DeepSeek pod lupą – cyfrowy wilk w owczej skórze czy ofiara techno-histerii?

W dobie dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji, aplikacje takie jak DeepSeek szturmem podbijają rynek, oferując zaawansowane funkcjonalności. Jednakże, wraz z rosnącą popularnością, pojawiają się poważne obawy dotyczące prywatności i bezpieczeństwa danych, szczególnie w kontekście chińskiego pochodzenia tej platformy. Europa, z różnym stopniem zaangażowania, reaguje na te zagrożenia, podczas gdy Polska zdaje się pozostawać w fazie obserwacji.

DeepSeek – o co tyle hałasu?

DeepSeek to chińska aplikacja AI, która błyskawicznie zyskała rozgłos dzięki swoim zaawansowanym możliwościom. Jednak jej pochodzenie jest źródłem znaczących kontrowersji, szczególnie w Europie. Głównym powodem zaniepokojenia są obawy o prywatność i bezpieczeństwo danych użytkowników. Regulatorzy w wielu krajach obawiają się, że dane przetwarzane przez DeepSeek mogą być dostępne dla państwa chińskiego, co rodzi pytania o potencjalne wykorzystanie ich do celów niezgodnych z europejskimi standardami ochrony danych.

DeepSeek w Czechach

Czechy były jednym z pierwszych krajów, które podjęły zdecydowane kroki przeciwko DeepSeek. Czeska agencja ds. cyberbezpieczeństwa NÚKIB wydała ostrzeżenie o wysokim ryzyku związanym z produktami i usługami tej chińskiej firmy. W efekcie korzystanie z DeepSeek zostało zakazane na urządzeniach administracji publicznej.

Ostrzeżenie NÚKIB, mające charakter prawnie wiążący w sektorze infrastruktury krytycznej, opiera się na szczegółowej analizie zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego. Zastrzeżenia obejmują między innymi kwestie przekazywania danych, możliwość identyfikacji użytkowników oraz potencjalny dostęp do informacji przez państwo chińskie. NÚKIB podkreśla, że decyzja ta ma na celu ochronę strategicznych zasobów informacyjnych kraju przed potencjalnymi zagrożeniami wynikającymi z gromadzenia i przetwarzania danych przez podmiot kontrolowany przez obce państwo.

DeepSeek w Niemczech

Niemcy również aktywnie działają w kwestii DeepSeek. Niemiecki inspektor ochrony danych publicznie wezwał Apple i Google do usunięcia aplikacji DeepSeek ze swoich sklepów. Argumentacja opiera się na naruszeniach unijnych regulacji dotyczących ochrony danych osobowych, w szczególności RODO.

Niemieccy regulatorzy podkreślają, że praktyki gromadzenia i przechowywania danych przez DeepSeek mogą być niezgodne z surowymi europejskimi wymogami, co stanowi realne zagrożenie dla prywatności obywateli. Włoski odpowiednik niemieckiego urzędu poszedł o krok dalej, blokując dostępność aplikacji DeepSeek w swoich sklepach z aplikacjami. To pokazuje, że Niemcy – podobnie jak inne kraje – traktują problem bardzo poważnie, dążąc do wyeliminowania potencjalnych luk w ochronie danych.

DeepSeek w Polsce

Polska, w przeciwieństwie do niektórych krajów europejskich, na razie nie podjęła formalnych kroków w sprawie DeepSeek. Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) wydał ostrzeżenie już w lutym bieżącego roku, wskazując na potencjalne zagrożenia związane z gromadzeniem danych przez DeepSeek oraz brak gwarancji ich odpowiedniej ochrony.

Mimo to wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oświadczył, że rząd nie planuje blokowania tego typu usług, choć nie wykluczył reakcji w przypadku potwierdzenia zagrożeń. Od tego czasu nie pojawiły się jednak żadne nowe rekomendacje ani decyzje.

Brak konkretnych regulacji w Polsce jest szczególnie niepokojący w świetle danych ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT, z których wynika, że aż 66% pracowników w Polsce korzysta ze służbowych urządzeń do celów prywatnych. To zjawisko znacząco zwiększa ryzyko niekontrolowanego obiegu informacji i potencjalnego narażenia danych firmowych na niebezpieczeństwo.

