meta ai

Okulary Meta mówią po polsku. Ale tylko trochę – i najlepiej przy Wi-Fi

Na okulary Mety w Polsce czekaliśmy długo. Od 20 października w końcu można je u nas kupić, a asystent Meta AI nauczył się polskiego. Brzmi świetnie? Jest jednak drobny haczyk.

Co można kupić i za ile

Na start są cztery modele, wszystkie zamawiane przez Meta.com:

  • Ray-Ban Meta Audio – od 1479 zł,
  • Oakley Meta HSTN – od 1859 zł,
  • Ray-Ban Meta Gen 3 – od 1899 zł,
  • Oakley Meta Vanguard – od 2329 zł.

Najważniejszy jest Ray-Ban Meta trzeciej generacji. Wayfarer, Aviator albo Zena, aparat 12 Mpix, wideo w 3K i do 9 godzin pracy, czyli godzinę dłużej niż poprzednio.

Ciekawostką jest wersja Audio – pierwsze okulary Mety bez kamery. Ważą od 43 g i grają do 12 godzin. Kto nie chce, żeby ludzie wokół zastanawiali się, czy ich nagrywa, ma wreszcie wybór.

Polski? Tak, ale „dodatkowy“

Meta AI w okularach mówi po polsku, ale nasz język ma status „języka dodatkowego“. W praktyce to kilka ograniczeń, których nie znają użytkownicy mówiący po angielsku czy niemiecku.

Najważniejsze: okulary muszą być połączone z Wi-Fi. Nawet wtedy, gdy chcesz tylko zrobić głosem zdjęcie albo nagrać film.

Do tego mogą nie działać dzwonienie, wysyłanie wiadomości i udostępnianie treści z okularów, a także tryb Live AI i wybór głosu asystenta. A kiedy zapytasz, na co właśnie patrzysz, na odpowiedź poczekasz dłużej niż za granicą.

Czyli spacer po mieście z asystentem, który na bieżąco opowiada, co widzisz? Na razie raczej przy domowym routerze.

A okulary z wyświetlaczem?

Tu rozczarowanie. Model z małym ekranem w soczewce, czyli Meta Ray-Ban Display, od 13 października sprzedawany jest w Niemczech, Francji i Włoszech za 899 euro. Do Polski nie trafił, a Meta nie zdradza, kiedy to się zmieni.

Okulary mają za to pojawić się nie tylko w internecie. Luxottica zapowiada sprzedaż także w salonach optycznych, m.in. Vision Express – będzie więc można je przymierzyć, zanim wyda się prawie dwa tysiące złotych.

O tym, jak okulary Mety radzą sobie z prywatnością, pisaliśmy już wcześniej. Teraz dochodzi druga rzecz: w Polsce trzeba się liczyć z tym, że asystent jest po prostu mniej sprawny niż za granicą.

źródło: gsmonline.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *