Przy okazji testu Della Vostro 7570 sprawdziliśmy, jak sprzęt z niezłą gamingową grafiką, w tym przypadku był to układ GTX 1050 Ti, poradzi sobie przy zadaniach związanych z projektowaniem 3D. SolidWorks, Autodesk i CATIA wymagają solidnej platformy sprzętowej, a ten warunek Vostro spełniał w pełni, co potwierdziły wyniki naszych testów.

Jednak GTX to GTX, a w przypadku, gdy zawodowo zajmujemy się projektowaniem, wypada sięgnąć po maszynę z układem NVIDIA Quadro lub AMD Radeon Pro. Grafiki tego typu nie tylko zapewnią większą wydajność przy zastosowaniach profesjonalnych, lecz także są gwarantem stabilnej pracy sprzętu. Posiadacze mobilnej stacji roboczej, czyli notebooka w którym najczęściej montuje się GPU klasy „professional”, mają pewność, że kilkugodzinna sesja w CAD nie zakończy się „crashem” aplikacji czy nawet urokliwym widokiem BSOD. Potwierdza to certyfikacja ISV przyznawana przez najważniejszych producentów oprogramowania projektowego, i której nie znajdziemy w grafikach ze stajni NVIDIA GeForce i AMD Radeon (bez Pro). To także jest jednym z powodów wysokich cen układów projektowych – koszt notebooka lub desktopa z Quadro P5000 może kilkukrotnie przekroczyć cenę komputera wyposażonego w GTX-a 1080 Ti.

Jednak ten tekst nie będzie traktował o wyższości układów profesjonalnych nad konsumenckimi przy zadaniach projektowych, lecz wręcz odwrotnie – sprawdzimy, jak mobilne stacje robocze sprawdzają się przy bardziej rozrywkowych aktywnościach. Skoro sprzęt dla gracza można wykorzystać w roli notebooka służbowego, to wypadałoby, aby rozwiązanie jeszcze droższe i bardziej prestiżowe wykazywało choć trochę gamingowego potencjału.

 

W tym celu sięgnęliśmy po dwa nieliche notebooki z biznesowej stajni Lenovo – ThinkPada P51 oraz jego większego kuzyna, 17-calowego ThinkPada P71. To pełnoprawni przedstawiciele mobilnych stacji roboczych z najwyższej półki, więc możemy liczyć nie tylko na nieprzeciętnie wydajne podzespoły, lecz także na rozbudowane wyposażenie dodatkowe. Wbudowany w pulpit kalibrator ekranu oraz gniazdo ExpressCard 34 to cechy, jakich nie znajdziemy w notebookach z innego segmentu. Pełne recenzje ThinkPada P51 (w nieco słabszej konfiguracji) oraz ThinkPada P71 znajdziecie w naszym dziale testowym.

 

specyfikacja:Lenovo ThinkPad P71
-----------------------
Lenovo ThinkPad P51
przetestowany CPU:Intel Core i7 7820HQ
4 rdzenie, 8 wątków
2,9 - 3,9 GHz
TDP - 45 W
cache - 8 MB
przetestowane GPU:NVIDIA Quadro P3000, 6 GB
-------------------------------
NVIDIA Quadro M2200, 4 GB
dysk:512 GB, SSD M.2 NVMe
SAMSUNG MZVLW512HMJP-000L7
RAM:1x 8 GB DDR4
------------------
maks. 64 GB
cztery gniazda
przetestowane matryce:17,3 cala, 3840 x 2160
IPS, matowa
------------------------
15,6 cala, 3840 x 2160
IPS, matowa
wybór portów:4x USB 3.0
2x Thunderbolt 3 (P71)
1x Thunderbolt 3 (P51)
mini-DisplayPort
HDMI
LAN
gniazdo stacji dokującej
audio in/out
wyposażenie dodatkowe:kalibrator ekranu X-Rite Pantone
modem LTE/4G
ExpressCard 34
czytnik kart MMC/SD/SDXC/SDHC
trackpoint
klawiatura odporna na zalanie
podświetlenie klawiatury
Bluetooth 4.1
czytnik Smart Card
czytnik linii papilarnych
moduł szyfrujący TPM 2.0

