Co by było, gdyby zamiast polityków krajem rządził Winston Churchill? Albo Mahatma Gandhi? Albo – dla spokoju ducha – obaj naraz? Brzmi jak abstrakcja, ale na filipińskiej wyspie ktoś bierze to na poważnie.
Projekt Sensay to eksperymentalne mikropaństwo rozwijane na niewielkiej wyspie w archipelagu Palawan -regionie z turkusowymi lagunami i plażami uznanymi za jedne z najpiękniejszych w Azji. Za całym przedsięwzięciem stoi brytyjski przedsiębiorca Dan Thomson, założyciel firmy zajmującej się chatbotami AI. Jego pomysł jest prosty: sprawdzić, jak wyglądałoby państwo, w którym decyzje współtworzy sztuczna inteligencja.
Rada 17 cyfrowych doradców
Kluczowym elementem projektu ma być rada złożona z 17 wirtualnych „liderów” – cyfrowych replik historycznych postaci słynących z przywództwa i mądrości. Wśród nich m.in. Nelson Mandela, Marek Aureliusz, Leonardo da Vinci i Eleanor Roosevelt. System ma być trenowany na autentycznych pismach, przemówieniach i filozofii tych osób – tak żeby cyfrowi doradcy mogli ze sobą debatować, analizować projekty zmian i głosować nad kierunkiem rozwoju wyspy.
Thomson przekonuje, że chodzi o model zarządzania wolny od lobbingu, politycznych wpływów i prywatnych interesów. Czyli coś, czego w tradycyjnej polityce raczej nie uświadczysz.
Człowiek wciąż przy sterach – na razie
Żeby nikt nie stracił snu, projekt zakłada, że decyzje AI będą wymagać zatwierdzenia przez ludzi. Nad cyfrową radą ma czuwać specjalne „Zgromadzenie Nadrzędne Ludzi”, które w razie potrzeby zablokuje nieodpowiednie działania algorytmów. Thomson sam przyznał w rozmowie z CNN Travel, że gdyby AI zaczęła gromadzić broń i atakować sąsiednie wyspy, byłaby to zła sytuacja – choć ocenił taki scenariusz jako skrajnie nieprawdopodobny.
12 tysięcy chętnych na e-rezydencję
Projekt wciąż nie ma międzynarodowego uznania, wyspa liczy raptem 3,6 km² i mieszka na niej aktualnie jeden ogrodnik. Mimo to ponad 12 tysięcy osób zgłosiło już chęć uzyskania statusu e-rezydenta Sensay. Thomson przyznał, że tak dużego odzewu się nie spodziewał – i sugeruje, że może on wynikać z rosnącego rozczarowania tradycyjnymi systemami politycznymi.
Plany na przyszłość są ambitne: do 30 willi, infrastruktura oparta na energii odnawialnej, laboratoria badawcze i przestrzeń dla mieszkańców i turystów. Do tego eksperymentalna gospodarka oparta na dwóch kryptowalutach – jednej do usług lokalnych, drugiej do handlu międzynarodowego.
AI z budżetem? Tu zaczynają się pytania
Najbardziej kontrowersyjny element projektu to plan oddania AI częściowej kontroli nad finansami wyspy, z wykorzystaniem kryptowalut i autonomicznych systemów płatności. To właśnie ta część budzi największe obawy ekspertów. Mimo to Thomson zapowiada, że już w 2027 roku Sensay ma stać się pierwszą na świecie społecznością opartą na pełnym programie e-rezydencji i AI-wspomaganym zarządzaniu.
Pomysł jest szalony i to chyba właśnie dlatego tak wielu ludzi chce tam zamieszkać. Jeśli tradycyjna polityka zawodzi, to może przynajmniej Churchill z algorytmu nie będzie brał łapówek.
źródło: national-geographic.pl




Dodaj komentarz