To nie żart, tylko liczby: 878 miliardów dolarów. Tyle może trafić do Elona Muska po decyzji akcjonariuszy Tesli, którzy przyklepali nowy plan wynagrodzeń dla szefa spółki. Jeśli spełni wszystkie warunki, miliarder zostanie pierwszym bilionerem w historii.
Głosowanie nad pakietem śledził cały finansowy świat. Dla akcjonariuszy to nie tylko kwestia pieniędzy, ale test wiary w wizję Muska, który od dwóch dekad przekonuje, że Tesla to coś więcej niż producent elektryków. Po ogłoszeniu decyzji akcje firmy wzrosły o ok. 1 proc. – podał Reuters.
878 miliardów? Tak, ale za roboty i taksówki bez kierowcy
Nowy plan nie daje Muskowi ani dolara z góry. Każda transza ma być wypłacana dopiero po osiągnięciu kolejnych, coraz trudniejszych celów. Ostatnia z nich przypadnie dopiero wtedy, gdy Tesla osiągnie wartość giełdową 8,5 biliona dolarów – dziś to „zaledwie” 1,1 bln.
Na liście warunków znalazły się projekty, które jeszcze niedawno brzmiały jak futurystyczna fanaberia: milion humanoidalnych robotów Optimus i milion autonomicznych taksówek. Jeśli plan się uda, Tesla przestanie być kojarzona z samochodami, a zacznie z dominacją w robotyce i sztucznej inteligencji.
„Bez Muska nie ma Tesli”
Jeszcze przed głosowaniem przewodnicząca rady dyrektorów Tesli, Robyn Denholm, ostrzegła, że Musk mógłby odejść, gdyby akcjonariusze nie zgodzili się na plan. Ten argument zadziałał. Większość inwestorów uznała, że wolą ryzykować z Muskiem, niż bez niego.
Nie brakowało jednak głosów krytycznych – część obserwatorów uznała pakiet za przesadzony. Musk tymczasem świętował decyzję w typowy dla siebie sposób: tańcząc z humanoidalnymi robotami podczas wystąpienia w Austin. – „Zamierzamy rozpocząć nowy rozdział w historii Tesli. Bardzo to doceniam” – powiedział ze sceny.
Od pół biliona do biliona
Według „Forbesa”, Musk ma już ponad 500 miliardów dolarów majątku i jeśli utrzyma tempo wzrostu, może zostać bilionerem do 2033 roku. Dla niego samego to jednak podobno nie pieniądze są celem, a dla Tesli – to obietnica przyszłości, w której firma staje się liderem całego sektora technologicznego.
Polityka kontra prąd
Nie obyło się bez kontrowersji. Polska Agencja Prasowa przypomniała, że Musk był największym sponsorem kampanii Donalda Trumpa i do końca maja kierował rządowym Departamentem Wydajności (DOGE). Ich współpraca zakończyła się kłótnią o podatki i wydatki, a w Europie Tesla odczuła to boleśnie – sprzedaż aut spadła.
Mimo to akcjonariusze znów postawili na Muska. Ryzyko? Ogromne. Ale jak pokazuje historia Tesli – to właśnie w ryzyku Musk czuje się najlepiej.
źródło: money.pl, biznes.interia.pl, next.gazeta.pl




Dodaj komentarz