Tu wypada pokreślić, że wybrane przez nas konfiguracje nie dysponują najmocniejszymi grafikami Quadro dostępnymi w tej serii. ThinkPad P51 korzysta z układu Quadro M2200 opartego o architekturę Maxwell, znaną z układów NVIDIA poprzedniej generacji. Natomiast ThinkPad P71 dotarł do nas z grafiką Quadro P3000 – to wersja znacznie mocniejsza, wykonana w aktualnej architekturze Pascal, stosowanej w GTX-ach serii 1000. Na użytkowników z jeszcze zasobniejszym portfelem i jeszcze większymi wymaganiami sprzętowymi czekają konfiguracje wyposażone w układy Quadro P4000 (8 GB własnej pamięci) oraz P5000 (16 GB!). Będą to maszyny o bezkompromisowych osiągach, jednak cena tak wyposażonego notebooka może być już problemem nawet dla większych firm – z tego też względu zdecydowaliśmy się na bardziej „przystępne” konfiguracje.

W obu maszynach możemy także liczyć na bardzo wydajny procesor Intel Core i7 7820HQ, wysokiej klasy ekran IPS o rozdzielczości 4K oraz szybki system dyskowy z nośnikiem SSD M.2 NVMe w roli głównej. Konfiguracyjnie sprzęt prezentuje się więc nad wyraz atrakcyjnie – pytanie tylko, czy grafiki NVIDIA Quadro oraz sama specjalizacja notebooków nie staną na przeszkodzie w sianiu wirtualnej destrukcji?

Gamingowa ergonomia

Więcej o specyficznej urodzie notebooków gamingowych przeczytacie niebawem w poradniku poświęconemu tej właśnie kategorii sprzętu. W największym skrócie: dla nieco starszych użytkowników często największą przeszkodą przed zakupem maszyny dla gracza był przesadnie ekstrawagancki wygląd obudowy. Choć współcześnie część producentów spuściła nieco z tonu i ograniczyła liczbę LED-owych pasków i agresywnych zdobień, to i tak znalezienie gamingówki pasującej wizualnie do garnituru lub garsonki może być niemałym wyzwaniem.

Lenovo ThinkPad P51

Jak powinien się prezentować względnie stonowany sprzęt dla gracza? Czarna i matowa obudowa z czerwonymi detalami podkreślającymi nietuzinkowy charakter sprzętu to ponadczasowy i najbardziej praktyczny pomysł. Lenovo ThinkPad P51 oraz P71 znakomicie wpisują się w takie założenia, gdyż ich konstrukcje wykonano z magnezu, aluminium oraz kompozytu wzmocnionego włóknem szklanym, które następnie powleczono przyjemnym w dotyku, gumowatym polimerem. Ich obudowy są czarne i matowe, co w połączeniu z klasyczną thinkpadowską linią przekłada się na stylistykę, jaka powinna przypaść do gustu graczowi w wieku 30+. Sprzęt jest przy tym niezwykle wytrzymały i precyzyjnie spasowany – sztywność ekranu siedemnastocalowego ThinkPada P71 zasługuje na najwyższą notę, a pulpit sprawia wrażenie wyrzeźbionego z kawałka granitu.

Lenovo ThinkPad P71

Duży notebook gamingowy powinien zapewnić dostęp nie tylko do zróżnicowanego, lecz także praktycznie rozmieszczonego zestawu portów. Z tym drugim elementem bywa różnie, co może dziwić, gdyż w przypadku obudowy o słusznych gabarytach nie powinno być problemu z ulokowaniem najważniejszych portów na tyle komputera. Często przeszkodą w zastosowaniu takiego rozwiązania jest nietuzinkowy design obudowy oraz wyprowadzone na tył i dodatkowo wyeksponowane dysze układu chłodzenia.

Dysze chłodzenia na tyle ThinkPada P71 – między nimi umieszczono najważniejsze porty.

