Wczoraj NVIDIA pochwaliła się kolejną iteracją technologii Deep Learning Super Sampling. Już teraz korporacja określiła nieskromnie największą rewolucją w grafice w grach wideo od 2018 roku, kiedy to w łapki graczy wpadł ray tracing oraz pierwsza odsłona DLSS. Firma pokazała przy okazji, co potrafi kolejna generacja ich technologii upscalingu obrazu w oparciu o obliczenia sztucznej inteligencji… i się wylało…
DLSS 5 w skrócie
Zanim przejdziemy dalej – materiał będący demem technologicznych DLSS 5. NVIDIA pokazała działanie upscalingu no i trzeba przyznać, że to co mogliśmy zobaczyć daleko wybiega poza wygładzenie i uszczegółowienie obrazu. A z tego głównie znane są takie technologie, jak DLSS od NVIDII, FSR od AMD czy XeSS od Intela.
Nie da się ukryć, że przedstawione kadry z użyciem DLSS 5 prezentują się „pełniej”, są bogatsze w światłocienie i jednocześnie uwypuklają detale. Jak twierdzi Henry Lin, dyrektor ds. zarządzania produktem w firmie NVIDIA:
DLSS 5 pobiera jako dane wejściowe wektory kolorów i ruchu z gry dla każdej klatki i wykorzystuje model sztucznej inteligencji do nasycenia sceny fotorealistycznym oświetleniem i materiałami, które są zakotwiczone w źródłowej zawartości 3D i spójne w każdej klatce. DLSS 5 działa w czasie rzeczywistym w rozdzielczości do 4K, zapewniając płynną, interaktywną rozgrywkę. DLSS 5 wykorzystuje wektory koloru i ruchu klatki jako dane wejściowe, aby zapewnić fotorealistyczne oświetlenie i materiały, które są deterministyczne, stabilne czasowo i powiązane z treścią gry.
Przedstawione możliwości DLSS 5 mają prawo robić wrażenie… chociaż na graczach chyba nie zrobiły. W większości przypadków odbiór nowej technologii poprawiania obrazu okazał się negatywny. W sieci pojawiły się komentarze krytykujące estetykę obrazu porównując ją do kiepskiej jakości grafik wygenerowanych przez AI albo… miniatur z filmów na YouTube. Są też głosy zarzucające, że w ten sposób grą odbierze się ich „tożsamość”.
Dzieją się rzeczy, których nie rozumiem
Ja natomiast stanę w opozycji do narzekań graczy. To co przedstawiła NVIDIA mi osobiście się podoba. Owszem, obraz momentami wygląda nieco dziwnie, w sposób „nie-gamingowy”. To jednak spora zasługa (albo „wina” – jak kto woli) większej liczby cieni, świateł i ich gry na różnorakich powierzchniach. I patrząc na DLSS 5 w takim sposób, faktycznie można dość do wniosku, że mamy tu do czynienia z kolejnym krokiem przybliżającym gry do „fotorealizmu”.
Należy też pamiętać, że to, co NVIDIA przygotowała na pokaz nie jest jedyną słuszną formą działania nowej wersji Deep Learning Super Sampling. NVIDIA podkreśla, że DLSS 5 jest narzędziem w rękach twórców gier i to oni finalnie będą odpowiadać za wykorzystanie nowej technologii, w tym za intensywność i gradację kolorów oraz innych efektów. To nie jest „filtr” ani „maska”. DLSS 5 nie zmienia źródłowego materiału 3D, a jedynie wdraża wektory kolorów i ruchu w klatkach animacji.
Na mnie DLSS 5 robi wrażenie i to całkiem spore. Jestem ciekaw, jak nowa technologia finalnie zaprezentuje się na jesieni – wtedy to DLSS 5 trafi oficjalnie m.in. do Resident Evil: Requiem, EA Sports FC, Assassin’s Creed: Shadows, Phantom Blade Zero, TES: Oblivion Remastered czy Hogwarts Legacy.
Źródło: nvidia, x




Dodaj komentarz