Blackberry, legendarny producent smartfonów, szykuje się do powrotu na rynek. Smartfony z 5G od jeżynki mają zadebiutować w 2021 roku. Wiemy już, że nie zabraknie najnowszych technologii, a także… fizycznej klawiatury QWERTY. Jednak czy w obecnych czasach jest ona ciągle potrzebna?

Pamiętam czasy, kiedy jeszcze jako dzieciak podziwiałem atrapy najnowszych Blackberry Curve w salonach operatorów i z zapartym tchem śledziłem kolejne premiery, czytając o nich w czasopismach. Zawsze marzyłem o posiadaniu jeżynki, która w tamtych czasach była prawdziwym telefonem biznesowym, niedostępnym dla większości Kowalskich. Czasy się zmieniły, legenda upadła w widowiskowym stylu, a ja po latach kupiłem sobie wymarzonego Curve 9300 za 20 zł. Z czystego sentymentu.

 

Próby reanimacji marki nie były niestety udane. Passport czy KeyOne przeszły bez większego echa, a marka odeszła w zapomnienie. Teraz wskrzesić ją chce OnwardMobility, które ogłosiło współpracę licencyjną z Blackberry, do której dołączy się FIH Mobile Limited, spółka zależna od Foxconn. Urządzeń ma się pojawić kilka. Nie wiemy natomiast jak konkretnie prezentować się będzie specyfikacja poszczególnych urządzeń, poza wsparciem 5G oraz wykorzystaniem fizycznej klawiatury w zestawie.

Osobiście nie przewiduję spektakularnego sukcesu. Rynek smartfonów zmienił się od czasów świetności Blackberry i naprawdę nie wiem ile osób będzie zainteresowanych smartfonem z fizyczną klawiaturą. Obecnie, gdy jeżeli nie chcę pisać dużo na telefonie, to przesiadam się na laptopa, albo korzystam z dyktowania.

 

Dlaczego ludzie mieliby zdecydować się na zakup Blackberry? Ciężko powiedzieć. HMD Global starał się mocno korzystać z sentymentu do marki Nokia, lecz niekoniecznie okazało się to skuteczne. Firma jednak ma zamiar dość mocno postawić na prywatność i bezpieczeństwo. Czyli po części to, z czego słynęła dawna legenda i również to, co w dużej mierze przyniosło jej dużą popularność w sektorze biznesowym.

Zobaczymy, co przyniesie 2021 rok.

 

źródło: OnwardMobility