W przypadku ThinkPadów serii P nie ma mowy o takim problemie – chociaż na tylnej krawędzi faktycznie znajdziemy ujścia podwójnego układu chłodzenia, to między nimi znalazło się miejsce dla gniazda zasilania, portu LAN oraz cyfrowych wyjść obrazu (HDMI plus jeden lub dwa porty Thunderbolt 3). Tym sposobem boków notebooka nie upiększy nam groteskowa plątanina przewodów i wtyczek, więc nic nie powinno nam przeszkadzać w wygodnym operowaniu myszą. Pamiętajmy także, że w przeciwieństwie do gamingówek, tu znajdziemy klasyczne gniazdo dokowania, umożliwiające ergonomiczne i błyskawiczne połączenie komputera nawet z bardzo rozbudowanym i wielomonitorowym stanowiskiem pracy.

Gamingowe wyposażenie

Zacznijmy od ekranów. W testowanych modelach znajdziemy wysokiej klasy matryce IPS o rozdzielczości 4K i częstotliwości odświeżania 60 Hz. Sprzęt został stworzony z myślą o wymagającym grafiku, projektancie lub montażyście wideo, dla których istotniejsze są parametry wyświetlanego obrazu niż odświeżanie ekranu – a zatem bez względu na to ile klatek wygeneruje nam grafika i tak „fizycznie” matryce będą wstanie wyświetlać maksymalnie 60 klatek na sekundę. Dla ambitnych miłośników wymagających nieziemskiego refleksu gier sieciowych może to być ograniczeniem dyskwalifikującym sprzęt, natomiast większości graczy 60 fps do szczęścia w zupełności wystarczy. Większym problemem może być rozdzielczość matrycy – 4K w grach to jednak terytorium najwydajniejszych grafik gamingowych, nierzadko także spiętych w układ SLI. Czy przy nowych i wymagających tytułach testowane grafiki zapewnią potrzebą płynność? O tym w dalszej części tekstu.

 
Lenovo ThinkPad P71 podświetlenie kąty widzenia ekranu
  • luminancja: 339 cd/m2
  • kontrast: 1100:1
  • czerń: 0,32 cd/m2 
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta AdobeRGB: 83%
Lenovo ThinkPad P51 podświetlenie kąty widzenia ekranu
  • luminancja: 297 cd/m2
  • kontrast: 1200:1
  • czerń: 0,16 cd/m2 
  • paleta sRGB: 100%
  • paleta AdobeRGB: 99%

 

Oba ekrany mogą się pochwalić idealnym odwzorowaniem palety sRGB, świetnym kontrastem i, z racji rozdzielczości, niesamowitą ostrością wyświetlanych treści. Na takim wyświetlaczu nawet starsze i mniej wymagające gry prezentują się znacznie lepiej niż przy typowym Full HD – rozdzielczość 4K potrafi nawet w starszy silnik graficzny tchnąć drugą młodość.

 

Rewelacyjna thinkpadowska klawiatura świetnie sprawdza się nie tylko przy pracy z tekstem – głęboki skok klawiszy docenimy także podczas grania.

Przy praktycznie każdej grze przydaje się klawiatura o dużych, wyraźnie rozdzielonych klawiszach i, co najważniejsze, z soczystym i głębokim skokiem. Bardzo przydatne jest też podświetlenie, pozwalające na rozgrywkę w zaciemnionym pomieszczeniu – seria Dead Space największe wrażenie robi właśnie w takich warunkach. Co ciekawe, wg badań firmy Getac specjalizującej się w produkowaniu notebooków typu Rugged, największy komfort pracy zapewnia podświetlenie w kolorze czerwonym. Dla naszych oczu jest ono najmniej inwazyjne, a jednocześnie bardzo czytelne.

 

Także od gamingówki mamy prawo wymagać klawiatury świetnie spisującej się przy tworzeniu tekstów – Asus ROG G751

Co prawda, w ThinkPadach serii P doszukamy się tylko białego podświetlenia, ale za to mamy tu wszystkie pozostałe cechy – i to w wersji „deluxe”. Thinkpadowskimi klawiaturami zachwycaliśmy się z resztą już nie raz i nie dwa, aczkolwiek w kontekście pracy z tekstem. A równie dobrze sprawdzą się przy gamingu, gdyż tak głęboki skok przycisków fenomenalnie sprawdza się zarówno przy produkcjach z gatunku FPS, jak i wszelkiego typu TPP/aRPG i pochodnych. W sprzęcie gamingowym mile widzianym udogodnieniem są wydzielone przyciski kursorów – tu może nie są one całkowicie oddzielone od całego zestawu, ale i tak korzystanie z nich będzie łatwiejsze niż w typowej biznesówce z klawiaturą o scalonym układzie.

