Bez wątpienia Clive Sinclar, który w roku otrzymał tytuł szlachecki z rąk królowej Elżbiety II, bez wątpienia nie był postacią tak medialną i tak powszechnie rozpoznawalną, jak Steve Jobs czy Bill Gates, a to właśnie jemu zawdzięczamy fakt, że komputery tak szybko zadomowiły się pod dachami domów, a stać na nie było nawet mniej zamożnych. Niestety, Clive Sinclair zmarł wczoraj w Londynie po walce z nowotworem.

Początek lat 80. XX wieku to okres największych sukcesów Sinclaira – to wtedy na rynek trafiły komputery z serii ZX, w tym legendarny ZX Spectrum, ale nie oznacza to, że do tego momentu brytyjski wynalazca siedział z założonymi rękoma i czekał na mannę z nieba. Swoją pierwszą firmę założył już roku 1961, jednak zajmowała się ona produkcją radioodbiorników, w tym przenośnych. W roku 1972 Sinclair zaprezentował pierwszy kalkulator kieszonkowy, nazwany Sinclair Executive, który swoimi rozmiarami nie odstępował specjalnie od współczesnych smartfonów.

Kilka lat później, w roku 1980 do sklepów, a później – pod strzechy Brytyjczyków, trafił komputer ZX80 z 8-bitowym procesorem o taktowaniu 3,25 MHz, 1 KB SRAM oraz 4 KB pamięci ROM. Za taką konfigurację trzeba było zapłacić niewiele (jak na ceny komputerów w tamtym okresie), bo 230 dolarów (100 funtów). Dla porównania, Commodore C64 wydany dwa lata później kosztował niecałe 600 dolarów, a Apple II z roku 1979 – 1298 dolarów. Rok po premierze ZX80 na rynek trafił ZX81, a w kolejnym roku – legendarny ZX Spectrum, który w dniu premiery kosztował 125 funtów (wersja 16 KB) lub 175 funtów (wersja 48 KB). Nieco więcej niż pierwszy komputer Sinclaira, ale wciąż sporo mniej niż sprzęt konkurentów, co nie było bez znaczenia, kiedy rok później ZX Spectrum zaliczył premierę za wielką wodą. W sumie, do momentu zaprzestania produkcji ZX Spectrum i jego udoskonalonych wersji w 1992 roku, sprzedano ponad 5 milionów maszyn. Sukces następcy ZX81 wziął się między innymi z obecności kolorowego wyświetlacza.

ZX Spectrum. Fot. Bill Bertram – Praca własna, CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=170050

 

Komputery komputerami, ale Clive Sinclair był też jednym z pionierów elektrycznych pojazdów. Z tym tematem wiąże się jednak bodaj największa porażka wynalazcy. W styczniu roku 1985 w wielką pompą zaprezentowano trójkołowy pojazd elektryczny Sinclair C5, jednak projekt okazał się totalną klapą.

Sinclaire C5 był tani i prezentował się futurystycznie, ale kariery nie zrobił. Fot. Prioryman – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=35368168

Pojazd zebrał kiepskie recenzje. Trudno się temu dziwić – C5 mógł rozpędzić się maksymalnie do 24 km/h, zasięg wynosił 32 km, akumulator rozładowywał się bardzo szybko, a do tego doszły obawy o kwestie związane z bezpieczeństwem oraz niewielką odpornością konstrukcji na warunki pogodowe. Efekt łatwo można było przewidzieć – z 14 tys. egzemplarzy sprzedało się 5 tys. Produkcja stanęła już w sierpniu, a Sinclair Vehicle weszło w stan upadłości. Sinclair jednak nie porzucił tematu elektrycznych pojazdów, czego efektem jest chociażby elektryczny rower Sinclair Zike.

Dzisiaj Sinclair jednym z wynalazców, o których mówi się, że wyprzedzili swoje czasy. Świadczy o tym chociażby fascynacja elektromobilnością. Natomiast jego córka wspomina, że jej ojciec nigdy nie korzystał z zaprojektowanych przez siebie urządzeń na co dzień. Nie korzystał także z e-maila, a zamiast kalkulatora, wolał… suwak logarytmiczny.