Chatbot potrafi się mylić w wyjątkowo irytujący sposób – bez cienia wątpliwości, z miną eksperta, jakby właśnie zszedł z katedry. Snickers przyjrzał się temu i wyciągnął wniosek, na który mogła wpaść tylko ta jedna marka: bot nie jest głupi. Bot jest głodny.
Tak narodziła się kampania Snickers Hungr.AI – cyfrowy batonik, którym można „nakarmić” AI, gdy zaczyna pleść bzdury.
Jak działa Snickers Hungr.AI
Snickers Hungr.AI to batonik zamieniony w linijkę kodu. Wchodzisz na stronę kampanii, kopiujesz kod i wklejasz go botowi w momencie, gdy ten serwuje absurd. Reszta dzieje się sama: kod każe asystentowi wrócić do własnej odpowiedzi, przejść ją jeszcze raz na spokojnie, poprawić błędy i podsumować wnioskiem – „sztuczna inteligencja również nie przypomina siebie, gdy doskwiera jej głód”.
Nie kłócisz się z maszyną. Częstujesz ją batonikiem i patrzysz, jak wraca do formy.
Cały mechanizm spina kultowe hasło marki „Nie jesteś sobą, gdy jesteś głodny„, tym razem wyjęte ze świata zmęczonych ludzi i wklejone w świat przemęczonych algorytmów. I – co zaskakujące – pasuje tam zupełnie naturalnie.
Głodny bot rozdaje najgorsze porady świata
Do kodu Snickers dorzucił dwa komediowe spoty – „Maraton” i „Tatuaż” – w których wygłodzony bot sypie radami jedna gorsza od drugiej. Za pomysłem stoi agencja BBDO Chicago, produkcję wziął na siebie dom Good Behavior, a całość wyreżyserował Pete Marquis.
Kampania ruszyła we wrześniu 2026 roku w Stanach Zjednoczonych. Marka rozstawiła ją dokładnie tam, gdzie internet z największą frajdą wyłapuje wpadki AI – na Reddicie i Snapchacie.
Dlaczego ten żart tak dobrze siada
Halucynacje sztucznej inteligencji przestały być tematem dla ludzi z branży. Miliony osób pytają dziś chatbota o wszystko i traktują jego odpowiedzi jak pewnik – a on potrafi się mylić bez mrugnięcia okiem. Snickers nie próbuje tego tłumaczyć ani straszyć technologią. Robi coś trudniejszego: zamienia realny problem w dowcip, który zostaje w głowie, i przy okazji podrzuca cichą lekcję – sprawdzaj, co mówi AI.
To marketing, który rozumie moment, w jakim żyjemy. Nie udaje eksperta od technologii. Po prostu opowiada dobry kawał – a przy tym sprzedaje batonika.
źródło: nowymarketing.pl




Dodaj komentarz