Zmianę kierunku rozwoju Lamborghini obserwujemy już od kilu lat. Włoska fabryka agresywnych superaut ewoluowała bardziej w stronę firmy technologicznej i to takiej, która jako jeden z priorytetów obrała troskę o środowisko. Razem z Teslą, Toyotą i Nissanem konkuruje w wyścigu o pozyskanie nowych metod magazynowania energii. Lamborghini opracowuje swoje innowacje we współpracy z wiodącymi amerykańskimi uczelniami, m.in. MIT (Massachusetts Institute of Technology). Chodzi nie tylko o materiały konstrukcyjne, ale przede wszystkim akumulatory.

 

 

Od ubiegłego roku fabryka produkująca Lamborghini jest neutralna dla środowiska. Dbałość o ekologię i zwrot w kierunku aut elektrycznych jest dla producenta naturalną strategią przetrwania wśród konkurencji. Na początku włoska marka wypuści na rynek hybrydę stworzoną na bazie Aventadora oraz Urusa w wersji plug-in. Nowych modeli możemy spodziewać się prawdopodobnie pod koniec roku 2020. Na auta w pełni elektryczne przyjdzie nam poczekać prawdopodobnie aż do roku 2025.

 

Największym wyzwaniem, które stoi obecnie przed inżynierami jest zachowanie masy auta przy przejściu na napęd elektryczny. Akumulatory ważą, a do utrzymania osiągów oferowanych przez spalinowe odpowiedniki będzie ich potrzebnych sporo. Dlatego też producent rozpoczął intensywne badania nad tzw. superkondensatorami, które są o wiele lżejsze i mają ładować się trzykrotnie szybciej niż akumulatory litowo-jonowe o porównywalnych parametrach.  Stanowią one obiecującą technologię dla hybryd oraz aut elektrycznych zasilanych ogniwami paliwowymi.

Jeśli eksperyment naukowców z MIT powiedzie się, wkrótce w autach elektrycznych mogą znaleźć się zamienniki akumulatorów, które szybciej się ładują, są bardziej wytrzymałe i zapewniają większą moc silnika. Superkondensator ma zostać wykorzystany po raz pierwszy już w tym roku w limitowanym do 63 egzemplarzy modelu Sián FKP 37.