Nowy raport europejskiego think tanku Interface, działającym w dziedzinach energetyki i polityki cyfrowej, ujawnia skalę kryzysu energetycznego, który może storpedować europejskie ambicje w dziedzinie AI. Dania już nacisnęła hamulec.
Za każdym razem, gdy zadajesz pytanie chatbotowi, gdzieś na świecie, być może nawet po drugiej stronie kontynentu, zestaw serwerów pracuje pełną parą, by ci odpowiedzieć. I pochłania przy tym ilość energii, która jeszcze dekadę temu byłaby nie do wyobrażenia.
Europa chce dogonić USA… ale nie ma jak
Stany Zjednoczone mają dziś około 5 400 centrów danych, w Europie powstało ich jedynie 3 400. Europa desperacko chce zlikwidować tę lukę. Problem w tym, że doganianie Ameryki ma swoją cenę, a szczególnie wysoka jest ta dotycząca energetyki. Kontynentalna sieć elektryczna zaczyna się pod ciężarem powstających jak centrów danych uginać.
Wspomniany raport stawia sprawę jasno – moc obliczeniowa największych klastrów AI wzrosła z 13 MW w 2019 roku do szacowanych 280–300 MW dla klastra Colossus firmy xAI w 2025 roku. To zapotrzebowanie porównywalne z około 250 000 europejskich gospodarstw domowych. Samo trenowanie modelu ChatGPT-4 pochłonęło tyle energii, ile zużywa cały Region Stołeczny Brukseli przez ponad cztery dni. To liczby dające do myślenia i pobudzające wyobraźnię.
Europa musi „bronić” swojej energii
Cały problem wziął się stąd, że sieć energetyczna, zaprojektowana z myślą o stopniowym, przewidywalnym wzroście popytu, po prostu nie była budowana z myślą o AI. Kolejki na przyłącze do sieci w najbardziej pożądanych lokalizacjach – Frankfurcie, Londynie, Amsterdamie, Paryżu i Dublinie — wynoszą obecnie średnio od 7 do 10 lat, a w najbardziej zatłoczonych rynkach nawet 13 lat. Irlandia nałożyła faktyczne moratorium na nowe centra danych w Dublinie do 2028 roku, Holandia i Frankfurt zablokowały nowe przyłącza co najmniej do 2030. OpenAI wstrzymało inwestycje w Wielkiej Brytanii i Norwegii z powodu wysokich cen energii.
Tymczasem Dania poszła o krok dalej. Państwowy operator sieci Energinet wprowadził w marcu tymczasowe wstrzymanie wszelkich nowych umów przyłączeniowych po tym, jak łączne zapotrzebowanie projektów w kolejce osiągnęło 60 GW — przy szczytowym popycie krajowym na poziomie zaledwie 7 GW. Niemal jedna czwarta tej kolejki to właśnie centra danych. Operatorzy, w tym Google i Digital Realty, wprost ostrzegają, że jeżeli nie pojawi się jasny harmonogram odblokowywania sieci, to skłoni to firmy do przeniesienia inwestycji gdzie indziej.
Autorzy raportu Interface przestrzegają, że bez pilnych reform europejskie ambicje AI mogą zamienić się w kosztowne inwestycje, które pochłaniają energię i publiczne pieniądze, nie przynosząc realnych korzyści. Rozwiązanie wymaga zintegrowania planów tworzenia kolejnych centrów danych z narodowymi i unijnymi planami rozbudowy sieci energetycznej oraz powiązania decyzji lokalizacyjnych z dostępnością energii odnawialnej. Konkluzja raportu jest bezlitosna w tym względzie – bez tego Europa może i zbuduje wydajną infrastrukturę AI, ale… po prostu nie będzie miała czym zasilić.
Źródła: cnbc, euronews




Dodaj komentarz