Najnowsze badanie przeprowadzone przez UCE RESEARCH dla platformy Raisin dostarcza ciekawych danych. Aż 12,3%. Polaków przyznaje, że nie posiada żadnych odłożonych środków, a 10% dysponuje zaledwie kwotą poniżej 500 zł. Jeszcze mniej mieszkańców naszego kraju, bo tylko 5% ankietowanych, zgromadziło ponad 100 tys. zł. Jeśli A jeżeli już ktoś się zdecyduje odkładać regularnie do skarbonki to jest to od 5 do 20% miesięcznych dochodów.
Inwestycje nie są naszą mocną stroną i podchodzimy do nich bardzo ostrożnie. Jedna trzecia badanych w ogóle nie zaprząta sobie tym głowy. Polacy zwracają za to uwagę na inflację oraz niskie wynagrodzenie. Badanie jednak pokazuje jeszcze jeden ciekawy trend – mieszkańcy mniej zamożnych regionów naszego kraju są bardziej zdyscyplinowani pod kątem wydatków i oszczędzania niż osoby z bogatszych rejonów.
W skarpecie, czy na lokacie?
Omawiane badanie pokazuje też, jak bardzo różnorodne są finansowe zwyczaje Polaków. Zależnie od regionu zmienia się nie tylko poziom wynagrodzeń, ale też sposób zarządzania pieniędzmi. Dla niektórych najlepszym rozwiązaniem dającym jednocześnie poczucie bezpieczeństwa, są tradycyjne lokaty bankowe. Inni wolą mieć pieniądze „pod ręką” i trzymać je w przysłowiowej skarpecie, dzięki czemu mogą z nich korzystać zgodnie ze swoimi potrzebami: potrzebuję, to biorę. Jednocześnie wciąż w Polsce wciąż są regiony, których mieszkańcy nie ufają nowym technologiom, co ma odzwierciedlenie w ich niechęci do inwestycji online i do platform oszczędnościowych.
Południe Polski – najmniej oszczędności, najwięcej lęku o budżet domowy
Region południowy naszego kraju wyróżnia się szczególnie niekorzystnym obrazem finansowym. To tutaj odsetek osób całkowicie pozbawionych oszczędności jest najwyższy w kraju i wynosi 15,4% .Równocześnie aż 35,1% mieszkańców z południa Polski deklaruje, że nie inwestuje ani złotówki miesięcznie. Naczelną przyczyną takiego stanu rzeczy najczęściej jest fakt, że po prostu… nie ma z czego odkładać.
Mazowsze i Warszawa inwestują i oszczędzają na potęgę
Zupełnie inny obraz rysuje się w województwie Mazowieckim. Mimo bardzo wysokich kosztów życia w stolicy, okazało się, że aż 76,3% mieszkańców inwestuje swoje pieniądze. Jednocześnie aż 44% deklaruje, że odkłada co najmniej 10% swoich miesięcznych dochodów. Wniosek? Wyższe wynagrodzenia nie tylko są w stanie zrekompensować koszty życia w stolicy oraz jej najbliższym otoczeniu, ale też pozwalają odłożyć co nieco na przyszłość.
Wschód – skromnie, ale godnie
Pewnym zaskoczeniem mogą być z kolei wnioski płynące ze wschodnich rejonów Polski. Choć przeciętne wynagrodzenia są tam wyraźnie niższe niż w centrum kraju, to odsetek osób „nieinwestujących” (29,2%) jest poniżej średniej krajowej (31,1%), a udział systematycznie odkładających co najmniej 10% swoich dochodów jest niemal identyczny jak w całej Polsce (40%). Skąd takie liczby? Niższe koszty życia, chociażby w zakresie mieszkań, są w stanie równoważyć słabsze płace.
Ciekawostki regionalne
Na uwagę zasługuje województwo Warmińsko-Mazurskie, gdzie aż 20,7% mieszkańców nie ma żadnych oszczędności, a 58,6% nie inwestuje nic miesięcznie. Trzeba jednak dodać, że próba badawcza była tam niewielka (29 osób), więc i o miarodajne wnioski jest ciężko. W Małopolsce natomiast odsetek osób bez oszczędności wynosi 19,7%, ale równocześnie niemal 46% mieszkańców deklaruje regularne odkładanie co najmniej 10% ze swoich wypłat. To dobry przykład, jak presja drogich mieszkań w Krakowie współistnieje z wyraźną dyscypliną oszczędzania.
Niski próg wejścia i wysokie oprocentowanie kluczem do oszczędzania?
Badania przeprowadzone przez Raisin informują dodatkowo, że 42% ankietowanych ufa platformom finansowym online, ale już 1/3 badanych nie ma opinii na ten temat. Najczęściej badani podkreślają, że do inwestowania zachęciłoby ich wyższe oprocentowanie (39,3% ankietowanych) i możliwość lokowania nawet małych kwot (30,4%).
– Co ósmy Polak nie ma żadnych oszczędności, a niemal co trzeci nie odkłada miesięcznie ani złotówki. Ci, którzy jednak oszczędzają, najczęściej przeznaczają na ten cel od 5 do 20 proc. swoich dochodów. To, co mogłoby realnie zmienić sytuację, to wyższe oprocentowanie, niższe progi wejścia i pełna przejrzystość ofert – podkreśla Michał Piątek, dyrektor generalny Raisin w Polsce.
Źródło: informacja prasowa




Dodaj komentarz