 

Notebooki gamingowe, jako najwyższa kategoria sprzętu multimedialnego, mogą się zwykle pochwalić nieprzeciętnym systemem audio – najczęściej jest to zestaw 2.1, czyli dwa głośniki stereo plus skryty na spodzie obudowy subwoofer. W testowanych ThinkPadach za nagłośnienie odpowiadają dwa głośniki ulokowane nad klawiaturą. Taka lokalizacja sprawia, że dźwięk jest nie tylko bardzo donośny, lecz także na jego tonację nie ma wpływu materiał na którym stoi komputer – to typowa przypadłość sprzętu z głośnikami ulokowanymi na spodzie. Pomimo braku głośnika niskotonowego notebooki świetnie spisują się podczas słuchania muzyki czy oglądania filmów; dźwięk jest bardzo wyraźny i zaskakująco czysty, w czym duży udział ma oprogramowanie przygotowane przez Dolby. Z jego pomocą system sam dopasowuje ustawienia dźwiękowe do bieżących zadań, oszczędzając nam zniekształceń i pobrzmień generowanych przez przeciążone membrany. Oczywiście, nie możemy tu liczyć na wrażenia dźwiękowe, jakie zapewnią pełnoprawne gamingówki z bardziej zaawansowanym nagłośnieniem, ale tak szczerze – czy ktoś na poważnie siada do gry bez słuchawek lub zewnętrznego zestawu głośnikowego? Raczej traktuje się je jako „wyjazdową” rezerwę.

Gamingowa kultura pracy

Wśród wielu użytkowników nadal pokutuje przekonanie, że sprzęt gamingowy charakteryzuje się fatalną kulturą pracy. O ile w segmencie najwydajniejszych lub najbardziej odchudzonych maszyn faktycznie spotkamy modele, które trudno określić jako „bezdźwięczne”, to wśród gamingówek nie brakuje maszyn mogących się pochwalić więcej niż przyzwoitą kulturą pracy. Zwykle kluczem jest tu podwójny i wyprowadzony na tył układ chłodzenia oraz odpowiednia grubość obudowy, przekładająca się na wymaganą przepustowość dla chłodzącego podzespoły powietrza.

I oba ThinkPady serii P zostały zaprojektowane z uwzględnieniem takich właśnie założeń. Choć grubość obudowy nie dorównuje największym gamingowym potworom, potrafiącym po zamknięciu nabrać 5 cm grubości, to nieco ponad 3 cm nadal wystarcza, by wentylatory mogły pracować w nieprzesadnym tempie. Na chwilę obecną śmiało możemy je zaliczyć do jednych z najcichszych testowanych przez nas notebooków ukierunkowanych na wydajność, co docenimy także podczas sesji z grą. Dyskretny szum chłodzenia niknie w odgłosach tła i nawet jeśli podczas rozgrywki wykorzystamy zewnętrzne głośniki, a nie słuchawki, nie ma on prawa nam przeszkadzać w zabawie. Ultracicha gamingowka? Tylko ThinkPad serii P!

Gamingowe osiągi

Nareszcie docieramy do meritum, czyli czas na osiągi w grach. Największą rolę pełni tu oczywiście grafika, lecz nie można przy tym zapomnieć o procesorze. W sprzęcie gamingowym z reguły są to czterordzeniowe układy o standardowym TDP i oznaczeniu HQ – czyli np. Core i7 6700HQ lub i7 7700HQ. Tak mocny układ jest koniecznością, by procesor nie stał się tzw. wąskim gardłem, ograniczającym możliwości grafiki – co ma miejsce, np. gdy procesor niskonapięciowy klasy U zestawimy z wydajną grafika z rodziny NVIDIA GeForce GTX. Przykładem takiego rozwiązania mogą być ultrabooki połączone z zewnętrznym wzmacniaczem graficznym, czyli z desktopową grafiką zamkniętą w autonomicznej obudowie z własnym zasilaniem, którą podpinamy do notebooka przy pomocy interfejsu Thunderbolt 3. Karta graficzna w takim przypadku może osiągać 60 – 70% swej nominalnej wydajności, gdyż, mówiąc w znacznym uproszczeniu, procesor niskonapięciowy nie nadąża z „przerabianiem” wyliczonych przez nią danych.

