Ah, te luksusowe sedany! Chyba mało który typ nadwozia kojarzy się w naszym kraju z zamożnością, jak limuzyny produkowane przez sąsiadów zza Odry. No dobra, są jeszcze amerykańskie Lincolny czy brytyjskie Bentleye oraz Rolls-Royce’y… z czego te ostatnie także należą do koncernu BMW.

No właśnie, koncerny samochodowe coraz to mocniej konkurują ze sobą na rynku samochodów elektrycznych. Jednak auta miejskie, dostępne dla pospolitego zjadacza chleba (przynajmniej wg założeń producentów), nie rozpalają wyobraźni w takim stopniu jak konkurencja w segmencie SUV-ów, super-samochodów czy najbardziej luksusowych serii, jak chociażby seria 7 od Bawarczyków.

Zapowiedziany właśnie BMW i7 będzie w całości „elektrykiem” mogącym pochwalić się silnikiem o mocy ponad 544 koni mechanicznych (400 kW) i momencie obrotowym wynoszącym 745 Nm. Auto ma rozpędzać się do „setki” w 4,7 sekundy, a pojemność akumulatorów ma wystarczyć na przejechanie nawet 600 kilometrów bez ładowania. Według zapowiedzi ładowanie w stacji o mocy 195 W pozwala na przejechanie dodatkowych 170 km po zaledwie 10 minutach ładowania. Producent deklaruje, że naładowanie baterii z poziomu 10% do 80% taką mocą zajmuje 50 minut.

 

 

Ciekawie i prestiżowo prezentuje się wyposażenie. Kuriozalnej wielkości grill posiadać ma podświetlaną otoczkę, a w reflektorach znajdą się elementy kryształów Swarovskiego. W kokpicie głównym punktem będzie zakrzywiony wyświetlacz o przekątnej niespełna 15 cali, a podróż na tylnej kanapie ma umilić 31-calowy ekran 8K z opcjonalną usługą Amazon Fire TV. Samochód będzie mógł także pochwalić się przeszklonym dachem.

Ile za takie cudeńko? Ceny zaczynają się od 650 tys. złotych. BMW zaprezentował jeszcze dwa modele z serii 7, jednak te będą autami z napędem hybrydowym. Nowe „siódemki” mają pojawić się na rynku w listopadzie tego roku.

 

Źródło: bmw