nie tylko młodych, po prostu chce być częścią trendu, częścią społeczności Labubu i uczestniczyć w tej modzie, być na czasie i być „trendy”. Nie brakuje nawet teorii spiskowych, jakoby w Labubu znajdowały się chińskie chipy szpiegowskie.
W odpowiedzi na oryginalne lalki na rynku dość szybko pojawiły się podróbki nazywany „Lafufu”. I co ciekawe, mimo że są one gorszej jakości niż oryginały, to również osiągnęły sporą popularność, pewnie głównie za sprawą większej dostępności.
Źródło: informacja prasowa Instytutu Monitorowania Mediów




Dodaj komentarz