W przypadku testowanych maszyn załapaliśmy się na układ nieco mocniejszy od przyjętego gamingowego standardu, za który obecnie uchodzi procesor Core i7 7700HQ. Zastosowany w obu ThinkPadach Intel Core i7 7820HQ ma wyższe taktowanie i pojemniejszą pamięć cache, co zapewnia nieco większy zapas mocy obliczeniowej. Co równie ważne – obciążony procesor nie ma żadnych problemów z wykorzystaniem pełnego potencjału trybu Turbo Boost, a jego temperatura nawet przy wielogodzinnych zadaniach utrzymuje bezpieczną wartość.

 
Intel Core i7 7820HQ
temperatura taktowanie
czas pracy – 15 min. 84° C 3493 MHz
czas pracy – 30 min. 85° C 3493 MHz
czas pracy – 60 min 86° C 3493 MHz

 

Podobnie jak w maszynach dla graczy, także w segmencie mobilnych stacji roboczych najmocniejsze grafiki rezerwuje się dla modeli o największym formacie – dopiero w takiej obudowie zmieści się układ chłodzenia mogący sprostać tak dużej emisji ciepła. Z tego względu, w przypadku piętnastocalowego ThinkPada P51, najmocniejszym dostępnym układem jest NVIDIA Quadro M2200 z 4 GB własnej pamięci. Jest to grafika oparta jeszcze o starszą architekturę NVIDII, czyli Maxwell, którą mogliśmy znaleźć w GTX-ach 900M. I taką właśnie wersję mieliśmy okazję przetestować. Quadro M2200 to układ bardzo zbliżony specyfikacją do gamingowej grafiki GeForce GTX 965M, a więc rozwiązania już niemłodego, które nawet w dniu swej premiery nie należało do najwydajniejszych.

Większe pole manewru, przy odpowiednio większej cenie, daje nam ThinkPad P71 – tu możemy znaleźć nawet najmocniejszą profesjonalną grafikę, czyli Quadro P5000 z, bagatela, 16 GB własnej pamięci. Jednak koszt zakupu takiej konfiguracji jest na tyle duży, że decydują się na niego firmy traktujące go jako inwestycję, niezbędną do realizowania najbardziej rozbudowanych i wymagających zleceń. Do nas trafiła wersja nieco skromniejsza z grafiką NVIDIA Quadro P3000 wyposażoną w 6 GB własnej pamięci – jego odpowiednikiem w świecie gamingowym jest GeForce GTX 1060.

Do naszych testów wykorzystaliśmy trzy tytuły o sporych wymaganiach sprzętowych, świetnie sprawdzające się w roli wyznaczników gamingowego potencjału komputera. Wśród nich nie mogło oczywiście zabraknąć Wiedźmina 3, czyli polskiej superprodukcji RPG. Ten tytuł wciąż jeszcze cieszy się zasłużonym mianem jednej z najbardziej dopracowanych pod względem graficznym (i nie tylko) produkcji, jakie pojawiły się w historii gier komputerowych.

W rolę drugiego „benchmarka” wciela się największa ubiegłoroczna porażka PR-owa, jaką zafundowało sobie EA, czyli Mass Effect: Andromeda. Wbrew obiegowej, i nie ukrywajmy – nieco histerycznej, opinii sporej części graczy nie jest to produkt niegrywalny, a przepiękne tereny quasi-otwartych planet także potrafią wiele powiedzieć o wydajności graficznej sprzętu. Tym bardziej, że optymalizacja tego tytułu nie jest przesadnie udana.

Listę zamyka znakomity Rise of the Tomb Raider, łączący w sobie świetną oprawę graficzną z akceptowalnymi wymaganiami sprzętowymi.