Sytuację komentuje Kamil Sadkowski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa w ESET:

Zgodnie z polityką prywatności DeepSeek, dane użytkowników są przechowywane na serwerach w Chinach. Może to obejmować historię rozmów, pliki audio, prompty oraz wszelkie załączniki – np. obrazy czy dokumenty PDF. Osoby decydujące się na korzystanie z aplikacji powinny unikać przesyłania prywatnych lub wrażliwych informacji, zarówno osobistych, jak i zawodowych. Warto pamiętać, że nawet pozornie błahe pytania dotyczące zdrowia, polityki czy codziennych problemów mogą zostać ujawnione. Choć wydaje się to powtarzalną przestrogą, ostrożność przy udostępnianiu danych osobowych obowiązuje na każdej platformie – dotyczy to również ChatGPT. Jednak fakt, że DeepSeek przechowuje dane w Chinach, budzi dodatkowe pytania o to, w jaki sposób mogą być one wykorzystywane lub monitorowane bez zgody użytkowników.

Połączenie wysokiej dostępności z zaawansowaną funkcjonalnością wiąże się także z nowymi zagrożeniami. W przeciwieństwie do zamkniętych modeli, model rozumowania DeepSeek, R1, oferuje większą dostępność, ale jednocześnie jest bardziej podatny na manipulacje. Cyberprzestępcy i grupy sponsorowane przez państwa mogą wykorzystywać jego zdolności do optymalizacji złośliwego kodu, tworzenia niebezpiecznych narzędzi czy generowania niekontrolowanych treści deepfake. W ostatecznym rozrachunku tego typu technologie mogą posłużyć do manipulacji opinią publiczną i wpływania na postawy polityczne w sposób trudny do wykrycia – podobnie jak media społecznościowe, w nieodpowiednich rękach mogą stać się narzędziem rażenia na masową skalę.

Warto zauważyć, że w Polsce – mimo ostrzeżenia wydanego przez UODO na początku roku – nie wprowadzono dotąd żadnych formalnych ograniczeń dotyczących korzystania z DeepSeek. Brak regulacji nie oznacza jednak braku zagrożeń. Użytkownicy, zwłaszcza pracownicy administracji publicznej i sektora prywatnego, powinni mieć świadomość, że korzystając z narzędzi AI, mogą nieświadomie narazić na ryzyko nie tylko swoje dane, ale również informacje dotyczące organizacji, w których pracuj. Kluczowa staje się zatem edukacja cyfrowa i budowanie kultury ostrożności – zwłaszcza przy korzystaniu z takich narzędzi na służbowych komputerach lub z użyciem danych związanych z pracą. Warto w tym kontekście przypomnieć, że aż 66% pracowników w Polsce – według badania ESET i DAGMA bezpieczeństwo IT – przyznało, że wykorzystuje służbowy sprzęt do celów prywatnych. To zjawisko zwiększa ryzyko niekontrolowanego przepływu danych i powinno skłaniać firmy oraz instytucje do aktywnego informowania swoich zespołów o zasadach bezpiecznego korzystania z nowych technologii.

Podsumowanie

Sytuacja wokół DeepSeek to kolejny przykład wyzwań, jakie niosą ze sobą dynamicznie rozwijające się technologie AI. Podczas gdy niektóre kraje europejskie przyjmują stanowcze podejście, Polska pozostaje w fazie „przyglądania się”. Brak formalnych regulacji w Polsce, w połączeniu z powszechnym wykorzystywaniem służbowego sprzętu do celów prywatnych, tworzy podatny grunt dla potencjalnych incydentów bezpieczeństwa.

W obliczu tych zagrożeń, kluczowe staje się budowanie świadomości wśród użytkowników, zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, oraz promowanie bezpiecznych praktyk korzystania z narzędzi AI. Tylko w ten sposób można zminimalizować ryzyko niekontrolowanego przepływu danych i ochronić wrażliwe informacje przed niepowołanym dostępem.

źródło: informacja prasowa


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *