Ofensywa Microsoftu na rynku gier trwa w najlepsze i jeżeli ktoś sądził, że po zeszłorocznym przejęciu przez korporację ZeniMax, z Bethesdą włącznie, jej apetyt został zaspokojony, to był w naprawdę dużym błędzie.

Wczoraj Phil Spencer, głównodowodzący marki Xbox należącej do Microsoftu oraz CEO Microsoft, obwieścił na blogu, że Microsoft rozpoczął operację wykupienia jednego z największych wydawców na rynku – Activision Blizzard. Kwota na jaką ma opiewać transakcja jest iście astronomiczna, gdyż mówimy o 68,7 miliardów dolarów! To zaś oznacza, że jeżeli transakcja dojdzie do skutku (tego typu zakupów nie załatwia się szybką fakturką i całej operacji bacznie przyglądać się będą instytucje antymonopolowe oraz inwestorzy obu stron), pod skrzydła Microsoftu trafią takie utytułowane marki jak Call of Duty, World of Warcraft, Overwatch, Crash Bandicoot, Diablo, StarCraft i wiele innych.

Oczywiście transakcja nie będzie dotyczyła samych gier. Do deweloperów spod szyldu Microsoftu dołączą między innymi Blizzard Entertainment, Infinity Ward, Treyarch, Raven Software, Sledgehammer Games oraz Activision Publishing. Oczywiście lista w tym miejscu się nie kończy.

Jeżeli zakup Activision Blizzard dojdzie do skutku, do usługi Xbox Game Pass trafią gry od tego wydawcy. Jednak zanim transakcja zostanie „klepnięta” przez samych zainteresowanych oraz wszystkie urzędy, które muszą trzymać pieczę nad całą operacją, oba podmioty będą wciąż działać jako dwie osobne firmy. Cały proces może potrwać nawet 18 miesięcy.

Wokół nowego zakupu Microsoftu przewija się dodatkowo mnóstwo kontekstów. Pierwszy to oczywiście efektywne działania Phila Spencera. Przez ostatni rok liczba subskrybentów usługi Xbox Game Pass urosła do ponad 25 milionów użytkowników, i może ta liczba nie robiła by większego wrażenia, gdyby nie fakt, że przez sam 2021 rok liczba subskrybentów wzrosła o przeszło 7 milionów osób. Według wielu podsumowań końcoworocznych, Microsoft był jednym z największych zwycięzców roku 2021 w branży. Activision Blizzard zaś znajdowało się za przeciwnych końcach zestawień.

Drugą sprawą jest oczywiście czarna passa Activision Blizzard w ostatnim półroczu, kiedy to na światło dzienne zaczęły masowo wypływać brudy korporacji. Nierówne i nieuczciwe wynagrodzenia, mobbing oraz molestowanie seksualne to tylko niektóre z grzechów firmy zarządzanej przez Bobby’ego Koticka. Zresztą sam Kotick jest uznawany powszechnie za jedną z najbardziej znienawidzonych twarzy branży wideo. Sukcesów w ostatnim czasie także firmie brakowało. Przez sporą część graczy Call of Duty: Vanguard został okrzyknięty jednym z najgorszych „CoD-ów” w historii i zebrał raczej średnie recenzje, a battle royale Call of Duty: Warzone przyniosło ogromne rozczarowanie w postaci długo wyczekiwanej, nowej mapy oraz pozostałej zawartości.

Ciekawie maluje się także coraz bardziej zacięta rywalizacja Microsoftu z Sony. Amerykanie grają agresywnie i zagarniają dla siebie coraz to więcej gorących tytułów (chociażby The Elder Scrolls, Call of Duty, Doom, Diablo). Sony jednak stara się przechodzić do ofensywy oferując coraz więcej tzw. ekskluzywów, czyli gier pierwotnie wydanych wyłącznie na konsole PlayStation, graczom pecetowym, czego najnowszych przykładem jest bardzo ciepło przyjęty God of War. Jednak Xbox Game Pass ma tę przewagę, że jest dostępny zarówno dla posiadaczy konsoli, jak i pecetów z systemem Windows.

Warto też zwrócić uwagę na symboliczny pstryczek w nos, jaki Phil Spencer sprzedał Sony. Oto jedna z maskotek Sony i PlayStation – Crash Bandicoot – za moment będzie miała szanse stać się jednym ze znaków rozpoznawczych największego konkurenta Japończyków i być dostępną na konkurencyjnej platformie. Ot, chichot losu.

 

Źródło: xbox, theverge