Jak widać przy rozdzielczości Full HD obie maszyny nie mają większych problemów z zapewnieniem płynnej animacji, przy czym wyraźnie widać tu przewagę układu P3000 nad M2200 – nie powinno to jednak być żadnym zaskoczeniem. Posiadacze notebooka z taką grafiką mogą spokojnie liczyć na możliwość odpalenia nowych tytułów przy zachowaniu maksymalnych lub niemal maksymalnych ustawień graficznych, osiągając płynność na poziomie wyższym niż 40 kl./s. Oczywiście dla części użytkowników będą to już wartości nie do przyjęcia, gdyż „prawdziwy gaming zaczyna się od 100 klatek wzwyż z wykorzystaniem ekranu o odświeżaniu 144 Hz” – cóż, każdemu wedle potrzeb. Niektórzy z nas pamiętają jeszcze pierwszego Unreala, odpalanego na sprzęcie mogącym go udźwignąć w rozdzielczości 1024 x 768 z płynnością animacji na poziomie ledwie 20 – 25 kl./s. I jakoś zabawa była przednia…

W przypadku Quadro M2200, by utrzymać „frame rate” powyżej 40 klatek, konieczne już będzie obniżenie ustawień graficznych bliżej poziomu „medium”. Jednak nie zabraknie nam tytułów nieco starszych, lepiej zoptymalizowanych lub o mniejszych wymaganiach, które bez problemu odpalimy i z większą liczbą graficznych wodotrysków.

Jednak nawet mocniejsze Quadro P3000 nie było wstanie sprostać natywnej rozdzielczości testowanych matryc, czyli 4K. Cóż, podobnie jak w sprzęcie stricte gamingowym, także i tu do „udźwignięcia” takich ustawień graficznych niezbędna jest grafika z najwyższej półki wydajnościowej – w tym przypadku Quadro P4000, a w przy niektórych tytułach nawet P5000. Nikt rozsądny raczej nie sięgnie po taką wersję, tylko po to by cieszyć oczy krajobrazami wirtualnych krain w niesamowitej ostrości. Z drugiej strony, jeżeli nasze obowiązki i budżet przewidują stację roboczą w najlepszej wersji, będziemy mogli wykorzystać jej wydajnościowy potencjał także po godzinach pracy i wywołać kompleksy u posiadaczy nawet najmocniejszych maszyn gamingowych – Wiedźmin 3 w rozdzielczości 4K nawet na siedemnastu calach prezentuje się olśniewająco. A przecież zawsze możemy sięgnąć po zewnętrzny, duży monitor, żeby jeszcze dodatkowo zwiększyć frajdę z zabawy – dostępne porty oraz gniazdo dokowania aż się proszą o ich zagospodarowanie. Nie traćmy jednak z oczu głównej idei, dla której sięgamy po stację roboczą: to kosztowna i warta przemyślenia inwestycja w naszą firmę lub przyszłość zawodową. Osiągi gamingowe to „efekt uboczny” i to nie one powinny w największym stopniu wypływać na wybór dopasowanej do naszych potrzeb konfiguracji.

Lenovo ThinkPad P51 i P71

Podsumowanie

Nie ukrywamy, że dla części naszego redakcyjnego składu cichym i nie mającym szans na realizację marzeniem jest pojawienie się na rynku ThinkPadów serii G jak „Gaming”, opartych o obudowy i rozwiązania z serii P właśnie. Prócz mocarnego GTX-a w miejscu profesjonalnej Quadro powinno do nich trafić czerwone podświetlenie klawiatury, wyeksponowane klawisze WSAD oraz matryca o rozdzielczości WQHD i odświeżaniu 144 Hz. Nareszcie mielibyśmy do czynienia z gamingówką o wyglądzie idealnie dopasowanym do wieku użytkownika, u którego z przodu pojawiła się cyfra „3”, i z kulturą pracy potrafiącą zawstydzić nawet najbardziej zaawansowane maszyny gamingowe konkurencji.

Ale póki co mamy ThinkPady serii P i jak pokazały nasze testy – je także możemy wykorzystać do relaksu z dobrą grą. Musimy jednak liczyć się z tym, że za najwyższe osiągi przyjdzie nam zapłacić więcej, niż w porównywalnych rozwiązaniach dla graczy. Takie jednak prawo segmentu przystosowanego dla profesjonalistów – mobilna stacja robocza to nie gadżet, którym mamy robić wrażenie na znajomych i współpracownikach, lecz wyspecjalizowane narzędzie pracy mające przynosić nam lub naszej firmie określony dochód.