Realistic Neural Talking Heads to opracowana (albo może, lepiej, opracowywana, bo proces wciąż trwa, a RNTH wciąż się rozwija) przez Samsung technologia mapowania ekspresji, dzięki której na podstawie jednego zdjęcia naszej twarzy komputer jest w stanie wygenerować nieograniczoną liczbę realistycznie wyglądającego materiału wideo… z naszym udziałem.

Tak – dokładnie. Z naszym udziałem, a w każdym razie: z udziałem naszej twarzy. Dzięki przepuszczeniu milionów godzin materiałów graficznych i nagrań przez samouczące się algorytmy Samsung zdołał osiągnąć to, co dotąd wymagało ogromnych nakładów, a ostatecznie tak czy inaczej nie prezentowało się najlepiej. Inżynierowie pracujący w rosyjskim oddziale firmy (gdzie trwają prace nad RNTH) chwalą się, że jedyne, czego potrzebuje opracowana przez nich technologia, to pojedyncze zdjęcie naszej twarzy. Przy czym, oczywiście, nie musimy ograniczać się do jednego: im więcej fotografii udostępnimy, tym bardziej realistyczne staną się wygenerowane na ich podstawie animacje.

Sposób działania technologii (i możliwe do uzyskania za jej pomocą efekty) obejrzeć można na poniższym filmie:

 

 

Brzmi (i wygląda) fascynująco, nieprawdaż?

I przerażająco; tak.

Nie trzeba nadmiarowej wyobraźni, aby zrozumieć, jak bardzo – potencjalnie – niebezpieczna jest ta technologia. I nie chodzi nawet o jej przerażający potencjał do generowania fake newsów (nie chciałbym wiedzieć, co dzieje się w tym momencie w głowach zorientowanych technologicznie polityków). Efekty jej działania może odczuć każdy, kto stanie się przedmiotem czyjegoś żartu. A czy po tym, jak podobne nagranie trafi do Internetu – lub, nie daj Boże, telewizji – kogoś będzie w ogóle obchodzić, że w rzeczywistości był to „fejk”?

Trudno powiedzieć. Fakt faktem, żyjemy w społeczeństwie, które coraz lepiej zdaje sobie sprawę z wagi zagrożenia, jakim jest manipulacja (np. fake newsy). Emitujące je media nie cieszą się już tak wysokim zaufaniem społecznym jak dawniej. Możliwe, że działanie RNTH przyczyni się, ostatecznie, do rozwoju społecznej świadomości w tej materii. Pytanie brzmi jednak: „Czy po drodze ktoś ucierpi?”.

To jednak nie zależy już od samej technologii; raczej od ludzi, jej właścicieli.